Zabawa trwa

Tylko nielicznym przeszkadza bożonarodzeniowy wystrój centrów handlowych już w listopadzie, kolędy sprzedawane razem ze zniczami, kalendarze z roznegliżowanymi panienkami na jednej półce z tymi ze zdjęciami Jana Pawła II... Don BOSCO, 12/2008



Polska się bawi. W końcu doganiamy Zachód. Tam się bawią od dawna. My tak na dobre dopiero zaczynamy, ale po szarzyźnie PRL-u mamy zapewne większą na to chrapkę niż oni. Więc tylko nielicznym przeszkadza bożonarodzeniowy wystrój centrów handlowych już w listopadzie, kolędy sprzedawane razem ze zniczami, kalendarze z roznegliżowanymi panienkami na jednej półce z tymi ze zdjęciami Jana Pawła II, niezliczona ilość – coraz bardziej barwnych, coraz bardziej tandetnych i żerujących na coraz niższych naszych instynktach – programów telewizyjnych (tzw. rozrywkowych). Ale właściwie dlaczego ma to przeszkadzać? Skoro jest fajnie!

Czyż to nie gratka, wygrać milion w jeden wieczór, albo sms-em wyeliminować kogoś z programu, w którym emocje są tak sztucznie podkręcone, że wydaje się, że obecność tam, to sprawa życia lub śmierci. Można wtedy współczuć tym, co odpadli i płaczą rzewnymi łzami, tuląc w ramionach niemowlę (nieważne czy cudze, czy własne, ważne, że ckliwie wygląda).

Albo przeżywać radość cały dzień, bo nasz faworyt (dzięki naszemu zaangażowaniu – przecież głosowaliśmy) ma kolejny tydzień, żeby znów błysnąć na wizji, prowadząc ekscytujący dialog z jurorami (autorytetami?). I jest o czym rozmawiać, co przeżywać, czym się ekscytować. Wszyscy są zadowoleni i „gwiazdy” w szklanym okienku, i my z pilotem w ręku. W końcu możemy spędzić czas razem z dziećmi, w końcu jest coś, co łączy pokolenia i podoba się wszystkim bez względu na wiek.

Zatrzymajcie świat – wysiadam

Tylko dlaczego coraz więcej młodych nie chce brać udziału w tym nieustannym świętowaniu? Dlaczego coraz większa liczba ma depresje, nie widzi sensu życia, a co najbardziej przerażające wzrasta ilość samobójstw? A najgorzej jest w krajach, gdzie to świętowanie trwa już od dawna. Tam statystyki są przerażające. Niestety ta tendencja u nas też zwyżkuje. Przypadek?

Z badań wynika, że na depresję na początku lat 80. ubiegłego stulecia cierpiało w Polsce prawie 20% siedemnastolatków. Teraz, wśród uczniów szkół ponadpodstawowych, na zaburzenia depresyjne cierpi już prawie 50% uczących się w liceach i 65% uczniów szkół zawodowych. Dlaczego? Co się stało? A to jeszcze nie wszystko!

W ciągu ostatnich trzydziestu lat liczba samobójstw w grupie wiekowej od 15 do 19 roku życia zwiększyła się trzykrotnie. Dane statystyczne podają, że 40% uczniów szkół średnich rozważało samobójstwo. Zjawisko jest na tyle niepokojące i na tyle ważkie, że opracowany został m.in. przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i Rzecznika Praw Dziecka poradnik dla nauczycieli „Zapobieganie samobójstwom”.

Co się zatem dzieje, jeśli młodzi mają zapewniony byt, dostęp do wiedzy, wolność, coraz bardziej znają swoje prawa, mogą z nich korzystać, ba, mogą się bawić do woli? Co jest więc nie tak? I gdzie szukać odpowiedzi? A może w ogóle jej nie szukać, tylko zaaplikować sobie jeszcze jakiś program rozrywkowy, żeby nie czuć dyskomfortu własnych myśli związanych z takim niemiłym tematem albo pójść na przedświąteczne zakupy?

U nowicjuszy

Zamiast na zakupy trafiłam jednak do Czerwińska nad Wisłą, szukając odpowiedzi. Dlaczego tu? Ta (obecnie) wieś, licząca ok. 1200 mieszkańców, może poszczycić się niezwykle bogatą historią i XII-wiecznym klasztorem kanoników regularnych. Ale nie ze względu na historię wybrałam to miejsce, tylko dlatego, że tu mieści się nowicjat jednej z salezjańskich prowincji.

Chciałam się spotkać z kandydatami do Zgromadzenia Salezjańskiego i zapytać, co dla nich jest źródłem radości. I czy w ogóle można mówić o radości, jak się jest w nowicjacie? Przecież to czas odosobnienia, rozpoznawania powołania, ciężkiej pracy nad swoim charakterem pod (czujnym!) okiem mistrza nowicjatu… Czyż to nie katorga raczej? Kto może się wydawać bardziej nieszczęśliwy niż oni? Pewnie w piątek, kiedy pół Polski siedzi przed telewizorami, bo kolejne „gwiazdy” śpiewają, tańczą, jeżdżą na lodzie czy co tam jeszcze robią w cyrku, oni odprawiają Drogę Krzyżową… Biedni.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama