Doświadczenia, wzory, zmagania i portrety

W literaturze pięknej zdecydowanie łatwiej odnaleźć wlasne doświadczenia – dlatego właśnie wydaje się niezastąpiona w zrozumieniu fenomenu moralności; odnajdujemy w niej zresztą nie tylko doświadczenia, lecz również wzory, zmagania i portrety... Znak, 7-8/2007




Sytuacja, w której ktoś czyta Metafizykę moralności Immanuela Kanta „do poduszki”, nie jest wprawdzie nierealna, ale zapewne mało prawdopodobna. Owym czytelnikiem mógłby być na przykład student, który nie zdążył się na czas uporać z zadaną lekturą i w ostatnią noc przed czekającym go egzaminem spędza godziny na studiowaniu idei obowiązku w Kantowskiej etyce. Jeśli student nie jest zafascynowany filozofią, to zapewne sen go zmorzy, ponieważ dzieła Kanta nie charakteryzują się kunsztem narracji, bogactwem przykładów ani zręcznie prowadzoną przez autora intrygą. To nie znaczy, że nie są fascynujące! Kantowski „bohater dramatu” jest moralnym podmiotem, który nieustannie zmaga się z namiętnościami i pozostaje nieczuły na porywy serca, ale jeśli już przyjmie imperatyw kategoryczny za naczelną normę moralności, to trudno wyobrazić sobie kogoś, kto z większą determinacją będzie zabiegał o poszanowanie ludzkiej godności, nie kierując się przy tym żadnymi przesłankami natury religijnej. Kantowski bohater nie ma w życiu ważniejszego celu nad poznawanie samego siebie – w ten sposób tylko może bowiem zyskać władzę nad własnymi skłonnościami pozwalającą mu na w pełni autonomiczne działanie. Kiedy czytamy apel Kanta o to, by poznawać samego siebie od strony doskonałości moralnej, wnikać w głębię własnego serca, zyskując przez to samopoznanie będące początkiem wszelkiej ludzkiej mądrości [1], pobrzmiewa nam w tym już to Ewangelia, już to Augustyńskie noverim Te – noverim me.

Jednak to nie Kant jest autorem, który odsłania w swoich dziełach głębię dramatu moralnych zmagań człowieka (jakkolwiek głębokie mogą być studentów nocne zmagania z Kantem). Język filozofii moralnej – nie tylko Kantowskiej – bywa zupełnie pozbawiony polotu, a ona sama dąży do definiowania, wyróżniania kategorii, porządkowania... W usilnym dążeniu do poddania ludzkiego działania moralnego określonym regułom zatraca się bogactwo kontekstu. Filozoficzne analizy kreślą nam schemat – życie nie poddaje się jednak wprost schematom, a sytuacje, z jakimi przychodzi się nam w życiu zmierzyć, dalece wykraczają poza najbardziej nawet wymyślne przykłady, w przytaczaniu których lubują się zwłaszcza anglosascy przedstawiciele współczesnej filozofii moralnej [2]. Ileż tam rozpędzonych wózków grożących stratowaniem siedzącym na torach ludziom, pilotów, którzy w obliczu nieuchronnej katastrofy lotniczej starają się skierować samolot na jak najmniej zaludniony obszar, zwiedzających skalne groty grubasów, co utknęli w wąskim otworze, uniemożliwiając pozostałym wycieczkowiczom ewakuację z jaskini zatapianej z wolna przez napływającą wodę! Nie twierdzę, że przytaczanie tych przykładów nie ma sensu – jakby nie było, przywoływane są one jako „modelowe” sytuacje decyzyjne. Prawdopodobieństwo jednak, iż staną się one naszym udziałem, jest niewielkie. To nie są nasze doświadczenia... W literaturze pięknej zdecydowanie łatwiej odnaleźć własne doświadczenia – dlatego właśnie wydaje się niezastąpiona w zrozumieniu fenomenu moralności; odnajdujemy w niej zresztą nie tylko doświadczenia, lecz również wzory, zmagania i portrety...



[1] Zob. I. Kant, Metafizyczne podstawy nauki o cnocie, tłum. W. Galewicz, Kęty 2005, s. 441.
[2] Por. J. Dancy, The Role of Imaginary Cases in Ethics, „Pacific Philosophical Quarterly”, 66 (1985), s. 141–153.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama