Grzech czy choroba?

Moda obyczajowa, niegroźna tendencja czy poważne uzależnienie? Spór specjalistów, czym jest seksoholizm, trwa. Tymczasem dla coraz większej części społeczeństwa seks staje się głównym sposobem radzenia sobie z życiem. Idziemy, 30 listopada 2008



„Czuję przymus chodzenia do agencji towarzyskich”, „Jestem wciąż niezaspokojona seksualnie”, „Onanizuję się w miejscach publicznych i nie mogę temu zapobiec”, „Ciągła pogoń za czymś nowym – to już mnie przerasta. Nie chcę tak żyć!”, „To g… mnie zabija. Nienawidzę się za to” – takich i tym podobnych wyznań pełno jest na powstających jak grzyby po deszczu forach internetowych poświęconych seksoholizmowi.

Niestety jest on traktowany najczęściej nie jak realny problem, ale pikantna ciekawostka. Media bezrefleksyjnie kreują wizję świata pełnego erotyki, którą ociekają już nawet reklamy blachodachówki, lodów i proszku do prania.

Jeśli wierzyć tegorocznemu raportowi znanego producenta prezerwatyw, w którego interesie jest propagowanie swobody obyczajowej, obecnie – w świecie, gdzie ponoć wszystko wolno – jedynie 50% Polaków uznaje swoje życie seksualne za satysfakcjonujące. Aż 46% „wspomaga się”, sięgając po pisma erotyczne. Ani słowa w nim o seksoholizmie, który – jak twierdzą specjaliści od uzależnień – dotyka już co dwudziestego dorosłego Polaka.

Kim są seksoholicy? Większości z nas kojarzą się z pozbawionymi zasad degeneratami. Tymczasem to często także nasi sąsiedzi, współmałżonkowie, koledzy z pracy lub szkoły. Zdarza się, że my sami. Co o seksoholizmie warto wiedzieć? Jak go rozpoznać i na jaką pomoc dziś mogą liczyć uzależnieni od seksu?

NAŁOGOWE REGULOWANIE UCZUĆ

Seksoholizm posiada te same cechy, co pozostałe uzależnienia, z tym, że rolę używki spełnia seks. Jak większość z nich, bierze się z problemów, z którymi człowiek nie radzi sobie w życiu. Jest także często sposobem ratowania się przed samotnością we współczesnym świecie. Badania naukowe dowiodły niezwykłego podobieństwa między reakcjami zachodzącymi w mózgu pod wpływem seksu oraz substancji psychoaktywnych.

Stąd bardzo podobne jest odczucie przyjemności i jej – nieraz wręcz maniakalne – poszukiwanie podporządkowujące wszystkie dziedziny życia uzależnionego. – Głównym, tragicznym w skutkach dla naszego życia przejawem seksoholizmu jest to, że staje się on dla uzależnionego „pigułką” rozładowującą wszystkie jego napięcia, stres i uczucia, takie jak lęk, gniew, zazdrość, samotność, ale także np. zmęczenie i chęć zrelaksowania się. W psychologii nazywa się to mechanizmem nałogowego regulowania uczuć.

Na domiar złego nałóg eskaluje – potrzeba jest coraz silniejszej „pigułki”, coraz mocniejszych doznań, by pigułka zadziałała – tłumaczą zgodnie psychoterapeuci uzależnień. W efekcie uzależniony coraz bardziej podporządkowuje swoje życie sferze seksualnej, brnie w kolejne, przypadkowe kontakty seksualne, autoerotyzm, flirty, zdrady małżeńskie, fantazjowanie. Robi to kosztem swoich relacji z innymi: zaniedbuje rodzinę, pracę, naukę, obowiązki.

– Życie seksoholika to tragiczny cykl. Najpierw jest myślenie o seksie, przygotowywanie się – wybieranie przedmiotu pożądania lub kompletowanie „materiałów”, oczekiwanie aż będą sprzyjające warunki. Wreszcie się w „to” wchodzi, realizuje. Potem jest poczucie winy, wyrzuty sumienia, że znowu „to” zwyciężyło, że się „tarzał w tym brudzie”. Aby to wszystko zagłuszyć, znowu myślenie o seksie. I tak w kółko. Czas, który mógł poświęcić rodzinie, życiu towarzyskiemu, nauce, pracy itd. jest bezpowrotnie stracony.

Stąd relacje seksoholików z innymi są powierzchowne, nie dają im poczucia akceptacji, bliskości – tłumaczy Ewa Maciocha, psychoterapeuta, seksuolog kliniczny pracujący m.in. w Klinice Nerwic Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego w Warszawie, jeden z bardzo niewielu w Warszawie specjalistów zajmujących się uzależnieniem od seksu.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • ksiądz
    04.12.2008 18:04
    Tekst dotyka bardzo waznego problemu. Dlaczego jednak autorzy jedynie opisują problem, a nie wskazują na sposoby jego rozwiązania? Ponadto w przyczynach seksualnych uzależnień nie wskazano na zasadniczy problem: seksualność może być błogosławieństwem, jeśli służy wyrazaniu miłości i przekleństwem - jesli jest oderwana od miłości Odsyłam tu do ksiązek na ten temat wielkiego autorytetu w tej dziedzinie - ks. dr. Marka Dziewieckiego!
  • Paweł
    04.12.2008 21:54
    Człowiek może się z tym uporać, lecz sam zazwyczaj nie da sobie rady. Jak pisał św Paweł - Nie czynię dobra którego chcę, lecz czynie to zło którego nie chcę. Ciało bowiem dąży do czego innego niż Duch. Bóg może nas od tego uwolnić -
    dla Niego nie ma żeczy niemożliwych -ale to my musimy wykonać pierwszy krok. Najtrudniejszą pracą jaką w życiu mamy wykonać to praca nad sobą. Jeżeli jej nie zaniedbujemy przynosi ona wymierne owoce.

    Paweł
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama