Kto to taki ten papież

Jedną z ciekawszych rozmów miałem w 2004 r., ze starym pisarzem Andreą Camillerim, autorem słynnych kryminałów o sycylijskim komisarzu Montalbano. – Skąd on się taki wziął? Tygodnik Powszechny, 6 kwietnia 2008



W miarę, jak się zbliżał do śmierci, na obraz zastępcy Chrystusa, który rozmawia z Nim, jak sekretarz rozmawia z niewidzialnym królem, żeby przekazać i odebrać korespondencję ze światem, nadania, testamenty, nakładały się obrazy zastępcy Chrystusa, który razem z Nim, nieludzką wolą, dźwiga własne ciało.

Kilkanaście lub kilkadziesiąt razy stawiano przede mną, a ja przed innymi, pytania o Jana Pawła II.

Jedną z ciekawszych rozmów miałem w 2004 r., ze starym pisarzem Andreą Camillerim, autorem słynnych kryminałów o sycylijskim komisarzu Montalbano.

– Skąd on się taki wziął? – pytał Camilleri.

– Nie wiem, może z ducha „Dziewczyny” – odpowiedziałem. I przetłumaczyłem mu na kolanie poemat Bolesława Leśmiana o dwunastu braciach, którzy, słysząc spoza muru „dziewczęcy głos zaprzepaszczony”, wzięli młoty i próbowali ten mur rozbić. O cieniach, które zabrały się za rozwalanie muru, kiedy bracia umarli, o młotach, które kontynuowały robotę nieżyjących już braci w chwili, kiedy umarły i cienie.

Leśmian zrobił na Camillerim wrażenie, uznał, że papież jest braćmi, cieniami i młotami w jednej osobie, a kiedy dodałem, że na końcu poetyckiej opowieści okazuje się, że „to był głos, i tylko głos, i nic nie było oprócz głosu”, pisarz niemal oszalał ze szczęścia.

– Właśnie o to chodzi – dudnił słowami zbliżonymi do komentarza Kazimierza Wyki z „Rzeczy wyobraźni”. – Nieważne, o co się walczy! Nieważne, czy to, o co walczysz, w ogóle istnieje i ma sens! Ważne, jak się walczy! Ważne, że nie dajesz się zamordować w walce, że po każdym ciosie wstajesz i zaczynasz na nowo. Nie mogę uwierzyć, że ja, stary komunista, mam takiego towarzysza walki, że mam za swojego przywódcę nie pierwszego sekretarza, ale papieża.

– Walki o co?

– O pokój. Nikt z lewicy tak mocno nie występował przeciw wojnie w Iraku, jak on.

Inaczej ciekawa, choć bardzo krótka, była rozmowa przez telefon z pisarzem „wzniosłych” gatunków Antoniem Tabucchim, również człowiekiem lewicy. Kiedy mu powiedziałem, że umarł papież, był właśnie w Portugalii.

– Tak bardzo mnie to nie obchodzi, że nie tylko nie wiem, że umarł papież – mówił. – Ja wręcz nie wiem, kto to taki ten papież...

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama