Prawda: zagraża czy jest zagrożona?

Ideologizacja prawdy polega również na przeświadczeniu jednostki, grupy lub instytucji, że można prawdę narzucać nawet siłą. Dlaczego nie wolno tego czynić? Prawda jest bowiem tego rodzaju wartością, która domaga się całkiem innego potraktowania. Zeszyty Karmelitańskie, 1/2008



Prawo człowieka do prawdy to podstawowe prawo człowieka.
ks. Józef Tischner



Kult wolności – lęk przed prawdą


To oczywiste, że żyjemy w epoce kultu wolności. Wolność jest traktowana jako jedna z najcenniejszych wartości lub wręcz dobro najwyższe i absolutne, będące źródłem i gruntem wszelkich innych wartości. Czy jednak to składanie hołdu wolności nie jest w istocie maską nałożoną na niewiarę w nią?

Człowiek współczesny przeżywa i rozumie wolność przede wszystkim jako brak przymusu, w szczególności fizycznego. Przymus upatruje również we wszelkich więziach, także w relacji wolności z pozytywnymi wartościami – z prawdą, godnością, dobrem, powinnością, powołaniem, odpowiedzialnością i miłością. W imię czego człowiek buntuje się przeciw przymusowi, odrzuca wszelkie normy, zrywa więzi i ucieka od odpowiedzialności? Odpowiedź jest prosta: w imię spontaniczności i związanego z nią doświadczenia mocy – mocy kreowania sensów i wartości oraz absolutnej władzy nad innymi i przeciwko innym. Myśląc o wolności, rozumiemy ją również w sposób czysto formalny – jako możliwość wyboru, zdolność wybierania i sam wybór, natomiast sprawą drugorzędną jest to, co się wybiera.

Niegdyś przekonanie o odniesieniu człowieka do prawdy było oczywiste. Św. Augustyn pytał: „Czego pragnie nasza dusza bardziej niż prawdy?” Przeświadczenie o mocy i majestacie prawdy dał w XX wieku m.in. Lew Szestow: „Ludzie wielcy i mali rodzą się i umierają, pojawiają się i znikają, prawdy zaś trwają”. Dzisiaj kultowi wolności towarzyszy negatywny stosunek do prawdy – mówi się nawet o „tyranii prawdy”. Tymczasem przekreślanie prawdy i zamykanie się na nią implikuje, niestety, destrukcyjne skutki, m.in. prowadzi do zanegowania idei natury ludzkiej, miłości, erotyki itp. Absurdalność tej postawy ujawnia się z całą mocą wówczas, gdy próbujemy wyobrazić sobie świat, w którym idea i wartość prawdy uległyby całkowitemu unicestwieniu. Czy bez prawdy byłoby możliwe nasze codzienne życie? A relacje międzyludzkie? Jak wyglądałyby technika i medycyna? Czym byłoby życie osób wierzących – totalną iluzją? Przecież byłby to koszmar. Stoimy zatem dzisiaj przed wielkim wyzwaniem. Lękamy się wszelkich form zniewolenia, także „tyranii prawdy”, ale zamykanie się na nią prowadzi do autodestrukcji człowieka i nowych form zniewolenia. Wpadliśmy w jakieś błędne koło, obłędne koło. W jaki sposób wyrwać się z tego? Na pewno poprzez spokojny i wolny od przesądów namysł oraz wyciągnięcie z niego praktycznych wniosków.

Pytamy o zagrożenia związane z prawdą. Co jednak stanowi istotę wszelkiego zagrożenia? Zagrożona jest jakaś wartość, jakieś dobro – zdrowie, wolność, godność, prawda itp. Zagraża pewna wartość negatywna, jakieś zło – choroba, bieda, pogarda, kłamstwo itp. To, co jest zagrożone, jest w jakimś sensie kruche, słabe... Zatem czy prawda jako wartość pozytywna może w ogóle zagrażać? A może prawda tylko boli, a w istocie wyzwala? Może wobec tego sytuacja dzisiaj jest taka, że krzycząc o niebezpieczeństwach, jakie płyną ze strony prawdy, w istocie usypia się ludzi na rzeczywiste zagrożenia – na zagrożenia samej prawdy? Czy wolno nam jednak całkowicie zignorować głos tych, którzy mówią o „tyranii prawdy”?



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...