Dwie podróże

Nominacja arcybiskupa Głodzia, który dał się poznać jako człowiek arogancki i niedialogiczny na przykład przy okazji "sprawy" arcybiskupa Wielgusa, wywołała w Kościele w Polsce, zwłaszcza w Gdańsku, duże kontrowersje. Znak, 6/2008



Od 15 do 20 kwietnia papież Benedykt XVI podróżował po Stanach Zjednoczonych. Z globalnego punktu widzenia najważniejszym momentem tej pielgrzymki była wizyta w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych i wygłoszone tam przemówienie. (Warto pamiętać, że przed Benedyktem XVI na forum ONZ przemawiali: Paweł VI – w 1965, oraz Jan Paweł II – w 1979 i 1995 roku). Mówiąc o prawach człowieka, Papież opowiedział się za ich uniwersalnym charakterem (podobnie uniwersalny jest podmiot tych praw: osoba ludzka) – ich powszechność nie może być zanegowana ,,w imię odmiennych kontekstów kulturowych, politycznych, społecznych czy religijnych”. W katalogu praw człowieka swoje miejsce musi znaleźć prawo do wolności religijnej rozumiane również jako prawo ludzi wierzących (właśnie jako wierzących) do udziału w życiu publicznym. Benedykt XVI w ONZ mówił też między innymi o ochronie środowiska naturalnego oraz prawie (i obowiązku wspólnoty międzynarodowej) do interwencji humanitarnej w sytuacji, gdy jakieś państwo nie jest w stanie zagwarantować "ochrony własnej ludności przed poważnymi i ciągłymi pogwałceniami praw ludzkich, jak również przed następstwami kryzysów wywołanych zarówno przez przyrodę, jak i przez człowieka".

Z kolei, z perspektywy dialogu religijnego – bardzo ważnej dla wieloetnicznej, wielokulturowej i wieloreligijnej Ameryki – szczególnie istotne były: spotkanie ekumeniczne oraz spotkanie z przedstawicielami innych religii, wizyta w synagodze w Nowym Jorku i przesłanie skierowane do Żydów z okazji święta Pesach. I choć wydarzenia te nie wniosły nic, czego nie odziedziczylibyśmy po Janie Pawle II, to jednak stanowiły wyraźny znak, że Kościół katolicki nie zamierza się cofać, a tak "rewolucyjna" do niedawna linia Wojtyły (zwłaszcza wobec Żydów) staje się powoli dla Kościoła czymś zwyczajnym, niemalże codziennością. A przynajmniej staje się taka dla papieża Benedykta i – ufam w to – jego następców, bo na przełożenie tego wszystkiego "na dół", na poszczególne diecezje i parafie, przyjdzie jeszcze trochę poczekać.

Dla Kościoła powszechnego wizyta Benedykta XVI w USA była ważna przede wszystkim ze względu na to, co Papież powiedział o przypadkach molestowania nieletnich przez (niestety, bardzo licznych) duchownych. Benedykt mówił o tym aż pięciokrotnie (już w czasie konferencji prasowej na pokładzie samolotu stwierdził, że "kto dopuścił się pedofilii, nie może być kapłanem"). Papież bardzo jednoznacznie opowiedział się za strategią "zero tolerancji" i przyznał, że odpowiedź hierarchii na zło pedofilii, ukryte wśród ludzi Kościoła, była "niekiedy udzielana w jak najgorszy sposób". Trzeba podjąć, mówił, "bardziej stosowne środki zaradcze i dyscyplinarne"! "O wiele ważniejsze jest, by mieć dobrych księży aniżeli licznych księży". Równocześnie Benedykt wyraźnie rozdzielił pedofilię od skłonności homoseksualnych niektórych księży i seminarzystów. Jego słowa, iż do święceń będą dopuszczane jedynie osoby "czyste", można chyba rozumieć jako światło nadziei dla żyjących w czystości homoseksualistów, którzy odkrywają w sobie powołanie kapłańskie czy zakonne.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama