Misjonarz na Pradze

Wychowaliśmy się razem. Henryk był bardzo dobrym uczniem, studentem medycyny i lekarzem. Miał wiele zainteresowań. Skończył dwa stopnie kursu tańca, zrobił kursy ratownika i żeglarski. Pamiętam jak ks. Kobielus zabrał nas na motorze na święcenia kapłańskie do Ołtarzewa. Brat bardzo to przeżył. Idziemy, 1 czerwca 2008



– Wychowaliśmy się razem. Henryk był bardzo dobrym uczniem, studentem medycyny i lekarzem. Miał wiele zainteresowań. Skończył dwa stopnie kursu tańca, zrobił kursy ratownika i żeglarski. Pamiętam jak ks. Kobielus zabrał nas na motorze na święcenia kapłańskie do Ołtarzewa. Brat bardzo to przeżył. Po kilku latach wstąpił do pallotynów – opowiada Julia Hoser, siostra abp. Henryka Hosera.

Rodzina Hoserów związana jest z Warszawą od półtora wieku. „Encyklopedia Warszawy” wylicza trzech Hoserów: braci Piotra i Wincentego oraz Piotra syna. Wszyscy byli wielkimi ogrodnikami. To oni uratowali od ruiny Ogród Saski i znacząco wpłynęli na rozwój SGGW – największej w Polsce uczelni rolniczej. Nieprzypadkowo więc jedna z ulic w Wilanowie nosi imię Hoserów.



Przez ogień i wodę


– Korzenie naszej rodziny wywodzą się z niemieckiego Augsburga, gdzie nasz przodek był burmistrzem miasta – mówi Julia Hoser. Za jego walkę z pożarem, który wybuchł w mieście, rodzinie nadano herb, stąd znalazły się w nim trzy języki ognia. Ten symbol znajduje się też w herbie biskupim mojego brata Henryka. Drugi z symboli, gwiazda betlejemska, pochodzi z herbu pallotynów – opowiada pani Julia.

Rodzina Hoserów z Niemiec wyemigrowała do Czech. Stamtąd znany ogrodnik Piotr Hoser przybył w 1844 r. do Warszawy i został zarządcą Ogrodu Saskiego. Ogród Saski wychodził wtedy z wieloletniego zaniedbania. Pod jego okiem rozkwitł. Piotr zbudował w nim cieplarnie, w których hodował egzotyczne kwiaty w kilkudziesięciu odmianach: azalie, begonie, kamelie, rododendrony. Do ogrodu wprowadzał nowe odmiany drzew i krzewów. - Nasz pradziadek Kupił teren przy al. Jerozolimskich od ul. Marszałkowskiej do Pankiewicza. Porozumiał się ze sprzątającymi miasto i gromadzone przez 3 lata śmieci z całej Warszawy trafiały na grunt, stanowiąc potem kompost – opowiada Julia Hoser. Kiedy miasto zaczęło się rozrastać, sprzedał grunty, a nowe zakupił przy ul. Wolskiej. Tu wybudowany został rodzinny dom Hoserów. W 1939 r. kupił grunty pod ogród na Szczęśliwcach. W miarę rozrastania się produkcji rolniczej powstała spółka „Bracia Hoser”. – Firmę prowadził syn Piotra - Wincenty z braćmi, a potem mój ojciec – mówi pani Julia. – Nasi rodzice Halina i Janusz mieszkali wtedy na ulicy Wolskiej – opowiada siostra Arcybiskupa, która przyszła na świat w 1941 r. Henryk urodził się 27 listopada 1942 r. – Tata w czasie Powstania Warszawskiego został rozstrzelany na Woli. Po wojnie mama próbowała reaktywować firmę ogrodniczą. Kiedy już spłaciła długi związane z odbudową gospodarstwa po zniszczeniach wojennych, przejęło je państwo.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama