Miłość z odzysku

Jan Paweł II wzywał, żeby takich jak my przygarnąć, ale ilu księży go posłuchało? Proboszcz się zgodził wywiesić w gablocie plakat o rekolekcjach dla niesakramentalnych, ale z ambony się o tym nie zająknął. Bo „u nas takich związków nie ma”. Tygodnik Powszechny, 2 sierpnia 2009


Bogdan: Pochodzę spod Olsztyna. W pięćdziesiątym ósmym roku wzięli mnie do wojska, trafiłem na drugi koniec kraju, do Poznania. Ojciec przed wyjazdem powiedział mi, żebym nie kradł, żebym nikogo nie skrzywdził. I razem z matką dali mi błogosławieństwo na drogę.

Dowództwo przydzieliło mnie do pracy w żołnierskim klubie na terenie jednostki. Takie „przynieś, podaj, pozamiataj”. Szef wysłał mnie jednego dnia do kiosku po gazety. Tam, w kolejce, zobaczyłem ją pierwszy raz. Niewysoka, długie jasne włosy. Jakoś tak zagadałem, w rozmowie padło, że musimy się znów spotkać. Miałem dwadzieścia jeden lat, ona siedemnaście i rodzice nie wypuszczali jej samej z domu. Zdarzyło im się raz, akurat wtedy.

Po służbie zasadniczej przeszedłem na żołnierza zawodowego. Mieszkałem nie w koszarach, tylko w hotelu żołnierskim. W mieście nie miałem nikogo, żadnej rodziny czy nawet przyjaciół. Kiedy kończyłem pracę, nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, a potrzebowałem do kogoś pójść i z kimś pogadać. Zacząłem się spotykać z dziewczyną spod kiosku, Kaśką. Chodziłem do niej do domu.

Wracam kiedyś późnym wieczorem do hotelu, a tu balanga na cztery fajery, alkohol, panienki... Co robić? Dołączyć się czy wyjść? Powiedziałem kolegom, że nie mogę, że mam kogoś. Wtedy po raz pierwszy zaświtało mi, żeby się z Kaśką ożenić. Cóż, człowiek wyszedł ze wsi, niewiele widział świata. Nie było się nawet kogo poradzić.

Znaliśmy się niecały rok. Ale pomysł jej się spodobał. Tylko że była małolatą. Jej wujek wykombinował, co by można w tej sytuacji zrobić: poszliśmy do lekarza, którego polecił mi kolega z kolumny sanitarnej. Lekarz wystawił zaświadczenie, że Kaśka jest w ciąży. Z tym papierem pobiegliśmy do sądu rodzinnego. Pytali tylko, czy to moje dziecko. „Tak”. I dali pozwolenie na ślub. Tak samo udało się z księdzem.

Ale schody zaczęły się od razu. Zamieszkaliśmy u teściów. Ja jestem prostym człowiekiem. Baran zodiakalny. Chcę w życiu coś robić, coś osiągnąć. Nie mogę siedzieć i patrzeć. Na piętrze domu teściów urządziłem dwa pokoje z łazienką i kuchnią. Teściowie mieli kawałek pola, chciałem im pomagać na roli, sam od małego przecież krowy pasłem, wiedziałem, co to za praca. Ale powiedzieli: „Co ty tam wiesz, my tu mądrzejsi jesteśmy”.

Z wojska wyleciałem krótko po ślubie. Dopiero później dowiedziałem się, dlaczego: bo kilku moich krewnych mieszkało w Ameryce. Miałem skończoną tylko profilowaną zawodówkę jako ślusarz samochodowy. Poszedłem do wieczorowego technikum. Kaśkę też namawiałem – ale nie, ona nie pójdzie, „bo na co jej to?”. Mówiła do mnie: „Ty studencie jeden”. A ja znalazłem pracę, zostałem po jakimś czasie nawet kierownikiem w dużym zakładzie budowlanym, ponad setkę ludzi miałem pod sobą. Kaśka nie chciała pójść nawet na sprzątaczkę. W ogóle nie chciała nic robić, a przecież zdolna była, potrafiła szyć.

Czasem jej proponowałem: „Weź gazetę, zobacz, co tu piszą”. Ale to w ogóle jej nie interesowało. „Kupmy meble”. „Nie ma pieniędzy” – odpowiadała. Więc mówiłem, że przecież musimy mieć własne! Że możemy starać się załatwić kupno na raty. „Na pewno się nie uda, nie dadzą, nie da się” – ona na to. Nic jej się nie podobało – to nie, tamto nie. Lepiej siedzieć i narzekać. Nie tak życie ma wyglądać...

No i fizycznie się nie dopasowaliśmy. Współżycie nam nie wychodziło. Oboje nie wiedzieliśmy, co z tym zrobić. Pojawił się syn, Paweł, ale w seksie i zresztą we wszystkich innych sferach narastała bylejakość. Tak minęło szesnaście lat małżeństwa. Aż pojechałem na parę miesięcy do Niemiec na saksy.

Dziś myślę, że wiele rzeczy zrobiłbym w życiu tak samo: poszedłbym do wojska i tak dalej. Ale nie ożeniłbym się z Kaśką. Jak wytrzymałem tyle czasu? Chyba na tej zasadzie, jak śpiewał Młynarski: „Róbmy swoje”. Przestałem się przejmować.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama