Terapia komórkowa

Czym tak naprawdę jest terapia komórkowa? Kwestie te chcemy przedstawić w świetle nauki Kościoła i tekstu Jana Pawła Wielkiego. Don BOSCO, 5/2009



Badania i leczenie w oparciu o tzw. terapię komórkową stały się najbardziej dynamicznie rozwijającą się dziedziną medyczną. Przeznacza się na nie astronomiczne środki finansowe (szczególnie w USA, Francji i Anglii) a oczekiwania, podsycane nieposkromioną wyobraźnią, wydają się nie mieć wiary.

Czym tak naprawdę jest terapia komórkowa? Kwestie te chcemy przedstawić w świetle nauki Kościoła i tekstu Jana Pawła Wielkiego, który napisał: „Rozum pozbawiony wsparcia ze strony Objawienia, podążał bocznymi drogami, na których istniało ryzyko zagubienia jego ostatecznego celu” (Fides et Ratio). A ostatecznym celem jest zbawienie człowieka.

Ciało człowieka zawiera dwa zasadnicze rodzaje komórek: komórki rozrodcze (zależnie od płci: plemniki lub komórki jajowe) i komórki tworzące dojrzałe tkanki (tzw. somatyczne, czyli tworzące ciało człowieka).

Komórki rozrodcze oraz funkcje, do których są „powołane” muszą być szczególnie strzeżone przez człowieka, gdyż wyrażają one w sposób jak najbardziej bezpośredni naszą relację z samym Bogiem w dziele współtworzenia. Lekceważenie tej relacji człowieka wobec Stwórcy w tym zakresie jest ciężkim grzechem (np. jakakolwiek forma oddzielenia seksu od rozrodczości).

Po akcie zapłodnienia powstaje pierwsza wspólna, bo jedna, komórka (jeszcze nie podzielona), którą nazywa się zygotą. Od tego momentu zygota żyje swoim życiem. Jest w niej pełen „obraz” potomka, któremu Stwórca, a za nim my, nadajemy rangę żywej istoty – człowieka.

„Nowy człowiek” musi mieć jeszcze jeden element, aby być w pełni zaopatrzonym do rozwoju, jest nim tzw. trofoblast (z greckiego trephein – odżywiać, blastos – zarodek), czyli otoczkę matczynych komórek, rosnących razem z nim. Jest to pierwotne łożysko, które kieruje rozwojem dziecka (za pomocą np. mechanizmów hormonalnych), a dziecko jest „otwarte” na te dyrektywy (posiada wrażliwe miejsca, zwane receptorami).

Tak więc komórki rozrodcze nie są całkowicie niezależne w podjęciu pełnego rozwoju. Nie mogą tworzyć same z siebie żywiciela i regulatora procesów i dlatego określa się je jako „pluripotencjalne”, tj. wielo-potencjalne. Pluripotencjalność zawiera w sobie pełnię tzw. garnituru genetycznego. Garnitur genetyczny jest jakby programem komputerowym dla inżyniera, zawierającym podstawy do budowy miasta, w którym zawarte są wszelkie rozwiązania dotyczące komunikacji, kanalizacji i wodociągów, a także techniczne rysunki dotyczące pojedynczych domów.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama