Duszpasterstwo sosny

Każdy potrzebuje wspólnoty życia duchowego – a we wspólnotach powstałych po Soborze Jan Paweł II dostrzegł powiew Ducha Świętego, który może odnawiać Kościół. Tygodnik Powszechny, 23 sierpnia 2009


Istotą i jakby „kodem genetycznym” Chrystusa jest nieuwarunkowana, darmowa miłość do człowieka, także tego, który czyni zło. A misja chrześcijańska – ewangelizacja – skierowana jest nie tylko do członków Kościoła, ale i do ludzi jurydycznie znajdujących się poza nim. Misja zawiera dwa podstawowe elementy: przepowiadanie kerygmatu, czyli Dobrej Nowiny o zbawieniu danym przez Boga każdemu w Chrystusie, oraz świadectwo życia z najwyższym jego wyrazem: miłością do nieprzyjaciela.

Lęk

Doświadczenia II wojny światowej, Zagłady Żydów i XX-wiecznych totalitaryzmów wywołały w Kościele potrzebę zmiany sposobu realizacji jego misji. Jak mówić i dawać świadectwo o Bogu, gdy całe społeczności wychodzą lub dawno wyszły z Kościoła?

To m.in. pytanie doprowadziło do Soboru Watykańskiego II, a jego duch charakteryzuje odtąd dokumenty i działania papieskie. Jan Paweł II używał pojęcia „nowa ewangelizacja” w odniesieniu do obszarów dawniej chrześcijańskich, przede wszystkim w strefie kultury euroamerykańskiej, ale też i w odniesieniu do katolickiej Ameryki Łacińskiej. Nowa ewangelizacja dotyczy jednak wszystkich regionów świata, gdyż to stare-nowe zadanie Kościoła sięga do samych źródeł chrześcijaństwa.

Dla wielu obszarów jest to pierwsza ewangelizacja, pierwszy kontakt z Dobrą Nowiną. Sekularyzacja jest posunięta tak daleko, że brak nie tylko ludzi w kościołach, ale w ogóle ludzi ochrzczonych: jak w Chemnitz (dawniej Karl-
-Marx-Stadt) w b. NRD, gdzie stanowią znikomą mniejszość. I jeśli w Europie Zachodniej znaczna część mieszkańców nie miała kontaktu z Kościołem, to ich zetknięcie z chrześcijaństwem musi się odbyć przez świadectwo wiary – bo dla nich tradycyjne znaki: ołtarz, krzyż, Msza, nic nie znaczą.

Sekularyzacja jest więc pewną pomocą dla odnowy mentalności religijnej – przez odważne i radykalne sięgnięcie do źródeł chrześcijaństwa, do jego żydowskich korzeni. W taki sposób, by prowadzić od religijności rutynowej, często pogańskiej, zbudowanej na lęku do wiary, do takiej, która z lęku wyzwala, rodzi miłość i daje nadzieję na życie mocniejsze od śmierci.

Jan Paweł II i Benedykt XVI podkreślają powrót do żywych źródeł chrześcijaństwa, do jego paschalnego, dynamicznego wymiaru. Żyjemy bowiem w epoce, w której pojawia się szansa, by nabrały mocy słowa Ewangelii o świetle, zaczynie i soli.

Słabość

Potrzeba więc wiary dojrzałej – która obejmuje nie tylko modlitwę, parafię, ale i obrzeża, a także tych, którzy są poza Kościołem. Potrzeba chrześcijan-soli, którzy swoją obecnością „posolą” pozostałych ludzi miłością większą niż wszelkie ludzkie lęki. Takich świadków wiary nie musi być wielu, jak nie trzeba wiele soli, by cała potrawa nabrała smaku.

Na tym polega posoborowa odnowa życia Kościoła, która zrodziła małe wspólnoty. Kard. Ratzinger pisał, że być może w przyszłości Kościół to przede wszystkim małe wspólnoty, które dla świata cierpiącego i nieznającego sensu życia będą znakiem miłości i jedności. O tych dwóch znakach mówi Chrystus: po tym poznają, że jesteście ode Mnie [miłość] i że Ja jestem od Ojca [jedność] (por. J 13, 17).

Potrzeba nowej ewangelizacji dotyczy też zderzenia Kościoła z postępującą dechrystianizacją – rosnącym rozziewem między wyznawaną formalnie wiarą a konkretnymi sposobami życia. Skoro nadeszła epoka, w której liczy się egzystencjalne świadectwo o miłości i mocy Boga we własnym życiu, to i ksiądz musi być głosicielem tej prawdy. Ale czego świadectwo ma dotyczyć?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama