To nic takiego

Są dwa rodzaje „to nic takiego”. Pierwszy służy do szybkiego pozbycia się czegoś niewygodnego. Drugi jest rozwiązaniem, nie likwiduje problemu, ale go wyjaśnia. Warto, 3-4/2009



– To nic takiego, to naprawdę nic takiego – mawiał dziadek, gdy ktoś z nas przychodził do niego z płaczem i szukał pomocy, wytłumaczenia problemu bądź zbagatelizowania jakiejś trudności, która jak się okazywało tylko w naszych umysłach wydawała się ponad siły.

Zawsze z „podkładką”

Dziadek głaskał swoje wnuki po głowie twardym i mocnym ruchem dłoni, uśmiechał się spokojnie, ale jednocześnie szeroko i sięgał po Biblię. Gdy padała znana fraza „to nic takiego”, wyćwiczone w przekładaniu stron książek palce dziadka otwierały Biblię zawsze na tych samych stronach – Księdze Kaznodziei Salomona. Dziadek nie pozwoliłby sobie na rzucenie gdzieś w powietrze zwykłego „to nic takiego”. Zadowalał siebie i nas tylko pogłębionym „to nic takiego”. Frazą wzmocnioną dobrym podkładem. Urzeczywistniał mądrość Salomona, tłumaczył ją na język naszej codzienności, dopasowywał do naszych spraw.

Uwielbiałem słuchać tych przykładów. Dziadek tłumaczył je w taki sposób, że wszystko, co wydawało się, że mnie przerasta, w mgnieniu oka, po kilku ruchach ust i kilku wypowiedzianych słowach, stawało się nieistotne, nieważne. Był mistrzem tłumaczenia słów Salomona na przedszkolny, a później szkolny język.

Nowy przekład

„Raduj się, młodzieńcze, w swojej młodości i bądź dobrej myśli, póki jesteś młody. Postępuj tak, jak każe ci serce, i używaj, czego pragną twoje oczy. Lecz wiedz, że za to wszystko pozwie cię Bóg na sąd” (Księga Kaznodziei Salomona 11,9). Czy można wybrać lepszy podkład pod rozmowę „uświadamiającą” młodego człowieka? Albo inny przykład: „Lepiej jest korzystać z tego, co jest przed oczyma, niż pożądać czegoś innego. To również jest marnością i gonitwą za wiatrem” (Księga Kaznodziei Salomona 6,9). To z kolei cytat na rozmowę z nastolatkiem, który chce mieć wszystko i wszystkiego pragnie, ale w sposób typowy dla swojego wieku nie jest zadowolony z tego, co ma tu i teraz.

Dziadek potrafił korzystać z Salomonowej mądrości, ale zawsze dodawał też szczyptę swojej wiedzy. Dorośli często są zbyt pochłonięci własnymi problemami, by szukać w pozapychanych głowach miejsca na prozaiczne z pozoru problemy młodszych, mniejszych, dopiero startujących. I te problemy, te troski zaczynają się nakładać na siebie, piętrzyć w małych główkach i sercach. Później pojawiają się tragedie mniejsze i większe, a psychoanalitycy przedzierają się przez pokłady teoretycznie mało ważnych spraw, nieistotnych przeżyć odkładanych w różnych etapach życia.

Portfolio mędrca

Mój dziadek nie żyje już dobrych kilka lat. W pamięci zachowałem jednak postać bardzo bliską wpajanemu przez lektury szkolne wizerunkowi mędrca: siwe włosy, silne i spracowane ręce, które świadczyły, że człowiek ten zarabiał na chleb nie tylko głową. Do tego elegancka laska pomagająca stawiać z biegiem lat coraz powolniejsze kroki. I te perfumy, ten zapach. Był to mężczyzna niezwykle zadbany, zawsze uczesany i pachnący, w garniturze, trochę pedantyczny, facet z klasą. Uwielbiał się wystroić, nawet jeśli celem było tylko dojście do skrzynki pocztowej zawieszonej przy sklepie.

To cecha, którą odziedziczyli po nim chyba wszyscy męscy potomkowie w naszej rodzinie. Każdy niezależnie od wykonywanego zawodu ma jakiś „odchył estetyczny”. Jeden lubi dokładnie, z dokładnością niemal chirurgiczną, przycinać każdą listewkę, montując schody, następny nie wyobraża sobie życia bez dobrze skrojonych garniturów, kolejny prowadzi samochód z precyzją daleko wykraczająca poza zasady bezpiecznej jazdy, a jeszcze inny lubi eleganckie gadżety. Nikt nie jest jednak mistrzem szyku do tego stopnia, co dziadek.

Szyk był u niego zauważalny w każdym aspekcie życia. Czesał się dostojnie, spacerował dostojnie, przeglądał gazety dostojnie i wreszcie dostojnie czytał Biblię. Dostojnie też korzystał z niej w życiu, a przynajmniej starał się to robić. Pismo Święte było dla niego drogowskazem i światłem, zawsze jedyną, a nie tylko ostatnią deską ratunku. Uczył innych Pisma. Inspirował innych Pismem. Pokazywał, jakim duszpasterskim narzędziem w domu rodzinnym może być Pismo.

Miałem w życiu szczęście do dziadków, bo obaj byli nietuzinkowi. Ten drugi, który dał mi nazwisko, też wiele mnie nauczył, choć miał dużo mniej czasu, żeby to zrobić. Może kiedyś będzie okazja, żeby i o nim coś napisać...

Dlatego...

„Poznałem ze wszystkich dzieł Bożych, że człowiek nie może dojść do sedna spraw, jakie się dzieją pod słońcem. Chociaż człowiek się trudzi, aby je zbadać, nie dojdzie tego; a chociaż nawet mędrzec twierdzi, że to rozumie, nie może tego zgłębić” (Księga Kaznodziei Salomona 8,18).

Dlatego powinniśmy korzystać z pomocy innych. Dlatego inni powinni nam tej pomocy udzielać. Dlatego mamy dziadków.



«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama