Ciało moje pragnie Boga

Jan Paweł II zostawił nam dwa zupełnie rewolucyjne dzieła dotyczące postrzegania ludzkiego ciała i miłości między kobietą i mężczyzną: „Miłość i odpowiedzialność" (napisał ją jeszcze jako Karol Wojtyła, profesor KUL) i „Teologię ciała". Książki pasjonujące, choć trzeba dodać... dość uciążliwe w lekturze. Znak, 4/2007




Ja, czyli my

Ale zacznijmy od początku, i to dokładnie od samego początku, czyli od stworzenia człowieka. W Biblii czytamy, że stworzony przez Boga mężczyzna, chociaż widział zwierzęta, otaczającą go przyrodę, mimo wszystko doświadczył samotności. Jak twierdzi Papież to niezwykłe doświadczenie samotności dotyka każdego z nas, w równym stopniu mężczyzn i kobiet. Człowiek postrzega siebie jako kogoś spoza świata stworzonych istot. Jest kimś innym, większym niż wszystkie nawet najpiękniejsze, największe i najbardziej skomplikowane stworzenia, nawet te, które najbardziej kochamy. Nie widzi w nich nikogo odpowiedniego dla siebie (por. Rdz 2, 20). Nie utożsamia siebie z tym światem. Jan Paweł II powie: doświadcza swojej odrębności, swojego „ja". Demonstruje tę samotność wobec świata i Boga, skarży się Stwórcy, oczekując od Niego jakiejś odpowiedzi. To oznacza, że postrzega siebie nie tylko jako kogoś odrębnego od świata przyrody, ale także jako kogoś, kto może być partnerem Boga, kto może do Niego mówić.

Odkrywa przy tym swoje ciało, jako coś materialnego, a zarazem do świata materialnego nie należącego. Będącego z jednej strony barierą, czymś, co ogranicza, a z drugiej, umożliwiającego komunikację ze światem. Gdybym nie miał ciała, nie widziałbym, nie słyszałbym, nie czułbym, nie potrafiłbym siebie odnaleźć. Ono umiejscawia mnie w tym świecie, a zarazem jest czymś dla mnie najbardziej niezrozumiałym. Dzięki niemu wiem, że jestem inny niż Bóg, ale jednocześnie trudno mi je traktować wyłącznie jako część świata zwierząt. Człowiek jest kimś wyjątkowym - tak mówi Biblia. Dostrzegam odmienność swojego ciała, odkrywam jego duchowy wymiar. W antropologii hebrajskiej, biblijnej każdy z nas jest „ciałem", to znaczy jest ciałem ożywionym duchem, ciałem żyjącym, istotą żyjącą. Chyba najlepiej oddaje tę rzeczywistość dzisiejsze pojęcie: „osoba".

Adam staje się sobą

Papież w swojej teologii ciała zwraca uwagę na następujący opis stworzenia mężczyzny i kobiety. Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1, 27). Ludziom wychowanym w mentalności judaistycznej, gdzie kobieta była wyraźnie niżej sytuowana od mężczyzny, opis ten miał nieustannie przypominać o jedności, równości i tej samej naturze obojga. Ponieważ ciało ludzkie ma płeć, istnieją dwa sposoby przejawiania się naszego człowieczeństwa - bycie mężczyzną albo bycie kobietą. Księga Rodzaju mówi, że kiedy Adam zapadł w głęboki sen, Bóg stworzył z jego żebra kobietę. Proces ten odbywał się bez świadomości mężczyzny. Głęboki sen jest tu obrazem powrotu świata do niebytu, do momentu sprzed stworzenia, mężczyzna śpiąc nie ma bowiem świadomości istnienia świata. Kiedy kobieta objawi się jego oczom, mężczyzna z radością zawoła: ta jest ciałem z mojego ciała, czyli ta jest do mnie podobna (por. Rdz 2, 23), to jest odpowiednia dla mnie pomoc (por. 2,18). „Pomoc" oznacza w tym opisie „niezbędność do istnienia", część świata, bez której Adam nie może być sobą. Pierwszy człowiek odkrywa zatem najpierw odrębność od świata i podobieństwo do Boga, a potem swoje powołanie do wspólnoty. Od pierwotnej jedności, czyli samotności, przez jej afirmację, która człowieka jakoś wyróżnia, przechodzimy do odkrycia, że tak naprawdę każdy z nas jest w pełni sobą, kiedy jest zjednoczony z kimś drugim. I dopiero zjednoczenie mężczyzny i kobiety, „komunia osób" (communio personarum) - jak powie teolog - jest w Biblii pełnym obrazem Boga mieszkającego w człowieku.

Adam i Ewa są jednym ciałem, to znaczy, że mężczyzna tak zjednoczył się z kobietą, że stali się jednością, zupełnie nową całością, nowym człowiekiem, dopełnieniem stworzenia. Papież określi to mianem „pierwotnego sakramentu". Biblia wprost mówi, że ten gest stania się jednym ciałem to współżycie seksualne. Wtedy człowiek zaczyna rozumieć najpełniej sens swojego ciała. Kobieta odkrywa mężczyznę jako część swojego człowieczeństwa, której jej w jakiś sposób brakowało, a które może ją dopełnić, właśnie dlatego, że mężczyzna jest kimś odrębnym. Podobnie jest z mężczyzną w stosunku do kobiety.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama