Prawo ludzkie, obraza boska

Irlandia wprowadziła prawo zakazujące bluźnierstwa – prawo, które dopiero co zniosły Norwegia i Wielka Brytania. Czyj ruch jest krokiem w dobrym kierunku? Kogo nowe prawo ma chronić i czy jest potrzebne? Tygodnik Powszechny, 17 stycznia 2010


Gdyby Jezus żył dzisiaj w katolickiej Irlandii, stałby się jedną z pierwszych ofiar nowego prawa o bluźnierstwie, a prawnicy spieraliby się, czy deportować Go do Izraela, czy Autonomii Palestyńskiej – czytamy na internetowej stronie dziennika „The Irish Examiner”. Irlandzkie media nie pozostawiają suchej nitki na władzach kraju za Ustawę o zniesławianiu, która od pierwszego dnia nowego roku obowiązuje na Zielonej Wyspie.

Przyjęty przez obie izby parlamentu dokument podpisała w lipcu ubiegłego roku prezydent Mary McAleese. Sąd Najwyższy uznał nowe prawo za zgodne z konstytucją. Ustawa definiuje bluźnierstwo jako „publikowanie lub wyrażanie treści, które rażąco znieważają lub obrażają rzeczy święte dla jakiejkolwiek religii, takie treści, które umyślnie powodują oburzenie znacznej liczby wiernych tej religii”. Za łamanie nowego prawa grozi kara – nawet do 25 tys. euro.

Krytycy piszą, że Irlandia powróciła do średniowiecza, mówią o łamaniu przez rząd zasad nowoczesnego państwa demokratycznego, o zdradzie europejskich ideałów, o szarganiu prawa do wolności wypowiedzi czy o upodabnianiu się Irlandii do państw teokratycznych, jak Afganistan i Pakistan.

Niektórzy dziennikarze – „gwoli sprawiedliwości” – przyznają jednak, że wśród demokratycznych państw Starego Kontynentu Irlandia nie jest jedynym, gdzie obowiązuje prawo o bluźnierstwie. Podobnie jest choćby w Austrii, Finlandii, Hiszpanii, Holandii czy we Włoszech. Nie inaczej mają się sprawy nawet w niektórych stanach USA: Massachusetts, Michigan, Oklahomie, Karolinie Południowej czy Wyoming.

Z kolei na forach internetowych wydań irlandzkiej prasy można znaleźć komentarze czytelników, że zrównywanie Irlandii z Afganistanem czy Pakistanem, gdzie prawo również zakazuje bluźnierstwa wobec religii, jest co najmniej niesmaczne. Z jednej strony podkreślano, że w państwach islamskich bluźnierstwo jest obwarowane najwyższą karą – śmierci. Z drugiej strony zauważano, że w Afganistanie i Pakistanie przed bluźnierstwem chroni się nie wszystkie religie, ale tylko jedną: islam (zakaz bluźnienia pod adresem Koranu i proroka Mahometa).

Dlaczego media milczą o tzw. przestępstwach z nienawiści (hate crime, hate speech), prawie obowiązującym w wielu krajach świata demokratycznego, jak Belgia, Dania, Finlandia, Kanada, Niemcy czy Norwegia, jednocześnie krytykując irlandzkie władze za prawo o bluźnierstwie – to kolejne ważkie pytanie.

Chodzi m.in. o wypowiedzi ustne i pisemne, które lżą, wyszydzają lub poniżają grupy i jednostki z racji ich przynależności rasowej i etnicznej, jak też płci czy orientacji seksualnej. Jeśli prawo bierze w obronę np. uczucia i godność gejów, to dlaczego nie miałoby bronić uczuć i godności ludzi religijnych?

Dermot Ahern, minister sprawiedliwości, jeszcze w maju 2009 r. wyjaśniał, że władze Irlandii, decydując się na Ustawę o zniesławianiu, chcą tylko uporządkować niejasną sytuację prawną. Po pierwsze, przyjęta w 1937 r. konstytucja kraju traktuje bluźnierstwo jako przestępstwo, które podlega karze. Po drugie, od 1961 r. za bluźnierstwo groziła kara do 7 lat więzienia. Prawo nie definiowało jednak, co należy uważać za bluźnierstwo. O taką definicję upomniał się też Sąd Najwyższy w 1999 r., przy okazji jednej z rozpraw. W konsekwencji rząd musiał zająć się uregulowaniem tej kwestii.

Ahern tłumaczył, że władzom chodzi o reformę prawa, złagodzenie jego zapisów, a przede wszystkim: o anulowanie kary więzienia za bluźnierstwo.

„Jedyną wiarygodną alternatywą byłoby zarządzenie referendum, którego przeprowadzenie w obecnych okolicznościach [kryzys gospodarczy] uznaliśmy za kosztowne i nieuzasadnione” – dodał minister sprawiedliwości.

Podkreślił także, że – zgodnie ze znowelizowanym prawem – aby uznać kogoś za winnego bluźnierstwa, trzeba udowodnić mu, iż kierował się tą właśnie intencją. We wcześniejszych regulacjach brakowało takiego warunku, zauważył minister. W reformie prawa chodziło również o to, by w obronę wziąć nie tylko chrześcijaństwo, ale także inne religie.

„Ostatecznie – stwierdził Ahern – podczas gdy konstytucja stanowi o przestępstwie bluźnierstwa, to jednocześnie, podobnie jak ujmuje się to w wielu innych krajach, wyraźnie chroni wolność wypowiedzi. Żadne niewinne zachowanie nie będzie ścigane”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama