Każdego 22 dnia miesiąca

Święta o tak szczególnym charyzmacie, a przy tym znakomitym guście – kościół św. Katarzyny to jeden z najpiękniejszych krakowskich zabytków – święta, która potrafi zadbać o własną, wyrzeźbioną ludzką ręką figurę; święta, od której ludzie wychodzą z nadzieją i różami, może fascynować. List, wydanie specjalne, listopad 2006




22 maja, w poniedziałek, późnym popołudniem. Na uliczkach wokół kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej na krakowskim Kazimierzu tłoczno: rzędy zaparkowanych samochodów i tłum ludzi podążających do świątyni. Kierowcy kolejnych aut odjeżdżają zawiedzeni, wolnych miejsc już dla nich zabrakło. Tak jest tutaj tylko w dniu odpustu ku czci św. Rity. W świątyni panuje tłok, większość spośród zgromadzonych trzyma w rękach róże

Nieco historii...

Zarówno ojcowie augustianie, gospodarze kościoła św. Katarzyny, jak i sąsiadujące z nimi siostry augustianki mówią: „To nie nasza zasługa, rozwój kultu św. Rity jest dla nas samych zaskoczeniem”. Rzeczywiście, ani Matka Boża Pocieszenia (której piękny wizerunek tu się znajduje) ani znakomity patron - św. Augustyn, ani św. Monika czy wreszcie sama św. Katarzyna Aleksandryjska, czczeni w tej świątyni, nie przyciągają nawet części wiernych przychodzących tu do św. Rity. Historia rozprzestrzeniania się jej kultu przypomina spiralę o okręgach z coraz dłuższym promieniem. Jej początek sięga XIX w., kiedy to siostry augustianki zaczynały szerzyć kult świętej od spraw trudnych i beznadziejnych. Były to czasy, gdy Polska podzielona była pomiędzy trzech zaborców, a nadzieje na niepodległość były nikłe. Kto wie, może między innymi dlatego, wkrótce po kanonizacji św. Rita zdobyła sobie serca Polaków. Pierwsza publikacja na jej temat ukazała się w Warszawie (pod zaborem rosyjskim) w 1901 r.Kult świętych nie rozprzestrzenia się samoistnie, szerzą go konkretne osoby. W Krakowie (zabór austro-węgierski) taką postacią była augustianka, s. Maria Magdalena. Pochodziła z krakowskiego rodu Zębaczyńskich. W 1900 r., podczas pobytu we Włoszech, jeszcze jako zwykła dziewczyna, uczestniczyła w Rzymie w uroczystościach związanych z kanonizacją św. Rity. Podjęła wtedy decyzję o tym, że chce zostać augustianką. Była osobą niezwykle uzdolnioną: w szkole prowadzonej przez siostry uczyła francuskiego i włoskiego, prowadziła chór, wreszcie została prefektem. Przez krótki czas była przełożoną zgromadzenia. Zmarła 22 maja 1928 r., w dniu uroczystości ku czci św. Rity. Być może to z jej inicjatywy ukazał się w Krakowie w 1917 r., wydany staraniem sióstr, zbiór modlitw i tekst nowenny do św. Rity. To wydawnictwo potrzebne było tym bardziej, że właśnie w Krakowie, w kościele św. Katarzyny, już na początku XX w. istniał, w bocznej nawie, ołtarz z obrazem świętej, przed którym w każdy czwartek odprawiane było do niej nabożeństwo.
W okresie II wojny światowej, gdy historia znów boleśnie naznaczyła życie Polaków, św. Rita otoczona była szczególnym kultem. Właśnie wtedy, w 1942 r., w kościele św. Katarzyny, w bocznym ołtarzu została umieszczona figura, zaprojektowana przez Adolfa Szyszko-Bohusza, a wykonana przez Wojciecha Maciejowskiego. Piękna, zatroskana, zamyślona święta trzyma w rękach krzyż. Trzyma go delikatnie, bez wysiłku. Tak, jakby chciała go jedynie pokazać patrzącym. A może oswoić ich z nim? Jedno ramię krzyża przytula do serca. Figura przetrwała do naszych czasów. Nieustannie są przed nią pozostawiane róże, zapalane lampki.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama