Nadzieja Benedykta

„Niech Polonia semper fidelis zachowa wiarę ze swą katolicką tożsamością i tradycją, odnosząc jednocześnie sukces w swej integracji z Europą, stając się ‘normalnym’ krajem europejskim. Być może religijna, nowoczesna Polska mogłaby zmusić zsekularyzowanych Europejczyków do przemyślenia na nowo swych świeckich założeń." Idziemy, 27 maja 2007




Nigdy podczas sześciu zagranicznych wizyt Benedykt XVI nie był witany tak entuzjastycznie i żywiołowo jak czasie pielgrzymki do Polski. Mija właśnie pierwsza rocznica tej wizyty.

Przede wszystkim ubiegłoroczna podróż Benedykta XVI do Polski stanowiła zaprzeczenie często wyrażanego w światowych mediach poglądu, jakoby polskie przywiązanie do papiestwa w ostatnim ćwierćwieczu było w większym stopniu spowodowane narodowością Jana Pawła II niż wynikało z wierności nauce katolickiej. Tymczasem okazało się, że nawet w rodzimych Niemczech Benedykt XVI nie był tak owacyjnie przyjmowany jak właśnie w Polsce. Dało się to zresztą zauważyć już po wyborze Josepha Ratzingera na papieża. Niemieckie zakonnice z Mannheim opowiadały mi, że na wieść o rezultacie konklawe ich polscy parafianie wpadli w euforię, podczas gdy niemieccy wierni byli stonowani w reakcjach i powściągliwi.

Rok temu Piotr Semka pisał, że tamta pielgrzymka zawsze kojarzyć mu się będzie z jednym obrazem: „Papież rodem z Niemiec witany w wiekowej gotyckiej katedrze św. Jana, obwieszonej starymi chorągwiami z polskimi orłami. Ta scena przypomniała o splendorze tysiącletniego polskiego chrześcijaństwa. W powagę tej dostojnej scenerii w całkiem naturalny sposób wdarło się niesforne, lecz płynące z serca, spontaniczne skandowanie księży: Benedetto! Benedetto! To była symboliczna synteza urody polskiego katolicyzmu, świadomego swej chlubnej tradycji, a zarazem zachowującego witalizm i autentyzm”.

Wbrew stereotypom

Sam Papież podkreślał wówczas, że przyjechał do Polski po to, by odetchnąć naszym duchowym powietrzem i zaczerpnąć z naszej wiary. Wyraził też nadzieję, że polscy katolicy nie tylko w niej wytrwają, lecz będą się jej skarbem dzielić z innymi. Takie świadectwo żywej wiary jest dziś potrzebne zwłaszcza Europie, która pozostaje najbardziej zsekularyzowaną częścią świata. Dlatego Benedykt wezwał Polaków, by wzięli udział w ewangelizacji naszego kontynentu.

Szczególnie wymowna pod tym względem była papieska homilia w trakcie Mszy na krakowskich błoniach, kiedy Ojciec Święty nawiązał do czytania Ewangelii z tamtego dnia. Opowiadało ono o Wniebowstąpieniu Jezusa i rozesłaniu apostołów po świecie. Według Benedykta podobne zadanie stoi dziś przed Polakami – po odejściu do nieba Jana Pawła II są oni wezwani do ewangelizowania Europy.

Polska może stać się dla świata przykładem, że możliwe jest pogodzenie modernizacji z zachowaniem swych religijnych korzeni. Tak o tym wyzwaniu, jakie stoi przed naszym krajem, pisze amerykański socjolog Jose Casanova: „Niech Polska udowodni błędność teorii sekularyzacji. Niech Polonia semper fidelis zachowa wiarę ze swą katolicką tożsamością i tradycją, odnosząc jednocześnie sukces w swej integracji z Europą, stając się ‘normalnym’ krajem europejskim. Tego rodzaju wynik, jeśli okazałby się wykonalny, mógłby zasugerować, że zmierzch religii w Europie nie jest procesem teleologicznym koniecznie powiązanym z modernizacją, lecz historycznym wyborem, jakiego dokonali Europejczycy. Być może religijna, nowoczesna Polska mogłaby zmusić zsekularyzowanych Europejczyków do przemyślenia na nowo swych świeckich założeń, a także zdać sobie sprawę, że to nie tyle Polska nie nadąża za współczesnymi trendami, lecz to raczej zsekularyzowana Europa nie nadąża za resztą świata.”
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama