Doświadczenie graniczne

Kiedy muszę zanegować jakąś istotną dla siebie wartość kosztem innej, nagle dochodzę do granicy wiedzy o sobie, o swoich emocjach, wyznawanych wartościach, sile wewnętrznej... Nie mam żadnych narzędzi, aby się z tym dylematem uporać. Cokolwiek zrobię, będzie niedobrze. List, 2/2009



Jest wiele określeń, za pomocą których opisujemy doświadczenia trudne, a jednocześnie w jakiś sposób przełomowe w naszym życiu: kryzys, tragedia, trauma… Czasami używamy też wyrażenia „sytuacja graniczna". Co ono właściwie oznacza?

Twórca tego pojęcia Karl Jaspers mówił: „Sytuacjami granicznymi nazywam to, że nie mogę żyć bez walki i cierpienia, że biorę na siebie winę i nie mogę tego uniknąć, wreszcie, że muszę umrzeć". To był bardzo poważny niemiecki filozof, więc posługiwał się górnolotnymi sformułowaniami. Twierdził więc, że sytuacje graniczne są „jak mur, o który uderzamy, o który się rozbijamy.

Nie potrafimy ich zmienić, lecz jedynie naświetlić. Nie da się ich oddzielić od samego istnienia empirycznego" (K. Jaspers, „Filozofia", t. III, s. 2). Ale myślę, że można mówić o takich sytuacjach językiem nieco prostszym i nie tak wzniosłym. Samo sformułowanie oznacza, że ktoś znalazł się „na granicy", czyli w jakiejś przestrzeni „pomiędzy". Wydaje się też, że w sytuacji granicznej ważną rolę odgrywa konieczność dokonania wyboru.

Tak więc ktoś, kto znalazł się w sytuacji granicznej, musi wybierać, i to ze świadomością, że decyzja, którą podejmie, zmieni całe jego życie. Wszystko, co się wydarzy później, będzie w ogromnej mierze konsekwencją tego jednego wyboru. Najprostsza definicja sytuacji granicznej, jaka mi się w tej chwili nasuwa, jest następująca: to takie zdarzenie, o którym ten, kto nie brał w nim udziału, zareaguje pełnymi wdzięczności słowami: „Dobrze, że nie musiałem tam być". W takiej sytuacji granicznej znalazła się np. bohaterka książki „Wybór Zofii" (Sophie's Choice) Williama Styrona, gdy zażądano od niej, by wybrała, która z jej córek ma umrzeć.

A jeśli człowiek nie zgodzi się na dokonanie takiego wyboru?

Rzecz w tym, że nie może. Sytuacja graniczna to dylemat, którego nie można uniknąć. Niezależnie od tego, co człowiek zrobi, poniesie nieodwracalne konsekwencje: w przypadku A takie, w przypadku B inne...

Czyli nie jest to po prostu skrajnie trudna sytuacja?

Sytuację trudną od granicznej dzieli przepaść. W trudnej wiem, co zrobić, nie wiem tylko, czy mam w sobie tyle siły, by się tego zadania podjąć. Natomiast w sytuacji granicznej nie wiem, co zrobić. W dodatku nie mogę wyjść z niej nieskalany - cokolwiek zrobię (nawet jeśli nic nie zrobię), będę już kimś innym.

Dam taki „samurajski" przykład: zostaję postawiony w sytuacji wyboru między zwierzchnikiem (szogunem, królem), któremu z przekonaniem ślubowałem posłuszeństwo, a najbliższym przyjacielem. Cokolwiek zrobię - muszę zanegować jakąś istotną dla siebie wartość kosztem innej. Nagle dochodzę do granicy wiedzy o sobie, o swoich emocjach, wyznawanych wartościach, sile wewnętrznej... Nie mam żadnych narzędzi, aby się z tym dylematem uporać. Cokolwiek zrobię, będzie niedobrze.

Jak w greckiej tragedii...

Właśnie. To modelowy przykład sytuacji granicznej - wybór między jednym złym rozwiązaniem a drugim, równie złym. Nikt nie wie, co w takiej sytuacji należałoby zrobić.





«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama