Gwiazdkowe święta

Fenomen Gwiazdy Betlejemskiej badają teologowie, astronomowie i specjaliści od marketingu. Boże Narodzenie to najbardziej ugwieżdżone święta, a Gwiazda Betlejemska w postaci komety dominuje na milionach kartek świątecznych. Magazyn Familia, 12/2008



Nie trzeba być szczególnie religijnym, aby wiedzieć, z jakimi świętami związana jest Gwiazda Betlejemska. Należy ona do najbardziej rozpoznawalnych symboli Bożego Narodzenia, tuż obok żłóbka, choinki i karpia z wigilijnego stołu. W niemal każdej polskiej rodzinie jest zwyczaj, że pojawienie się wieczorem 24 grudnia pierwszej gwiazdki na niebie to sygnał do rozpoczęcia wieczerzy wigilijnej. Natomiast zapalenie gwiazdki na choince rozpoczyna świętowanie Bożego Narodzenia. Do tego dochodzą jeszcze prezenty na tzw. gwiazdkę, czyli te, które wręcza się w wieczór wigilijny, często tuż po skończonej wieczerzy, a jeszcze przed wyjściem na tradycyjną Mszę – Pasterkę.

Gwiazda jak drogowskaz

Według Biblii to właśnie dzięki gwieździe, która rozbłysła na niebie przy narodzinach Jezusa, tzw. mędrcy ze Wschodu, nazywani też często królami lub magami, mogli dotrzeć do groty betlejemskiej i oddać pokłon Dzieciątku, w którym widzieli zapowiadanego od wieków Zbawiciela. „Mędrcy ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” – ich wędrówkę w iście kronikarski sposób opisuje św. Mateusz w drugim rozdziale swojej Ewangelii.

Mędrcy ze Wschodu byli w rzeczywistości astronomami ze starożytnej Babilonii. Mieli oni dotrzeć do małego Jezusa, który wraz ze swoimi rodzicami, Maryją i Józefem, znajdował się w grocie betlejemskiej. Jak to się utrwaliło w powszechnie przyjętej tradycji, mędrcy stanęli przed Świętą Rodziną 6 stycznia. Wizytę babilońskich astronomów u małego Jezusa większość teologów interpretuje w ten sposób, że narodziny Syna Bożego miały charakter uniwersalny i nie były zawężone tylko do narodu żydowskiego, ale rozciągały się na wszystkie ludy i narody.

Gwiazda Betlejemska

Zjawisko Gwiazdy Betlejemskiej próbował wyjaśnić Johannes Kepler, niemiecki fizyk i astronom z XVI wieku. Opracował on tzw. Teorię Gwiazdy Betlejemskiej, w świetle której biblijna Gwiazda Betlejemska mogła być kojarzona z tzw. wielką koniunkcją, czyli połączeniem dwóch planet: Jowisza i Saturna. Wynikiem tego było pojawienie się na niebie imitacji gwiazdy, która była widoczna dokładnie w tym samym roku, w którym narodził się Chrystus, i która doprowadziła babilońskich astronomów do groty betlejemskiej.

Teoria ta była wielokrotnie weryfikowana, a ostatecznie została potwierdzona przez austriackiego astronoma Konradina Ferrari d’Occhieppo w 1977 roku w głośniej wówczas książce: Gwiazda mędrców – historia czy legenda? (Der Stern der Weisen – Geschichte oder Legende?).

Warto przy tej okazji pamiętać, że w starotestamentowej Księdze Proroka Izajasza, w rozdziale 40, wersecie 26, gwiazdy nazywane są wojskiem niebieskim ułożonym w określonym porządku, a ich spadanie zapowiada nadejście chaosu. Z Gwiazdą Betlejemską było jednak zupełnie inaczej. Ona nigdy nie była gwiazdą spadającą, a wręcz przeciwnie: zawsze była gwiazdą wznoszącą się ku niebu. Powstała z połączenia planet, a zjawisko to już nigdy więcej się nie powtórzyło.

Gwiazda jako kometa

Dlaczego zatem tak często przedstawiano Gwiazdę Betlejemską jako spadającą kometę i łączono ją ze słynną kometą Halleya? Sprawcą tej pomyłki jest słynny włoski malarz Giotto di Bondone. Malując scenę narodzin Jezusa na jednym z fresków w kaplicy degli Scrovegni al Arena w Padwie, namalował on górującą nad stajenką kometę, która w jego odczuciu miała być Gwiazdą Betlejemską. Stało się tak najprawdopodobniej dlatego, że w roku 1301 Giotto miał okazję faktycznie obserwować pojawienie się komety. Będąc pod wielkim wrażeniem tego zjawiska, przeniósł kometę na swój fresk.

Współczesne obliczenia potwierdziły jednak, że słynna kometa Halleya nigdy nie była Gwiazdą Betlejemską. Pomijając jej negatywne astrologiczne znaczenie, w dniu narodzin Jezusa nie była widoczna. Jednakże pomyłka Giotta sprawiła, że przez wiele setek lat Gwiazdę Betlejemską kojarzono właśnie ze spadającą kometą. Tak też ją najczęściej malowano przy żłóbkach i szopkach, co zresztą dawało znacznie lepszy efekt estetyczny niż astrologiczny wykres koniunkcji planet.



«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama