Powszechny i apostolski... czy polski?

Do pewnego stopnia wizja dwóch Kościołów, wspomniana przez kardynała O’Connora, jest nie tyle czarnowidztwem, co opisem rzeczywistości. Tygodnik Powszechny, 10 luty 2008



Migracja polskich katolików do Anglii, zamiast umocnić tutejszy Kościół katolicki, stała się zagrożeniem dla jego jedności – ostrzegł jego najwyższy hierarcha kardynał Cormac Murphy O’Connor. Przewodniczący Episkopatu Anglii i Walii wybiera się w marcu do Polski, aby gasić pożar wywołany jego wypowiedzią.

Ale „piarowska” wpadka kardynała O’Connora nie była wyłącznie językową niezręcznością. Polacy, których przyjazd spowolnił proces pustoszenia katolickich świątyń na Wyspie, chodzą na polskie nabożeństwa, budząc rozczarowanie angielskiego duchowieństwa i wzniecając oskarżenia o separatyzm.

Doniesienia o tym, że polscy biskupi nawołują tylko do udziału w polskich Mszach, dolały oliwy do ognia. Przedmiotem debaty stał się też stopień niezależności działającego tu od 1894 r. polskiego duszpasterstwa emigrantów. Ostatnie sygnały wskazują, że polski Episkopat liczy się nawet z możliwością renegocjacji umowy z 1948 r., na mocy której Polska Misja Katolicka w Londynie uzyskała bezprecedensową autonomię.



Spór o „dwa Kościoły”


Wiosną 2006 r. w wywiadzie dla „Tygodnika” kardynał Murphy O’Connor, arcybiskup Westminsteru, mówił, że na Polaków czekają otwarte drzwi angielskich kościołów; kościołów, których przyszłość stanowią młodzi migranci z Europy Wschodniej i ich rodziny.

Półtora roku później udzielił wywiadu Katolickiej Agencji Informacyjnej, z którego wynikało, że przybysze w większości wybrali kościoły polskie, odrzucając tym samym jego zaproszenie. „Martwię się tym, żeby Polacy nie stworzyli jakby osobnego Kościoła; żeby nie było jednego Kościoła dla Polaków, a drugiego dla reszty katolików” – mówił O’Connor. Polskie media sprowadziły przesłanie kardynała do postulatu lingwistycznego wobec Polaków: aby czym prędzej nauczyli się angielskiego i dołączyli do angielskich parafii. „Czy to grzech modlić się po polsku?” – pytała w retorycznym tytule „Rzeczpospolita”.

Od kilku tygodni temat „dwóch Kościołów katolickich” na Wyspie żyje własnym życiem. Brytyjska Polonia zasypała kardynała O’Connora listami w obronie polskich Mszy, których on nie atakował. Z kolei sztandarowy tygodnik liberalnych angielskich katolików „The Tablet” znalazł w wypowiedziach Prymasa Polski kardynała Glempa rzekomy dowód na to, że polscy biskupi dążą do realizacji wizji, przed którą ostrzegał arcybiskup Westminsteru: stworzenia osobnego polskiego „Kościoła w Kościele” w Anglii.

Atmosferę ma oczyścić planowana podróż kardynała Murphy O’Connora do Warszawy, który 5 marca ma wystąpić na sesji plenarnej Episkopatu Polski.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • marianna
    16.02.2008 11:59
    W czasach posoborowych reform autentycznie cieszyłam się z wprowadzenia Mszy św. po polsku. Dlatego nostalgiczne westchnienia za mszą św. po łacinie uważałam za swoiste dziwactwo. Ostatnio jednak przeczytałam wywiad z ojcem Krąpcem, a w nim fragment o polskich emigrantkach idących do kościoła w dalekiej, obcej Ameryce i rozpoznających z zachwytem znane im części Mszy - Credo, Pater noster. Może więc zbyt pochopnie u progu globalizacji zrezygnowano z języka, który mógł łączyć, choćby na emigracji.
    Wiem, nadmiernie upraszczam, pozostają przecież jeszcze czytania, homilie, nabożeństwa, spowiedź w języku ojczystym. Dlatego także dla powojennej emigracji ważny był własny, polski kościół. Myślę, że i dziś emigrant powinien mieć prawo wyboru polskiego kościoła -jeśli taki jest w jego okolicy - i nie powinno ono wzbudzać żadnych kontrowersji.
    Mam znajomych w Niemczech, którzy świadomie, by integrować siebie i swoje dzieci z niemieckim społeczeństwem wybrali uczestnictwo w liturgii i życiu parafii niemieckiej. Jest to naturalny wybór ludzi, którzy ze względu na swoją pracę, a przede wszystkim na dzieci, chcą w pełni złączyć się ze społeczeństwem, do którego przybyli. Jednak ogromna większość obecnej emigracji zarobkowej w Anglii deklaruje chęć powrotu do kraju... I to także może być powodem wyboru raczej polskich parafii.
    Wiadomość o tych zaledwie 8 procentach polskich emigrantów uczęszczających w Anglii do kościoła w ogóle nie zdziwiła mnie zbytnio. Nie wiem jak moje osobiste spostrzeżenia poczynione na niewielkiej grupie osób, mają się do zjawisk masowych, ale wszystkie znane mi osoby, które w ostatnim czasie wyjechały do Anglii bądź nie praktykowały w Polsce w ogóle, bądź tylko dlatego, że mama kazała.
    Tym bardziej więc dziwi postawa angielskiego hierarchy...Widać do pracy w Kościele wymierającym można się tak przyzwyczaić, że nawet niewielki ożywczy powiew Ducha, ale ożywiający w sposób inny niż plany zakładały, musi budzić niepokój.
  • edek
    16.02.2008 18:39
    Kardynał O'Connor zapomniał o jednym: nikt nie jest w stanie, a nawet nie ma moralnego prawa, zmusic Polaków do modlenia sie po angielsku. Jesli księża angielscy chcą mieć w swoich parafiach Polaków, to musza się nauczyć mówić do nich w ich języku. Ale na to Angole są za leniwi więc chyba wszystko skończy sie wielką draką.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama