Powrót do źródła

Od dyskusji o rekolekcjach i o rekolekcjonistach puchną internetowe fora. Jedni skarżą się na rekolekcyjna nudę, inni zachwalają wybitnych kaznodziejów albo opisują nowoczesne formy „drogi do nawrócenia”. Temat rozpala umysły rekolektantów, a rekolekcjonistom spędza sen z powiek. Idziemy, 24 luty 2008



Czym są dla nas rekolekcje? Podróżą pełną przygód, czy może pańszczyzną, którą trzeba raz w roku odrobić?



Od dyskusji o rekolekcjach i o rekolekcjonistach puchną internetowe fora. Tradycjonaliści przywiązani do wysiłku i wyrzeczenia spierają się ze zwolennikami rekolekcyjnego komfortu dla ciała i ducha. Jedni skarżą się na rekolekcyjna nudę, inni zachwalają wybitnych kaznodziejów albo opisują nowoczesne formy „drogi do nawrócenia”. Temat rozpala umysły rekolektantów, a rekolekcjonistom spędza sen z powiek. Bo jak trafić do serc ludzi, którzy mają coraz mniej czasu, za to tak dużo wątpliwości i obaw?



Kłopotliwe w parafii?


Łacińskie słowo recolectio oznacza systematyczną – ponowną, powtórną – uprawę ziemi. Odnosząc to do ludzkiej duszy, można powiedzieć, że ją także trzeba pielęgnować, nawozić i nawadniać. Nieuprawiana gleba duszy jałowieje i wietrzeje. Praktyka odprawiania rekolekcji pojawiła się w Kościele bardzo wcześnie. Niektórzy uważają nawet, że przykład dał sam Jezus, udając się przed swoją męką na pustynię, gdzie modlił się i pościł. Podobnie czynili jego naśladowcy. Udawali się na pustynie i w góry, a gdy powstały tam pierwsze klasztory, niemal natychmiast wspólnoty braci i sióstr były zasypywane prośbami świeckich i duchownych o możliwość odbycia dni skupienia i duchowych ćwiczeń bądź to dla pokuty i nawrócenia, bądź jako przygotowania do podjęcia ważnych decyzji i dzieł. Właśnie podczas pobytu w takim odosobnieniu przyszły święty Ignacy Loyola napisał w XVI wieku „Ćwiczenia duchowne”, które dały podstawę do opracowania metody bodaj najsłynniejszych rekolekcji świata – ćwiczeń ignacjańskich.

Kościół, zdając sobie jednak sprawę, że nie wszyscy wierni mogą uczestniczyć w rekolekcjach zamkniętych, z dala od swojego miejsca zamieszkania, wprowadził zwyczaj odprawiania rekolekcji parafialnych, zwłaszcza w okresie Wielkiego Postu. Mają one poprzez cykl konferencji i sakrament pokuty przygotować do godnych i owocnych obchodów świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Jednak w ostatnich kilkunastu latach w parafiach obserwuje się nieznaczny spadek uczestnictwa w tego typu formach pobożności. Pytani o przyczyny zjawiska proboszczowie mówią o potrzebie wypracowania nowego modelu rekolekcji parafialnych.

– Przyznam, że na razie bardziej czuję, że trzeba coś zmienić niż wiem, jak to zrobić. Myślę jednak, że to tematy spotkań powinny przyciągać, a nie sam fakt organizowania rekolekcji – zastanawia się ks. Krzysztof Waligóra, proboszcz w Zerzeniu położonym w granicach Warszawy. Sytuacja jest tym trudniejsza, że jego parafia właśnie przechodzi transformację, stając się typowym podmiejskim osiedlem dla młodych ludzi. Starzy mieszkańcy przywiązani są do tradycyjnych nabożeństw, nowi nie są nimi zainteresowani albo zwyczajnie nie mają na nie czasu. To sytuacja typowa dla większości miejskich parafii.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama