Czy należy bać się Strachu?

Istotniejsze niż samo kontynuowanie intelektualnej debaty na temat Strachu jest dotarcie do obojętnych wobec niej mas, skrytych za zawoalowanym w Polsce antysemityzmem. Dotarcie na poziom małych, lokalnych społeczności. Znak, 6/2008



Po raz drugi – po Sąsiadach – Jan Tomasz Gross wsadził kij w mrowisko, wywołał medialną burzę, ale i sprowokował rzeczową debatę. W swojej nowej książce Gross posadził polski naród na ławie oskarżonych, zarzucając mu świadomą bierność wobec dokonującego się podczas wojny Holokaustu. Źródłem takiej postawy był, jego zdaniem, antysemityzm, który – kiedy tylko zabrakło niemieckiego okupanta – po roku 1945 wybuchł w Polsce w postaci indywidualnych aktów gwałtu i zbiorowych pogromów. W ten sposób Gross wywołał do tablicy żarliwych obrońców tożsamości narodowej, opartej na literaturze romantycznej i 200-letniej tradycji powstańczej: od zrywu kościuszkowskiego po szlachetne bohaterstwo podczas II wojny światowej czy narodziny Solidarności.

W każdym z europejskich krajów konfrontacja dumnego z siebie, patriotycznego społeczeństwa z godzącym w jego dobre imię i samopoczucie zarzutem niedoskonałości wywoływała podobne reakcje obronne. W 1993 roku do świadomości wielu Szwajcarów nie chciało się przebić przekonanie o uwikłaniu przedmiotu ich dumy narodowej – banków – we współpracę z reżimem Hitlera. Rok wcześniej w Hiszpanii – przy okazji 500. rocznicy odkrycia Ameryki – wybuchł narodowy spór o wielkość własnej nacji w świetle dokonanych odkryć geograficznych i o jej niedoskonałość w kontekście podboju kontynentu południowoamerykańskiego . Podobny charakter miały narodowe debaty w Belgii i Szwecji, biorące na cel własną rolę jako kolonialnej metropolii (tej ostatniej – wobec Norwegii). We Francji, która wprawdzie oddała pod narodowy osąd kolaboracyjny rząd Vichy i rozliczyła się z ponurą przeszłością, do dziś brak prac historycznych, podejmujących problem zaangażowania się francuskich Alzatczyków i Luksemburczyków po stronie Hitlera w 1940 roku. W samych Niemczech broniono się jak przed szarańczą wobec oskarżeń Daniela Goldhagena, szermującego tezą, iż Holokaust był produktem nie narodowego socjalizmu, tylko rezultatem zwierzęcego antysemityzmu całego narodu teutońskiego. We wszystkich tych krajach spory te ostatecznie zaowocowały weryfikacją „nieskazitelnej” dotąd narodowej przeszłości w kolektywnej pamięci historycznej.

Powyższe debaty toczyły się jednak w bardziej od dzisiejszego sprzyjającym klimacie historycznym. Od kilku lat bowiem narasta w Europie renesans emocji narodowych. Migracja na Stary Kontynent z krajów arabskich i coraz to nowe strzelające w górę minarety w panoramie europejskich miast wywołują odruchy obronne w postaci dowartościowania pojęcia narodu. We Francji retorykę Le Pena usalonowia Sarkozy. W Holandii, po politycznych morderstwach prawicowego polityka Pima Fortuyn’a i reżysera filmowego Theo van Gogha, liberalne i otwarte społeczeństwo przyznaje się oficjalnie do tego, że odczuwa „marokańskie zagrożenie”. W zjednoczonych Niemczech urodzone już po wojnie demokratyczne pokolenie rehabilituje na naszych oczach kategorię dumy narodowej.

Do tradycji i myśli narodowej nawiązywały w Polsce rządy PiS-owskie. Przez kraj przelewała się fala urzędowych defilad, świętowanych rocznic, nowo otwieranych muzeów, dyskretnie sterowanych sympozjów naukowych (jak choćby w końcu marca 2007 – o Powstaniu Warszawskim). Polityka historyczna rządu szła w parze z nasileniem się w społeczeństwie postaw konswerwatywnych, nietolerancyjnych, będacych naturalnym paliwem dla prawicy. W ostatnich latach wzrósł wskaźnik antysemityzmu, podobnie zresztą jak w większości krajów Unii Europejskiej (najwyższy przypada na Hiszpanię, gdzie wspólnota żydowska stanowi zaledwie 0,03% całej populacji). W Biłgoraju prawicowi radni burzą się przeciwko nadaniu jednej z ulic imienia Singera – rzekomo „pornografa” – laureata literackiego Nobla z 1978 roku, który mieszkał w tym mieście do roku 1922.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama