Praca i bezrobocie

Zasada miłości bliźniego prowadzi nas do wniosku: powinniśmy postawić sobie jako zadanie pracę nad takim wychowaniem ludzi i takim przekształcaniem społeczeństwa, aby nie było w nim ludzi opuszczonych, pozostawionych własnemu losowi, a jednocześnie aby nie było w nim ludzi bezczynnych. Zeszyty Odnowy w Duchu Świętym, 2(63)/2003



Moje zainteresowania pracą sięgają zamierzchłych czasów kiedy byłem inżynierem, pracowałem przez jakiś czas w Ursusie, (gdy zaczynała się tam produkcja traktorów), byłem świadkiem strajku robotników; potem mieliśmy z przyjacielem prywatny warsztat, dalej praca w kierownictwie nadzoru budowy "Mincówki"(czyli Ministerstwa Przemysłu przy Placu Trzech Krzyży w Warszawie), a później w Centralnym Zarządzie Transportu Ministerstwa Budownictwa Przemysłowego, gdzie zajmowałem się ustalaniem norm pracy w warsztatach naprawczych. Także przez pewien czas doradzałem dyrektorowi Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania jak uzdrowić absurdalny system wynagrodzeń w tym przedsiębiorstwie.

W latach osiemdziesiątych miałem sporo kontaktów z środowiskami związkowymi oraz duszpasterstwami ludzi pracy, pomagałem w przygotowaniu Kongresu Pracy we Wrocławiu, a także współorganizowałem polsko-francuskie sympozjum na temat bezrobocia (w Krakowie i Katowicach). Parokrotnie organizowałem ankiety i dyskusje na temat pracy.

Od dłuższego czasu obserwuję narastanie plagi bezrobocia na całym świecie - i nie tylko bezrobocia lecz także ekonomicznej, kulturowej i społecznej degradacji (wykluczania z życia społecznego) coraz szerszych kręgów ludzi w wielu krajach. I coraz bardziej jestem przekonany, że bezrobocie nie jest problemem jedynie ekonomicznym lecz cywilizacyjnym, jednocześnie globalnym i lokalnym. Zatem moje refleksje zaczynam od obserwacji dotyczących sprzeczności, jakie dostrzegamy w rozwoju naszej cywilizacji.

Niektóre sprzeczności naszej cywilizacji
  • Wielkie przedsiębiorstwa, zwłaszcza międzynarodowe, kierujące się zyskiem, zaczynają dominować nad państwami, zobowiązanymi do troski o dobro wspólne;
  • dobro ludzkości i poszczególnych krajów wymaga coraz większego wkładu pracy (głównie w dziedzinie edukacji, opieki, bezpieczeństwa i ochrony środowiska) a tymczasem mamy coraz większą ilość ludzi pozbawionych pracy;
  • rośnie długość życia ludzkiego, a jednocześnie coraz wcześniej przechodzi się na emeryturę (bo trzeba zwalniać miejsca pracy dla młodych) - a zatem rośnie marnowanie potencjału pracy;
  • system zasiłków dla bezrobotnych sprowadza się do finansowania niszczącej bezczynności (zwłaszcza długotrwałe bezrobocie niszczy zarówno bezrobotnego jak i jego rodzinę) zamiast twórczej pracy

Z różnych aspektów globalizacji, wybieram na początek jeden: rosnącą potęgę ponadnarodowych przedsiębiorstw, które kierują się logiką zysku, nie mając w zasadzie obowiązków dotyczących całokształtu życia społeczeństwa. Mają one nieraz potencjał gospodarczy wyższy niż niejedno państwo, a czasem nawet kilka państw. Wpływają więc na nie w bardzo silny sposób, od ich decyzji gospodarczych zależy nieraz rozwój lub regres tych państw. Jako przedsiębiorstwa nastawione na zysk nie są formalnie zobowiązane do troski o dobro wspólne ich obywateli. Zatem logika zysku zaczyna górować nad logiką dobra wspólnego.

W skali globalnej rysuje się więc paląca potrzeba regulacji prawnych oraz umów międynarodowych dotyczących życia gospodarczego, a mających na celu nie tylko zabezpieczenie interesów słabszych państw ale i dobra wspólnego ludzkości - czyli przynajmniej serii umów miedzypaństwowych, jeśli nie rządu światowego.

Obecna przewaga logiki indywidualnego czy grupowego zysku nad logiką dobra wspólnego ma także konsekwencje w odniesieniu do bezrobocia. Względnie łatwo jest dzisiaj przenosić inwestycje z kraju do kraju, nie troszcząc się o perturbacje na rynku pracy lub angażować pracowników z jednego kraju do pracy w innym, na odległość, wykorzystując Internet i pocztę elektroniczną. Bywa więc tak, że indyjscy informatycy robią obliczenia dla niemieckich banków, zaś bezrobotni i bezdomni amerykańscy ich koledzy wałęsają się po ich Mekce, Dolinie Krzemowej w USA, wielkim centrum przemysłu informacyjnego.
Ponadto pozornie abstrakcyjne giełdowe spekulacje mają nieraz katastrofalne skutki dla ogromnej ilości ludzi żyjących na progu nędzy.

Rozwój gospodarczy oczywiście zmniejsza bezrobocie, ale nie dzieje się to automatycznie. Postęp techniczny powoduje, że w przemyśle istnieje stała tendencja do zmniejszania zatrudnienia, zatem przedsiębiorstwo może się rozwijać chociaż zmniejsza zatrudnienie. I bardzo często modernizuje się właśnie w ten sposób - zastępując ludzi maszynami. A także każda fuzja przedsiębiorstw powoduję redukcje personelu.

Doświadczenia licznych krajów wskazują, że często wzrost gospodarczy powoduje rozwarstwienie społeczeństwa, rozrost strefy biedy. Trudno wtedy mówić o zdrowym rozwoju gospodarczym, raczej o patologii wzrostu.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...