Czego oko nie widziało...

Ewangelia jest jedną wielką obietnicą zbawienia i wezwaniem do tego, żeby się na nie otworzyć. Po to zaś Jezus tak często mówił o potępieniu wiecznym, żeby możliwie nikt się do piekła nie dostał, żeby nikt tego wyroku nie usłyszał. Znak, 1/2007





MB: W tej perspektywie oglądania spraw ostatecznych przez to, co nam służy w życiu doczesnym, pojawia się pytanie o to, czy nasza modlitwa za dusze, które być może już od chwili śmierci cierpią w piekle, może im pomóc? Czy taka modlitwa może zdziałać tyle, ile w przypadku dusz w czyśćcu cierpiących? Bo może istotnie w ten sposób rodzi się w nas nadzieja, że męki piekielne nie będą wiekuiste...

Jest zastanawiające, że sam Pan Jezus mówił bardzo wiele na temat potępienia wiecznego. Mówił o tym zwłaszcza za pomocą trzech metafor: metafory ciemności, więzienia, wyrzucenia na zewnątrz (Mt 8, 12; 22, 13; 25, 30), metafory męki i ognia (Mt 18, 8; 25, 41; Mk 9, 47n), i wreszcie, metafory śmierci i zatracenia (Mt 7, 13; Łk 13, 3-5). Mówił Pan Jezus o potępieniu wiecznym również bez metafor. Fałszywi uczniowie, którzy wyznają Go ustami, ale nie sercem, usłyszą z Jego ust straszne słowa: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości” (Mt 7, 23).

Każde zdanie Ewangelii jest słowem miłości. Również kiedy Pan Jezus mówi nam o potępieniu wiecznym, jest to słowo Jego miłości do nas. „Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 10). Ewangelia jest jedną wielką obietnicą zbawienia i wezwaniem do tego, żeby się na nie otworzyć. Po to zaś Jezus tak często mówił o potępieniu wiecznym, żeby możliwie nikt się do piekła nie dostał, żeby nikt tego wyroku nie usłyszał.

Jedno wiem na pewno: że ja mogę nieodwracalnie zmarnować samego siebie i zasłużyć sobie na odrzucenie wieczne. „Z bojaźnią i drżeniem zabiegajcie o swoje zbawienie” (Flp 2, 12). Nie powinno się w taki sposób mówić o miłosierdziu Bożym, że w gruncie rzeczy podpowiada się ludziom: „nie bój nic, piekła nie ma”. Pan Bóg niewątpliwie nas kocha, ale właśnie dlatego, że kocha, traktuje nas poważnie i nie bagatelizuje naszych grzechów. Chce też być przez nas kochany i traktowany poważnie. Nie poklepujmy Go po ramieniu ani nie zapominajmy o tym, że „bojaźń Boża jest początkiem mądrości” (Syr 1, 14).

AW: Mówi się czasem, że wszyscy będziemy zbawieni, no bo... jak inaczej?! Jesteśmy przecież jedną rodziną, a skoro Bóg jest miłosierny, to musi zbawić wszystkich. I to miłosierdzie wydaje się dziś oczywiste, a zupełnie nieoczywisty stał się obraz Boga, który patrzy na mnie i widzi mnie w prawdzie. I ta w pewnym sensie „bezlitosna miłość”...

Tu raczej chodzi o tajemnicę zatwardziałości – że stworzenie może dobrowolnie i na zawsze zamknąć się na miłość swojego Stwórcy. Przypomnę, jak Adam Mickiewicz wyjaśniał, dlaczego szatan jest niezdolny do nawrócenia: „Bóg dotąd miłosiernie patrzy na szatana. Lecz on się odwraca, by nie widzieć Pana”. Podobnie może się stać z człowiekiem.

Mówiłem, że w każdym razie ja – a zatem każdy człowiek – mogę znaleźć się w piekle. Tu jednak potrzebny jest kontrapunkt. Bo zarazem o potępieniu wiecznym należy myśleć jako o czymś, co absolutnie nie powinno stać się ani ze mną, ani z kimkolwiek. Miłość podpowiada nawet, że gdyby w ogóle kogoś miało spotkać potępienie, to już lepiej mnie niż kogokolwiek innego.
«« | « | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...