Czy Jezus był księdzem

Trzeba zostawić 99 owiec i pójść po tę jedną. Nie chodzi przecież o wyperfumowaną owieczkę z pozłacanymi różkami, jakimi się bawiły damy w XVIII-wiecznym Wersalu, tylko o śmierdzącą, chorą, brudną owcę, którą pasterz myje i opatruje. Tygodnik Powszechny, 21 czerwca 2009


Artur Sporniak: Kiedyś podczas rekolekcji zastanawiał się Ojciec, czy Jezus był księdzem. To przewrotne pytanie, bo dla nas, katolików, ksiądz „zastępuje” Jezusa – ma być podobny do Niego. Ale czy Jezus był „podobny” do księdza?

O. Jan Andrzej Kłoczowski OP: W sensie socjologicznym – nie. Był prorokiem i nauczycielem. Nie miał nic wspólnego z kapłaństwem w kulturze, w której się narodził, nie przynależał do rodu kapłańskiego.

Od razu powiedzmy, że kapłan nie jest jedyną postacią ważną w tradycjach religijnych. Szczególnie w takich religiach jak chrześcijaństwo, judaizm i islam, gdzie postacią centralną jest prorok. Stąd te trzy religie określa się jako prorockie, ponieważ założycielami ich byli prorocy – Mojżesz, Jezus i Mahomet.

Prorok kojarzy się z tym, który głosi przyszłość, przepowiada. Potocznie słowo „prorokuje” odnosi się do przyszłości. Tymczasem prorok jest przede wszystkim człowiekiem czasu teraźniejszego. Jego powołanie jest związane z tym, co określa w biblijnej grece termin „kairos” – czas ten oto, teraz. Jezus płakał nad Jerozolimą, albowiem „nie rozpoznała czasu nawiedzenia swego”. Czas nawiedzenia – jest czasem proroka. On mówi teraz to, czego Bóg żąda od swego ludu: w danym momencie, w tej chwili.

Interpretuje wydarzającą się rzeczywistość w świetle objawienia Bożego?

Tak. Nawiązuje do założycielskiej tradycji religijnej, ale zarazem reinterpretuje ją w konkretnej sytuacji historycznej. „Macie być wierni Jahwe” – ale co to znaczy? Znaczy to, że macie odejść od kultu bożków, nawrócić się. To nawoływanie całego Starego Testamentu. Prorok jest postacią stojącą w pewnej opozycji do kapłana. Zadaniem kapłana jest strzec kultu, ustanowionej tradycji, sposobu oddawania czci Bogu, składania ofiar. Jest stróżem tożsamości religijnej, ale przez odwołanie do fundamentalnego przymierza. Prorok to natchniony interpretator tej tradycji, wymagający nieustannej przemiany.

Żywotność religii w dużym stopniu wynika z napięcia pomiędzy tymi dwoma elementami: kapłańskim i prorockim. Pod tym kątem można czytać Stary i Nowy Testament, a także dzieje Kościoła.

Ale między postaciami religijnymi jest także mędrzec. Ten, który studiuje tradycję, stara się ją zgłębić, aby ukazać jej głębszy sens.

Współczesny teolog?

Tak – choć wolę nazywać go hermeneutą, który tłumaczy sens przekazu tradycji i tego, co w niej żywe. On sprawia, że przeszłość staje się aktualna: pamięć przemienia się w samoświadomość. Pewne ogóle zasady mędrzec przekłada na język życia. To ułatwia ludziom podejmowanie decyzji.

Księgi Mądrościowe Starego Testamentu to dzieła takich właśnie mędrców. Oni objaśniali i nauczali tego, co dziś nazwalibyśmy teologią moralną. Byli tłumaczami na język praktycznych działań wielkiego dyskursu religijnego mówiącego o sensie świata.

Do tych postaci można jeszcze dodać mistyka...

...który najgłębiej uwewnętrznia niewypowiedzianą w słowach modlitwę jako relację z Bogiem.

Oczywiście tych czterech postaci nie można po prostu rozłączyć i postawić obok siebie. Niektórzy spośród proroków pochodzili, jak Jeremiasz, z rodu kapłańskiego, mędrcy byli prorokami albo mistykami. Trudno nie nazwać autora Pieśni nad pieśniami mistykiem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • katolik
    27.06.2009 16:18
    Czego więc uczy nas Zbawiciel? Przede wszystkim tego, że owe dusze, które trwają w herezji, błędzie i grzechu – zbłądziły, podobnie jak owca odłączona od stada. Odłączyły się od Dobrego Pasterza i zgubiły się, czyli znajdują się w niebezpieczeństwie, mogą zostać pożarte przez wilki i stracić swe nieśmiertelne dusze. Owce te jednak, choć zbłądziły, posiadają wielką wartość, nawet najbiedniejsze z nich – dlatego właśnie Zbawiciel porówna je do zgubionej drachmy. Aby uniknąć złych przygód dusze te muszą powrócić do stada, podobnie jak moneta, by zachować swą wartość, musi zostać odnaleziona.

    I rzeczywiście jedna dusza posiada tak wielką wartość, że Chrystus Pan gorliwie jej poszukuje – Dobry Pasterz udaje się na poszukiwanie duszy, która zginęła i szuka jej tak długo, aż ją odnajdzie. Dzieło nauczania, korygowania błędów i nawracania służy odnajdywaniu dusz, które zabłądziły i doprowadzaniu ich na powrót do owczarni. Gdy Zbawiciel odnajduje zbłąkaną owcę bierze ją na swe ramiona – czyli podobnie jak niósł na swych ramionach Krzyż, tak również przez Krzyż prowadzi zabłąkaną duszę do pokuty i nawrócenia. Poszukując jej zapala świecę swej doktryny i wymiata dom, czyli oczyszcza duszę z grzechu, porządkuje sprzęty poprzez pouczenia i dyscyplinę i szuka tak długo, aż ją odnajdzie.

    Widzimy więc na podstawie Ewangelii, że współczesny ekumenizm jest całkowicie sprzeczny z nauczaniem Chrystusa Pana. Zbawiciel nie dialoguje, ale nawraca. Łaska nie ignoruje grzeszników, ale nakłania ich do pokuty i zmiany życia. Dusze będące się poza Kościołem znajdują w niebezpieczeństwie wiecznego potępienia w piekle, jeśli nie nawrócą się i nie będą czynić pokuty. Najgorsze zło, jakie można wyrządzić duszy w stanie błędu czy grzechu, polega na zaniedbaniu przekonania jej do zmiany życia. Pan Jezus nie polecił swym uczniom iść i prowadzić dialog, ale nauczać wszystkiego, co im przekazał i chrzcić. Cała koncepcja współczesnego ekumenizmu jest całkowicie sprzeczna ze słowami Ewangelii, a nawet ze zdrowym rozsądkiem. Ekumenizm nie jest jedynie utopią czy fantazją, prowadzi do porzucenia samej misji Kościoła. Podobnie jak faryzeusze, współcześni ekumeniści krzyżują Chrystusa w Jego Ciele, którym jest Kościół.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama