Krok z tyłu - o towarzyszeniu na drogach powołania

Mama św. Jana Bosko, zwana przez Rodzinę Salezjańską Matusią Małgorzatą, była osobą prostą. Nie znała duchowości św. Franciszka Salezego, nie znała nurtów w pedagogice, a jednak każdemu ze swoich synów towarzyszyła na miarę jego potrzeb. Magazyn Don BOSCO, 12/2007




Mama św. Jana Bosko, zwana przez Rodzinę Salezjańską Matusią Małgorzatą, była osobą prostą. Nie znała duchowości św. Franciszka Salezego, nie znała nurtów w pedagogice, a jednak każdemu ze swoich synów towarzyszyła na miarę jego potrzeb. Trzej synowie, o różnych temperamentach, byli wychowywani według tych samych zasad, do każdego jednak stosowała inne metody. Każdemu towarzyszyła na drodze jego powołania.

Matusia Małgorzata wiernie trwała przy każdym ze swoich synów: przy pasierbie Antonim, pobudliwym i czasem nieznośnym; przy Józefie, łagodnym i ustępliwym oraz przy Janku, wytrwale dążącym do celu swojego życia. Antoni założył rodzinę, był szanowany w środowisku, dobry dla dzieci. Także Józef założył rodzinę, miał dziewięcioro dzieci. Małgorzata zawsze mogła liczyć na jego pomoc. Jankowi towarzyszyła, czując, że Bóg wzywa jej najmłodszego syna na drogę powołania kapłańskiego. Towarzyszyła, nie wyręczała. Zachęcała do słuchania głosu Boga: „Posłuchaj Janku. Nic Ci nie powiem odnośnie do twojego powołania, jak tylko to, byś szedł jego drogą za natchnieniem Bożym. Nie martw się o mnie. Ja od Ciebie niczego nie oczekuję. I zapamiętaj sobie, co powiem: urodziłam się uboga, żyłam w ubóstwie i chcę umrzeć uboga. Co więcej, oświadczam ci, że jeślibyś na nieszczęście stał się bogatym księdzem, to nie odwiedzę cię ani razu”.


Czego potrzebują młodzi


A czego dzisiaj potrzebują młodzi, żeby odkryć swoje powołanie? Czego oczekują od nas, wychowawców? Jak widzą naszą rolę? Zadałam takie pytania młodym dziewczynom. Oto niektóre odpowiedzi:

„W poszukiwaniu drogi potrzebujemy drugiej osoby. Nie może być to jednak ktoś, kto sam nie jest szczęśliwy w swoim powołaniu. Nawet jeśli ta osoba będzie używała pięknych słów, a nie będzie prawdziwym świadkiem, nie będzie w stanie pomóc. Nie może to być obecność nachalna, próbująca przejąć w swoje ręce podjęcie decyzji odnośnie do dalszej drogi życia” (23-latka).

„To rodzice powinni pomagać dziecku odkrywać jego talenty, a nie na siłę zmuszać, by realizowało ich marzenia. Najgorszą rzeczą jest nieakceptowanie przez rodziców wyboru dokonanego przez ich dorastające dziecko. To często niszczy więzi rodzinne, a młodzi i tak dążą do celu” (14-latka).

„Uważam, że najważniejsze jest wsparcie i dobry przykład” (15-latka).

„Młody człowiek rozwija się lepiej, jeżeli w domu jest miłość, rozmowa i ciepło; może swobodnie kształcić się, rozwijać swoje talenty” (14-latka).


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama