Tajemnica nawiedzonego domu

Mimo to sądzę, że w postawie Kościoła wobec diabła ukryta jest głęboka mądrość. Zobrazowałbym ją tak: każde miasto posiada kanalizację, ale to nie znaczy, że kanalizacja jest najistotniejszą miejską strukturą. Ścieki i żyjące w niej szczury stanowią zaledwie niewielką, a do tego niewidoczną, część ludzkiej aglomeracji. List, 2/2007




Kilka lat temu przez pewien czas mieszkałem w domu, w którym, jak to dyskretnie opowiadali sobie jego mieszkańcy, straszy. Światło zapalało się i gasło w najmniej oczekiwanym momencie, podłoga skrzypiała, chociaż nikt po niej nie chodził, w nocy można było usłyszeć jęki i stłumione głosy. Jedni mówili: to duchy, drudzy: demon. Inni twierdzili, że dom jest stary; instalacja elektryczna czasy świetności ma już dawno za sobą, rury też nie są pierwszej młodości.

Nawiedzony dom

Problem pojawia się, kiedy sam stajesz się świadkiem wydarzeń, które do niedawna oglądałeś w klasycznych horrorach. Nagle łóżko, na którym śpisz, zaczyna się trząść, a świat wokoło wariuje. Wskazówki zegara pędzą w odwrotnym kierunku, przedmioty, popychane niewidzialną ręką, przesuwają się z miejsca na miejsce. Wyczuwasz obecność drugiej osoby, chociaż nikogo nie widzisz. Z niewiadomego kierunku dociera do twych uszu ledwo słyszalny szept, jakby ktoś usilnie chciał przekazać ci jakąś wiadomość. Do tego opanowuje cię, wręcz powalające z nóg, uczucie udręczenia. Nie jestem bojaźliwy, ale przeżyłem tam chwile bolesnej walki duchowej.

Nie wiedziałem, co w tej sytuacji robić. Na szczęście pomógł mi jeden z naszych doświadczonych ojców, chociaż wysłuchał mojej opowieści z zakłopotaniem. Zdecydowaliśmy się odprawić Mszę św. w intencji ludzi, którzy tam mieszkali, i dziwne zjawiska ustały. Zdarza się jednak, że ksiądz, wysłuchawszy takiej opowieści, stwierdzi: „To tylko urojenia". Oczywiście choroba psychiczna jest powodem większości domniemanych ataków demonów. Gorzej, gdy psycholog i psychiatra wykluczają możliwość zaburzeń psychicznych. Wtedy osoba, która być może z wielkim trudem przełamała swój wstyd, wyjawiając krępującą sprawę duchownemu, zostaje ze swoim lękiem sama. Wielokrotnie widziałem, jak wielką ulgę mogą przynieść udręczonym ludziom słowa: „Rozumiem cię. Wiem, o czym mówisz". Wypowiedzenie ich nie kosztuje zbyt wiele. Pomoc nie musi oznaczać wezwania sztabu egzorcystów i demonologów. Jeżeli po dłuższej rozmowie stwierdzam, że mam do czynienia z realnym udręczeniem, modlę się, proszę o wstawiennictwo Matkę Bożą, św. Michała Archanioła, kropię wodą święconą tam, gdzie mają miejsce jakieś niepokojące zjawiska. Takie zupełnie proste czynności, które może wykonać każdy.

Zakładnicy złego

Opowieści takiej jak ta raczej nie usłyszymy z ambony. Kazania o diable są dziś raczej rzadkością. W oficjalnych dokumentach Kościoła także nie odnajdziemy zbyt wielu wzmianek o szatanie. Pojawiają się oskarżenia, że Kościół bagatelizuje problem w obawie przed drwinami świata naukowego. Jest w tym trochę racji. Mimo to sądzę, że w postawie Kościoła wobec diabła ukryta jest głęboka mądrość. Zobrazowałbym ją tak: każde miasto posiada kanalizację, ale to nie znaczy, że kanalizacja jest najistotniejszą miejską strukturą. Ścieki i żyjące w niej szczury stanowią zaledwie niewielką, a do tego niewidoczną, część ludzkiej aglomeracji.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama