Traktat obaw i nadziei

Po trwającym przeszło miesiąc festiwalu gier politycznych sprawa Traktatu wydaje się znajdować swoje zakończenie. Przez ten czas media i politycy fundowali społeczeństwu szum informacyjny o sporze między PO i PiS, nie podejmując niemal żadnej debaty nad meritum tego sporu. Idziemy, 6 kwietnia 2008



Gdy w maju 2005 r. Francuzi, a po nich Holendrzy, odrzucili Europejski Traktat Konstytucyjny, zaczęto dostrzegać słabość Unii z jej dyktaturą Komisji Europejskiej oraz koncentracją władzy niekontrolowanej przez parlamenty narodowe i poddanej lobbingowi wszelkiej maści środowisk. Postanowiono Unię zreformować inaczej. Nie zrezygnowano z idei tworzenia zrębów wielkiego europejskiego quasi-państwa opartego na możliwie wspólnym, zunifikowanym prawie. Powróciła ona w postaci mniej skrajnej – jako Traktat Lizboński. Tym razem nie powtórzono starych błędów: nowy traktat – choć, jak oceniają znawcy, prawie w 90% zgodny z treścią zarzuconej Konstytucji Europejskiej – nie kojarzy się z konstytucją. Rządy wszystkich, z wyjątkiem Irlandii, państw Unii postanowiły dążyć do jego ratyfikacji bez poddania go demokratycznym konsultacjom w narodowym referendum. Czym ten Traktat jest?



W skrócie


Traktat Lizboński jest owocem zakończonych 13 grudnia 2007 r. negocjacji 27 państw członkowskich Unii, w których uczestniczyła Komisja Europejska i Parlament Europejski (PE). Nie zastępuje on, ale zmienia aktualne traktaty Unii Europejskiej (UE) i Wspólnoty Europejskiej (WE) w ramach instytucjonalnych i prawnych. Ma to usprawnić funkcjonowanie Unii w obliczu jej rozszerzania się o kolejne państwa oraz nowych, stojących przed nią wyzwań: globalizacji gospodarki, zmian klimatycznych, terroryzmu, dostaw energii itd.

1. Wzmocnienie roli PE to jeden z najważniejszych celów Traktatu – tak by przy przyjmowaniu unijnych aktów prawnych miał pozycję równorzędną z Radą Europy (RE) – oraz parlamentów krajowych. PE wybierany ma być w wyborach bezpośrednich przez obywateli Unii i wyposażony w nowe kompetencje w dziedzinie prawodawstwa unijnego, budżetu i umów międzynarodowych. Parlamenty krajowe zyskają większe możliwości udziału w pracach UE – zgodnie z zasadą pomocniczości Unia będzie podejmować działania jedynie wtedy, jeżeli na szczeblu unijnym można osiągnąć lepsze wyniki. Większy ma być także wpływ obywateli na unijne prawo: co najmniej milion obywateli ze „znacznej liczby państw członkowskich” będzie mogło zwrócić się do Komisji o przedłożenie w ich imieniu nowego wniosku legislacyjnego. Traktat zapowiada również wyraźny podział kompetencji w relacjach: państwa członkowskie – Unia. Bardzo ważną nowością Traktatu z Lizbony jest także możliwość dobrowolnego wystąpienia państwa członkowskiego z UE.

2. Dla zwiększenia skuteczności Unii Traktat proponuje uproszczenie metod jej pracy i głosowania. Od 2014 r. zmniejszy się liczba komisarzy. Zmodyfikowany zostanie kompromis z Joannity – większość kwalifikowaną będzie się obliczać na zasadzie podwójnej większości: państw członkowskich i ludności (co najmniej 55% członków Rady, nie mniej niż 15 z nich, reprezentujących państwa członkowskie, których łączna liczba stanowi co najmniej 65% ludności UE). Traktat ustanawia także m.in. urząd wybieranego na okres 2,5 roku przewodniczącego Rady Europejskiej. Przewiduje nowe przepisy w zakresie składu PE oraz Komisji, a także dalej idącą możliwości współdziałania UE w dziedzinach o istotnym znaczeniu dla dzisiejszej Unii i jej obywateli, takich jak: walka z terroryzmem, polityka energetyczna i handlowa, przestrzeń kosmiczna, spójność terytorialna, pomoc humanitarna itd.


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama