Religia „zamiast” z automatu

Skoro nie ma kościoła, zróbmy coś zamiast; gdy bank jest zamknięty, mamy bankomat - mówi Kamila Szejnoch, autorka instalacji, która miała stanąć na Dworcu Centralnym w Warszawie… ale nie stanęła. Przewodnik Katolicki, 7 marca 2010



Faktycznie wygląda jak jedna z tych maszyn, które mają ludziom upraszczać życie. Przypomina bankomat. Ma dotykowy ekran i szczelinę, przez którą wydaje kwitki. Ale nie jest bankomatem. Na jej ekranie widnieje późnogotycka Pieta z Villeneuve-lès-Avignon, przypisywana żyjącemu w XV stuleciu malarzowi o mało znanym nazwisku Enguerrand Quarton (lub Charonton). A nazywa się „Holy Machine” - święta maszyna.

Kto i po co to wymyślił?

Maszynę stworzyła absolwentka Wydziału Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych Kamila Szejnoch. Ta sama, która między innymi we wrześniu 2008 roku na pomniku Kościuszkowców w Warszawie zawiesiła huśtawkę, narażając się na zarzut, że obraża kombatantów, że rani ich uczucia. Twierdziła wtedy, że ich nie podziela: „Nie podzielam nie dlatego, że lekceważę ich dramat wojenny, ale dlatego, że dla mnie ten pomnik to symbol trybów historii, a nie ich historii osobistej. Trybów historii, w które byli uwikłani wszyscy byliśmy” - takie wyjaśnienie można do dziś znaleźć na jej stronie internetowej.

Kto za tym stoi?

O „Holy Machine” w Polsce zrobiło się głośno, gdy media poinformowały, że pod koniec lutego ma ona stanąć na Dworcu Centralnym w stolicy. Tytuły w stylu „Wyspowiadaj się przed maszyną” sugerowały antykościelną prowokację. I tak rzecz została odebrana przez część katolików. Pojawiły się komentarze, że jest to nieudany plagiat wielkopostnej akcji ks. Jacka Stryczka, który postawił kiedyś konfesjonał przed hipermarketem. Ale okazało się, że można tę inicjatywę potraktować zupełnie inaczej. Na jednym z młodzieżowych forów znalazł się wpis: „Kolejny nietrafiony pomysł. Kościół już się brzytwy chwyta, żeby zwrócić na siebie uwagę ludzi”.

Mało kto zwrócił uwagę na to, w jaki sposób „Holy Machine” uzasadnia autorka instalacji. „Mój projekt to odpowiedź na potrzebę kontaktu z sacrum w sytuacji, kiedy np. kościół jest zamknięty. Tak zresztą wpadłam na pomysł, kiedy podczas wizyty w Holandii widziałam świątynie przekształcone w ośrodki kultury czy dyskoteki. To taki substytut instytucji” - cytowały ją media. Zapytałem wprost mailem, jakie są jej intencje. Kamila Szejnoch odpowiedziała: „Nie chodzi o antykościelną prowokację. Pomysł wziął się z kultury katolickiej, w której wyrosłam i którą lubię. Ale mam dystans do rytuału. Nawet jeśli w nim uczestniczę, jest dla mnie raczej formą kulturową, a nie osobistym wyrazem wiary. Maszyna to rytuał w wersji elektronicznej”.

Ser podobny do sera

Wydaje się, że słowo „substytut” to jedna z dróg do odczytywania celu, w jakim powstała „Holy Machine”. Otaczają nas substytuty, surogaty, produkty zastępcze, namiastki. „Substytut to produkt inny ze względu na technologię wytwarzania, ale podobny ze względu na zastosowanie” - wyjaśnia Wikipedia. „Przykładowo substytutem masła jest margaryna, a substytutem parkietu - terakota lub wykładzina z tworzyw sztucznych. Substytut spirytusu rektyfikowanego to denaturat” - podaje główne źródło wiedzy encyklopedycznej coraz większej liczby ludzi. Substytut zwykle jest tańszy od oryginału, który udaje i zastępuje. Jak to działa w kwestii nabiału, który znajdujemy w sklepach, tłumaczył niedawno jednej z gazet Andrzej Szczepański, szef zespołu powołanego przez mleczarnie do rozmów z sieciami sklepów: „Niektórzy producenci zamiast mleka dodają dużo tańsze tłuszcze roślinne. I mamy ser trochę podobny do sera”.




«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama