Niebezpieczne związki

Przepowiednie wróżek, karty tarota czy horoskopy to tylko na pozór niewinna zabawa. Jej negatywne skutki są często trudne do przewidzenia. Tego typu praktyki tajemne są pogwałceniem pierwszego przykazania Bożego. Ale kto by się tym przejmował? Niedziela, 9 grudnia 2007




Któż z nas nie chciał poznać swojej przyszłości? Jakie będzie miał życie, jak długie, czy będzie mu się wiodło, co osiągnie? Zdarza się, że poszukujemy wszelkich sposobów, aby się tego dowiedzieć. – W oczach Boga takie postępowanie jest grzechem – tłumaczy ks. Gabriele Amorth, rzymski egzorcysta, autor wielu książek o tematyce okultystycznej, w tym również znanej serii „Wyznania egzorcysty”.

„Uwierz w tajemne moce, poradź się wróżki i odkryj, co zapisane jest w gwiazdach. Sprawdź swój horoskop i biorytm, postaw tarota i odkryj znaczenie twojej cyfry” kuszą ogłoszenia zamieszczone na stronach internetowych, w wielu czasopismach i po prostu na płotach. W dzisiejszym pełnych techniki i nauki świecie aż roi się od przeróżnych praktyk, które rzekomo mają wyjaśnić wszelkie tajemnice naszego życia. Szatan ma swoje metody i dobrze wypracowane techniki. Jedną z nich jest okultyzm, który obecnie zyskuje wielu zwolenników. Jedni świadomie decydują się na niebezpieczną grę w poznawanie przyszłości; inni, często nie zdając sobie z tego sprawy, wchodzą na drogę bliskości ze złym. Niepokoi fakt, że nawet ludzie wierzący oddają się praktykom okultystycznym. – Taką postawę można skwitować krótko: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Poza tym, jeśli ktoś wierzy we wróżby, rezygnuje z własnej wolności – wyjaśnia Dariusz Pietrek, koordynator Śląskiego Centrum Informacji o Sektach KANA w Katowicach.

„Trwogę, jaką odczuwa nowożytny człowiek wobec własnej wolności” – pisze Denis de Rougemont – „da się zmierzyć liczbą wróżek i ich klientów spragnionych moralnego znieczulenia”.


Wróżka prawdę ci powie


Izabela miała 34 lata, kiedy po raz pierwszy odwiedziła wróżkę. Czuła się opuszczona i samotna. Dziesięć lat temu jej mąż wyjechał za granicę. Ich syn Adam od urodzenia miał problemy ze zdrowiem. Kobieta długo sama wychowywała dziecko, aż po paru latach poznała Witolda, którego pokochała. Mężczyzna był rozwodnikiem, ale Izie to nie przeszkadzało, pomimo że była wierząca. Tak bardzo pragnęła być przez kogoś kochana. Była ładną blondynką, miała tylko zastrzeżenia co do figury. Po porodzie niestety trochę przytyła. Podobała się Witkowi, ale cały czas wyśmiewał się z jej „obwisłego” brzucha, jak go nazywał. Kobieta chciała wyglądać perfekcyjnie. Nie wiedziała, co ma zrobić. Witek namawiał ją na operację plastyczną, którą nawet sam obiecał sfinansować. Iza poszła do wróżki. Ta nagrała jej na kasetę całą przepowiednię: musi wykonać zabieg, gdyż ten mężczyzna jest jej przeznaczony. Albo on, albo już żaden inny – usłyszała. Codziennie słuchała kasety jak pacierza i zrobiła to – wspomina mama Izy, Jadwiga. – Na drugi dzień po zabiegu zmarła. Można powiedzieć: operacja się udała, pacjent zmarł. Co za diabeł ją podkusił – płacze pani Jadwiga. Jej świat się zawalił ze śmiercią Izy. Straciła również wnuka, który decyzją sądu musiał przenieść się do ojca. Od śmierci Izy minęło pięć lat, a jej mama codziennie chodzi na cmentarz i rozmawia ze swoją córką. Prosi Boga o pokój jej duszy.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • warrior
    30.11.2008 14:10
    no bez przesady...!
    przez całą podstawówkę urządzaliśmy zabawy andrzejkowe, przestawialiśmy buty przez całą salę, laliśmy "wosk" (długo trwało, bo po prostu skapywaliśmy parafinę ze świec ;) ) - i jedynym skutkiem było to, że do końca imprezy dziewczyna i chłopak, których buty jako pierwsze wyszły za drzwi, musieli tańczyć ze sobą i udawać "parę" - oczywiście w granicach rozsądku i moralności ;P
    Jakoś nikt z nas nie został opętany, nie stoczył się drastycznie, nie wdał w okultyzm ani nie stał się satanistą. Jak pod koniec ósmej (wtedy jeszcze) klasy zaczęliśmy się "bawić" w wywoływanie duchów, to ksiądz katecheta nam takiego kota popędził, że na długo nam się odechciało. I tylko do dzisiaj, a minęło prawie 15 lat, wspominamy jedną fajną imprezę i czyj but był pierwszy na progu... :-)
    Minia ma rację - sprawa jest poważna, ale nie demonizujmy jej na siłe!
  • katolik
    30.11.2008 19:10
    "Cała ziemia w podziwie spoglądała na bestię" (Apok. 13, 3)
  • ant
    30.11.2008 22:16
    666 kB, było gorąco!
  • Owca
    30.11.2008 23:55
    no spoko, Ks. Amorth autor wielu książek O TEMATYCE OKULTYSTYCZNEJ... brawo:D
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama