Bóg jest większy

Dzisiaj natomiast stawiamy sobie pytanie o przyszłość. Nie tylko o przyszłość bezpośrednio nas otaczającej rzeczywistości, nas samych, naszych rodzin, ale o przyszłość Polski, Europy i świata. Dokąd idziemy? Co nas czeka? Co zostawimy potomnym, dzieciom i wnukom? Idziemy, 6 lipca 2008



Eminencjo, Księże Kardynale Prymasie, Ekscelencje, Księża Arcybiskupi i Biskupi, Współbracia w kapłaństwie, Księża i Ojcowie, Czcigodni przedstawiciele Kościołów i wyznań, Bracia i Siostry Zakonne,
Przedstawiciele Władz państwowych i samorządowych, Delegacje instytucji, stowarzyszeń i ruchów,

Drodzy Diecezjanie, Bracia i Siostry

Niewiasta obleczona w słońce, Ta której wielkie rzeczy uczynił Wszechmogący, Ta, która miażdży głowę starożytnemu wężowi – to Patronka Diecezji Warszawsko-Praskiej – Matka Boża Zwycięska. Pod jej wysokim patronatem i pod jej przemożną opieką zaczynamy kolejny rozdział w krótkiej, bo szesnastoletniej historii lokalnego Kościoła.

Mimo młodego wieku, Kościół Warszawsko-Praski jest spadkobiercą wielowiekowych dziejów i dokonań następujących po sobie pokoleń, od pierwszej, misyjnej ewangelizacji tych ziem, aż do obecnej nowej ewangelizacji wschodniej Warszawy i wschodniego Mazowsza. O tej chwalebnej i zarazem tragicznej historii mówili często moi Czcigodni poprzednicy na urzędzie. Mówił o niej Abp Sławoj Leszek w pożegnalnym kazaniu 20 kwietnia: Była Praga od stuleci szańcem i bastionem osłaniającym od wschodu Stolicę. Jego słowa brzmią nam jeszcze w uszach i nosimy je w świeżej pamięci. Jesteśmy wszyscy świadomi tych ludzi i wydarzeń z przeszłości, jesteśmy świadomi, wobec nich zaciągniętych zobowiązań.

Dzisiaj natomiast stawiamy sobie pytanie o przyszłość. Nie tylko o przyszłość bezpośrednio nas otaczającej rzeczywistości, nas samych, naszych rodzin, ale o przyszłość Polski, Europy i świata. Dokąd idziemy? Co nas czeka? Co zostawimy potomnym, dzieciom i wnukom?

Z ambony często słyszymy słowo powracające jak bumerang, słowo refren, słowo ostrzeżenie. Słowo to brzmi: zagrożenie. Niektórym Kościół wydaje się być prorokiem nieszczęścia.

Zagrożenia rzeczywiście istnieją, mają zróżnicowany charakter, rozmaity stopień i nasilenie, a obowiązkiem Kościoła jest o nich mówić. Nie mogą one jednak, nam chrześcijanom, przesłaniać horyzontu Zbawienia, nie mogą siać wątpliwości co do ostatecznego bilansu historii ludzkości. Nie mogą stwarzać wrażenia, że zło jest zawsze silniejsze od dobra, że Zły zagraża Bogu, a nasza codzienna modlitwa: i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego, to pustosłowie.

Martwimy się, czy Kościół przetrwa w świecie podlegającym coraz szybszym zmianom i mutacjom, czy Ewangelia Życia będzie głoszona, czy Pan Bóg nie zostanie zepchnięty na margines ludzkiej świadomości i okaże się wielkim nieobecnym w naszej egzystencji. A może już jesteśmy nieuleczalnymi sierotami bez Ojca i Matki?



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama