Teczka Izajasza

Odnowa zawsze zaczyna się od zwykłych ludzi, nie od hierarchii, ale żeby być reformą w kościele, musi uzyskać błogosławieństwo biskupów. Trzeba więc budować dialog pomiędzy jednymi i drugimi na różnych poziomach... List, 6/2007




Katolicy w Polsce przeżyli w ostatnim czasie wiele trudnych chwil. Wydaje się, że znaleźliśmy się w zupełnie innym Kościele - „Kościele w kryzysie", mniej spokojnym, mniej bezpiecznym…

o. Jan Andrzej Kłoczowski OP: Ależ Kościół nigdy nie był bezpieczny! Zaczęło się od tego, że ukrzyżowali nam Założyciela. W Ewangelii czytamy, że po śmierci Jezusa uczniowie żyli w nieustannym poczuciu zagrożenia. Maria Magdalena, moja ukochana postać biblijna, płakała, a dwóch przestraszonych facetów pobiegło do Emaus…

Stan bezpieczeństwa jest groźny dla Kościoła, staje się on wtedy zamkniętą i zadowoloną z siebie instytucją. Podczas pontyfikatu Jana Pawła II stworzyliśmy w Polsce takie złudne poczucie bezpieczeństwa: niezależnie od tego, co się będzie działo w kraju czy w Kościele, możemy spać spokojnie, bo mamy Papę w Rzymie.

A po jego śmierci straciliśmy to poczucie bezpieczeństwa?

o. J. A. Kłoczowski: Poczuliśmy się osieroceni - i świeccy, i duchowni - bo raptem sami musimy się zmagać z naszymi problemami. Ta śmierć po prostu odsłoniła słabości polskiego Kościoła, które były w nim obecne już od jakiegoś czasu. Tyle że wcześniej „przykrywaliśmy" je papieskimi encyklikami, nie zajmowaliśmy się nimi.

Na przykład nie zajmowaliśmy się lustracją duchownych?

o. Józef Puciłowski OP: Lustracja jest niewątpliwie jedną z takich odłożonych spraw, które przyczyniły się do obecnego kryzysu. Trzeba się tylko zastanowić, czy mamy do czynienia z kryzysem wzrostu, czy wprost przeciwnie. Moim zdaniem, jest to fantastyczny moment, bo widzę w lustracji szansę na ewangelizację. Pod warunkiem, że mądrze się z tym problemem uporamy...

Jako kapłani codziennie nawołujemy ludzi do nawracania się, do przepraszania, do przebaczania sobie nawzajem. Mamy teraz doskonałą okazję, by pokazać im, jak to się robi. Możemy być zdania - podobnie jak kanclerz jednej z kurii diecezjalnych - że należy spalić wszystkie teczki. Spalić 100 km akt? Ależ to byłby pożar! To wybitnie głupie podejście. Jeżeli będziemy udawali, że nic się nie stało - nie ma teczek, nie było wśród nas tajnych współpracowników - czekając aż jedni umrą, a inni zapomną, to rzeczywiście możemy wywołać ogromny kryzys. Trzeba się z tymi aktami zmierzyć. Pozostaje tylko pytanie: „jak?".


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama