Nie lubią tych na „u”

Dlaczego ciągle ze sobą walczymy, zamiast sobie pomagać? Dlaczego tyle w nas niechęci, złości, zarozumialstwa? Dlaczego nie potrafimy się porozumieć i zatroszczyć o wspólne dobro? Dlaczego, mówiąc wprost, tak przeraźliwie mało jest w nas rozsądku i miłości? Warto, 1/2009



Alfabetycznie. Bałtyk błyskał beztroską. Ciekawą, ciepłą, cudowną. Dorastałem do dojrzałości. Dojrzewałem do dorosłości. Emocjonalnie, fizycznie, genderowo, hormonalnie.

I, jak koledzy, letnie marzenia nastolatka, okruchy przeżyć radosnych, spontanicznych, troskliwie układałem we wnętrzu walizek wrażeń. Wtem Wybrzeżem wstrząsnęła wieść.

Zła! Tak bardzo, że zburzyła wszystko (w tym porządek alfabetyczny): „Biją chłopaków z miast na „w”.

Odtąd z namiotu wychodziliśmy chyłkiem. W nocy trzymaliśmy warty. Czujni byliśmy też w dzień, w morzu kąpiąc się na zmianę. Po tygodniu wyjaśniło się, że chodzi o miasta wielkie, jak Warszawa czy Wrocław. Wisła wtedy miastem wielkim nie była. Pilch wprawdzie pisał już prawą ręką, ale sławy jeszcze nie zyskał, Małysz jeszcze nie latał, ba, dopiero miał przyjść na świat! Świat więc wydał nam się znów bezpieczny, beztroski, ciekawy, doskonały do dojrzewania – emocjonalnego, fizycznego, grupowego, horyzontalnego...

Dziś, kiedy świat mój horyzonty ma szersze i w grupach wielu, wielu ludzi poznałem, wraz z ich opiniami, przemyśleniami, punktami widzenia, dokonuję refleksji nie tylko nad tamtym stresem młodzieńczym, ale nad innymi, licznymi, prawdziwszymi traumami.

Na Wybrzeżu nie lubią tych ze stolicy i ze Śląska. Na Śląsku nie przepadają za gorolami, w górach nie przepadają za ceprami. Inteligenci nie lubią „fizoli”, mniej wykształceni nie lubią „wykształciuchów”. Polacy śmieją się z Czechów, z Polaków Niemcy, wszyscy z góry patrzą na Rosjan, a ci co jakiś czas zakręcają wszystkim kurek z gazem.

Choć lubimy muzykę Czajkowskiego czy powieści Dostojewskiego, kupujemy solidne, niemieckie auta, jeździmy czeskimi autostradami, o sąsiadach myślimy niezbyt dobrze, bo to (idąc od zachodu w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i używając eufemizmów, by nikogo nie obrazić): 1. ludzie niezbyt spontaniczni, trzymający się schematów; 2. niezbyt odważni, przesadnie oszczędni piwosze; 3. trochę gwałtowny lud o surowych zasadach postępowania, mający skłonność do częstego degustowania mocnych trunków.

Nie lubimy Arabów, choć wszyscy używamy arabskich cyfr, nie lubimy żydów, choć dali nam proroków i apostołów. Katolicy nie cenią protestantów, choć lubią słuchać Bacha i Haendla, prawosławni nie lubią katolików, podejrzewając ich stale o prozelityzm, protestanci na jednych i drugich patrzą z góry, choć niejednego mogliby się od nich nauczyć.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama