Słabość uczciwości czy słabość jej rozumienia?

Sprawą znaczącą nie tyle motywacja ludzi uczciwie reagujących, ale brak wiary w ich bezwzględną prawość. To trochę tak, jakbyśmy byli w stanie uwierzyć, że istnieją ludzie porządni w najbardziej pospolitym i prozaicznym stopniu, ale niekoniecznie – że istnieją zawsze i wszędzie. Zeszyty Karmelitańskie, 2/2009



W cytowanym już przeze mnie, przy okazji rozważań o nieuczciwości, artykule Krystyny Jandy o porządnym człowieku (http://www.krystynajanda.net/rozmowa-dziewiata-uczciwosc-podtytul-porzadny-czlowiek) pojawia się na samym wstępie ciekawa gradacja ludzi porządnych.

– Jędrusiu, kto to jest porządny, uczciwy człowiek? Co to jest uczciwość?

– Uczciwy człowiek to jest taki, który jak znajdzie portfel na ulicy, z dokumentami, to odnajdzie tego człowieka, którego jest ten portfel i mu odda. A bardzo porządny to taki, co jak się na przykład sprzedawczyni pomyli w sklepie i mu wyda za dużo, a ona tego nie zauważy, to on jej odda, a już taki bardzo, bardzo porządny człowiek to taki, że nawet jak znajdzie coś, co nie wiadomo czyje jest, na przykład broszkę, to nie myśli, że ponieważ nie wiadomo czyje to jest, to może sobie to wziąć, tylko szuka tego, kogo to jest i oddaje. Ale to jest już bardzo porządny, no, bo niby mógłby to sobie wziąć.[...]

– To znaczy, że są porządni, bardzo porządni, i jeszcze bardziej porządni, jest tu jakieś wartościowanie? Twoim zdaniem można być trochę porządnym i bardziej porządnym? A ja myślałam, że albo ktoś jest uczciwym, porządnym człowiekiem, albo nie jest, i tu nie ma sytuacji wyjątkowych?


Oczywiście, codzienność potwierdza w jakiś sposób ową gradację. Człowiek oddający portfel znaleziony na ulicy z dokumentami zasługuje na szacunek. Nie tak dawno prasa donosiła o kilku bardziej zadziwiających przypadkach. Pewna kobieta we wrocławskim komisariacie policji na Grabiszynku, na okienku dyżurnego położyła zwitek pieniędzy, który znalazła wracając do domu.

Nikt nie zgłosił się po te prawdziwe dolary. Zgłosili się natomiast po nie w innej sytuacji pracownicy firmy ochroniarskiej, którzy zgubili worek z pieniędzmi przed jednym z banków w Jelczu Laskowicach. Znalazła je i oddała 36-letnia mieszkanka podwrocławskich Ratowic. Bezrobotna matka czwórki dzieci. Publicyści, opisujący te zdarzenia zastanawiają się, z czego wynika takie postępowanie? Z uczciwości czy może częściej ze strachu o to, co może zrobić właściciel pieniędzy, gdy dowie się, gdzie się podziały?

Jest dla mnie sprawą znaczącą nie tyle motywacja ludzi uczciwie reagujących, ale brak wiary w ich bezwzględną prawość. To trochę tak, jakbyśmy byli w stanie uwierzyć, że istnieją ludzie porządni w najbardziej pospolitym i prozaicznym stopniu, ale niekoniecznie – że istnieją zawsze i wszędzie. Uczciwość niekoniecznie jest zatem w cenie.

Często, jak śmiem twierdzić, w trakcie codziennych czy okazjonalnych rozmów dotyczących ludzi, którzy nieźle sobie radzą w życiu, a którzy osiągnęli ten swój status niekoniecznie uczciwą drogą, najczęściej, zamiast z pogardą, mówi się o nich raczej z nutką pewnej zazdrości. Bo z jednej strony wiemy, że ktoś zrobił jakiś „przekręt”, że dorobił się nieuczciwie, że oszukał, skopiował nielegalnie, ale ktoś taki budzi niejednokrotnie uznanie z racji swej zaradności.

Uczciwość dość często jest kojarzona z pewnego rodzaju niezaradnością życiową, jakimś wręcz nieudacznictwem. Bywa tak kojarzona, bo jest błędnie rozpoznawana. Na przykład, niejednokrotnie „uczciwość” bywa mylona z pewnego rodzaju pogodzeniem się z zastanym stanem rzeczy. Bywa tak, jak mniemamy, że mówimy komuś w sposób „uczciwy”: „Jest mi przykro, że nie masz w tej chwili pracy, ale zobacz, jak wielu wokół jest bezrobotnych... bardzo ubolewam nad tym, że nie masz aktualnie co zjeść, ale zobacz, ilu w ogóle głodujących jest na świecie...”

Istotnie, jest w tych wypowiedziach pewien uczciwy opis stanu rzeczywistości. Może nawet bardziej niż uczciwy, jest to po prostu opis prawdziwy. Istotnie, porażająca jest mapa bezrobocia i głodu na świecie. Na tym tle jeszcze jeden przykład, jeszcze jedna dramatyczna historia w jakiejś mierze rozpływa się i zanika.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...