Afganistan a sprawa polska

W grudniu 2006 Stowarzyszenie Vox Humana i Fundacja Kultury Chrześcijańskiej ZNAK zorganizowały debatę nt. udziału polskich wojsk w operacji w Afganistanie. Poniżej prezentujemy obszerne fragmenty tej rozmowy. Znak, 3/2007





MICHAŁ BARDEL: W kontekście misji w Afganistanie, a wcześniej przy okazji misji w Iraku, powraca nieustannie problem możliwości i zasadności przeszczepiania pewnych zachodnich wartości na grunt społeczeństw Wschodu. Choćby demokracji, która dla nas jest dzisiaj ideałem całkiem naturalnym, ale dla Bliskiego Wschodu już niekoniecznie. Czy to wolno robić i czy to jest możliwe?

ANNA KRASNOWOLSKA: Takie idee jak demokratyzacja nie muszą być wcale narzucane z zewnątrz. W całym świecie, zarówno wschodnim, jak i zachodnim, odbywa się pewien obieg idei – Polacy też nie wymyślili sami Konstytucji 3 Maja. Europejskie kraje demokratyczne i demokratyzujące się zawsze inspirowały się nawzajem i te inspiracje bardzo często sięgały poza granice Europy. Nie jest więc tak, że w wypadku Wschodu mamy do czynienia z jakąś barierą cywilizacyjną. Na początku XX wieku tego rodzaju ruchy umysłowe występowały także w całym świecie muzułmańskim. Wystarczy wspomnieć ruchy modernizacyjne, bardzo wyraźny rozwój myśli społecznej, ruchy panislamistyczne, których celem była modernizacja samego islamu, przekształcenie go w narzędzie, doktrynę polityczną, za pomocą której świat islamu mógłby się zjednoczyć. Kontynuacją tych ostatnich są dziś ruchy fundamentalistyczne, ale mieliśmy tam także do czynienia z ideą ożywienia w islamie prądów intelektualnych, tradycji myśli przyrodniczej i technicznej, a także z prądami laicyzacyjnymi i ideami lewicowymi, często inspirowanymi przez rewolucjonistów z rosyjskiego Zakaukazia lub Azji Centralnej – terenów muzułmańskich.

Z drugiej strony nacjonalizmy: irański, turecki czy afgański, odwoływały się do tradycji sprzed islamu. To nie jest tak, że w społeczeństwach, które były zawsze tradycyjnie muzułmańskie, bardzo religijne w swoich działaniach politycznych i społecznych, nie pojawiały się inne koncepcje i tendencje. Bywały one elitarne i obejmowały głównie środowiska intelektualne, ale w świecie islamu zawsze żywe były też oddolne ruchy i instytucje lokalne, ważne dla budowania
demokracji.

Myślę, że mają sens próby odwoływania się do tych dawnych tradycji, które w jakiś sposób zostały zapomniane, po części przez te właśnie społeczeństwa, ale po części także przez świat zachodni, który żyje w przekonaniu, że to, z czym mamy do czynienia na Wschodzie, to wyłącznie islam i że zawsze tak było i nigdy się tam nie wydarzyło nic innego. Ważna jest zatem rewizja naszego postrzegania świata muzułmańskiego.

Ze zmianą sposobu myślenia łączą się także inne cele wpisane w misję NATO, i o nie chciałbym zapytać panią profesor Pstrusińską, która była w Afganistanie, a w Polsce rozmawiała z żołnierzami i przekazywała im wiedzę na temat tego kraju. Jaki zamysł polityczny i społeczny przyświeca misji NATO w Afganistanie? Albo inaczej – co należałoby uznać za sukces tej misji, a co za jej porażkę?

JADWIGA PSTRUSIŃSKA: To są pytania, które należałoby zadać przede wszystkim dowództwu NATO. My tak naprawdę nie wiemy, jaki jest powód wysłania wojsk do Afganistanu. Sygnały są tu sprzeczne – z jednej strony słyszymy, że trzeba pomagać ludności Afganistanu, walczyć z talibami, z Al-Kaidą itd., z drugiej zaś wiemy, że NATO musi gdzieś ćwiczyć. To, że te niepewne zamysły nie są według wszystkich członków NATO godne pochwały, dowodzi, że nie wszyscy zdecydowali się partycypować w afgańskiej operacji lub też partycypują w niej w ograniczonym zakresie. Oczywiście Afganistan jako kraj o małej liczbie ludności – niesłychanie wymęczonej wojną, w wielu rejonach głodującej – jest doskonałym terenem do odbywania ćwiczeń i szkoleń. Dlaczego NATO nie zaczyna takich akcji w Pakistanie, skąd się wywodzą talibowie i gdzie mają swoją siedzibę? Jeżeli chodzi o propagowanie idei demokracji (niewątpliwie w tych wyprawach spiritus movens są Stany Zjednoczone), to dlaczego NATO nie wyprawia się do Chin, do Korei Północnej czy jeszcze gdzieś indziej? Jeżeli motywem interwencji jest pomoc ludziom umierającym z głodu, to dlaczego NATO nie pomyśli o jakichś państwach w Afryce? Rzeczywiste zamysły NATO zwykłemu obywatelowi nie są znane.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama