Uzgodnić pryncypia?

Rozmawiałem z wiceprezydentem Towarzystwa Maxa Plancka o tym, jak przezwyciężano opór społeczeństwa niemieckiego przed żywnością modyfikowaną genetycznie. Przez 10 lat ukazywały się artykuły popularnonaukowe, wystąpienia w telewizji, tłumaczące istotę rzeczy, trwała edukacja. I to przyniosło rezultaty. Więź 4-5/2008



Magdalena Bajer: Pytanie, od którego zależą dalsze: czy jest Pan człowiekiem wierzącym?

Maciej Żylicz: Tak, jestem wierzący. Może inaczej definiuję Boga, niż to czyni katechizm, ale Bóg jest dla mnie prawdą absolutną. Jak powiedział święty Augustyn, jest Bytem, od którego pochodzi istnienie wszystkich rzeczy. W tym sensie jest Stworzycielem wszechświata.

– Uznawanie Boga za Stworzyciela świata jest bliższe katechizmowi niż pojęcie pierwszej przyczyny, jakim posługują się uczeni.

– Myślę, że nie ma Pani racji. Stworzenie Wszechświata sprowadza się do jego istnienia od Pierwszej Praprzyczyny. Czy pierwszą Praprzyczyną był Bóg, czy „początkowa osobliwość” w rozumieniu relatywistycznej kosmologii i astrofizyki – tego nauka nie przesądza. I, jak pisze ks. Michał Heller, nie wiadomo, czy przyszła teoria grawitacji kwantowej usunie konieczność posługiwania się „początkową osobliwością” w opisie powstawania Wszechświata.

Co do katechizmu, to razi mnie, nie tylko zresztą w chrześcijaństwie, budowanie obrazu Boga na obraz i podobieństwo człowieka. Powinno być odwrotnie. Wiele kultur, łącznie, niestety, z naszą chrześcijańską, wytworzyło tak ogromne „nadbudowy”, aby uzasadnić, że ich/nasz Bóg jest ważniejszy i to oni, wyznawcy, mogą w imieniu Boga przemawiać, że doprowadzało to – i nadal doprowadza – do wojen na tle religijnym. Pamiętajmy, że Pierwsza Praprzyczyna była jedna i im mniej ją definiujemy, tym mniej może nas to poróżnić.

– Czy w związku z uprawianą dziedziną nauki, biologią molekularną – która wnika w dzieło stworzenia tak głęboko i tak aktywnie, że zdaje się sięgać granic możliwości stwórczych – nie miewa Pan wątpliwości, że to Bóg jest stworzycielem Wszechświata?

– Nie mam wątpliwości, dlatego że nauka i wiara to dwie zupełnie odrębne płaszczyzny. Obie mają ten sam cel – poznanie prawdy, ale dążą do niego innymi drogami. Na płaszczyźnie wiary wierzę, że Bóg stworzył Wszechświat, i słowo „wierzę” nie dopuszcza wątpliwości, nauka zaś posługuje się metodologią wątpienia. Od czasów Karla Poppera nie przedstawiamy kolejnych przykładów na to, że coś istnieje, lecz ciągle weryfikujemy to, co stwierdziliśmy poprzednio. Wystarczy jeden przykład, że coś nie istnieje, żeby cała hipoteza była fałszywa. Czy obie płaszczyzny zakrzywiają się ku sobie, czy czternaście miliardów lat temu przy Wielkim Wybuchu one były wspólne – tego nie wiemy. Możemy stawiać to pytanie na płaszczyźnie wiary – nauka nawet nie potrafi się zbliżyć do chwili, kiedy świat powstawał. Dopiero w pewnym momencie po Wielkim Wybuchu – tak zwana granica Plancka – zaczynają działać prawa fizyki i dopiero wtedy możemy mówić o czasie, przestrzeni itp.



«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama