Ewangelizacja w Hollywood

Czas serca 105/2010

Na scenie klęczał hollywoodzki aktor. Prosił kobiety, by wybaczyły mu w imieniu tych wszystkich, które skrzywdził. Projekcja filmu okazała się lekcją Ewangelii.

Na scenie klęczał hollywoodzki aktor. Prosił kobiety, by wybaczyły mu w imieniu tych wszystkich, które skrzywdził. Projekcja filmu okazała się lekcją Ewangelii. Niegdyś notoryczny podrywacz, gwiazda telenowel, porzucił karierę i założył wytwórnię Metanoia Films. Z Casnowy stał się misjonarzem w dżungli Hollywood.

wartościowy film

Eduardo Verástegui przyjechał do Europy ze Stanów Zjednoczonych, by wziąć udział w bezprecedensowym spotkaniu Benedykta XVI z artystami całego świata. Jednocześnie wykorzystywał czas na promocję pierwszego filmu, który wyprodukował. Wygrał on Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Toronto. Bella opowiada o dziewczynie, która zaszła w niechcianą ciążę, ale mimo trudności losu ostatecznie postanowiła urodzić dziecko. Ta niskobudżetowa produkcja kosztowała niecałe 3 mln dolarów, w amerykańskich kinach film zarobił 8, a na DVD 20 mln. Niestety za przykładem amerykańskich dystrybutorów nie poszli europejscy i filmu wciąż nie można zobaczyć w naszych kinach. Jedna z rzymskich projekcji odbywała się na prowadzonym przez Legionistów Chrystusa papieskim Ateneum Regina Apostolorum. Nikt nie spodziewał się, że przybędzie na nią osobiście Verástegui, a przede wszystkim, że przekaże tak przejmujące świadectwo swojego nawrócenia.

poszukiwanie sensu

Przystojniak w nienagannie skrojonym garniturze, na którego widok zabiło mocniej niejedno kobiece serce, opowiadał o tym, jak wspinając się na kolejne szczeble kariery, coraz bardziej staczał się w swym życiu. Uważany za jednego z najprzystojniejszych mężczyzn świata prowadził życie typowe dla hollywoodzkich gwiazd: alkohol, imprezy, kobiety zmieniane jak rękawiczki i kolejne coraz bardziej znaczące role. Przed urodzonym w Meksyku piosenkarzem, aktorem i modelem świat wydawał się stawać otworem. Realizowały się jego dziecięce marzenia. „Powinienem czuć się szczęśliwy, ale ku mojemu zaskoczeniu nie byłem. Czułem, że coś przegapiłem, że moje życie jest puste” – opowiadał Verástegui. Choć pytanie się pojawiło, żył tak jak wcześniej. Przełomem okazała się znajomość z nauczycielką języka angielskiego, która zwróciła go w kierunku wiary w Jezusa Chrystusa.

pytania o Boga

„Ona uczyła mnie angielskiego, stawiając niewygodne pytania. Chciała ode mnie wiedzieć, kim jest Bóg, jaki sens ma moje życie i co jest w nim najważniejsze? – opowiadał. – Dopytywała się, jak wykorzystuję talenty, którymi mnie obdarzył? Stawiała pytania, których w Hollywood nikt nie zadaje. Chciała wiedzieć, czy zdaję sobie sprawę, że to, w jakich filmach gram, ma wpływ na życie innych ludzi?”. Każda z lekcji języka stawała się kolejną lekcją chrześcijaństwa. Aktor urodzony w katolickiej rodzinie wiedział, że wiara nie ma dla niego żadnego znaczenia. „Pamiętam, jak kiedyś Jasmine zapytała: «Czy wiara jest w centrum Twojego życia? Czy kochasz Boga?». Odpowiedziałem, że tak. A ona: «Czy wiesz, że Twoje ciało jest świątynią Ducha Świętego?». Zapytała mnie też – opowiadał Verástegui – jakiego mężczyzny chciałbym dla mojej córki i czy ja taki właśnie jestem?”. To wszystko wywołało mętlik w jego głowie, nie mógł spać, nie wiedział, co chce robić w życiu, całymi dniami bił się z myślami.

nawrócenie aktora

Pewnego dnia przemógł się i obiecał Bogu, że nie zagra w żadnym filmie, który obrażałby jego odzyskiwaną wiarę, kobiety czy rodzinę. Obiecał też, że do ślubu będzie żył w czystości. To jednak wydawało mu się za mało. Pozostawił menadżerów, codziennie zaczął chodzić na Mszę św. i odmawiać różaniec. Kiedy sprzedał cały dobytek i postanowił zostać misjonarzem w amazońskiej puszczy, przyjaciele stwierdzili, że zwariował. Zaprzyjaźniony ksiądz Juan Rivas powiedział mu wówczas: „Wybierasz się do dżungli? Przecież Hollywood jest większą dżunglą. Zostań tutaj. I tutaj żyj z Chrystusem”. Został, ale z Casanowy stał się chrześcijaninem. Znając realia showbisnesu, nie porzucając aktorstwa, postanowił zostać producentem. Tylko w ten sposób naprawdę mógł decydować o tym, w czym bierze udział. I tak narodziła się agencja filmowa Metanoia, czyli przemiana. Postanowił, że będą w niej powstawać tylko filmy o pozytywnym, broniącym życia przesłaniu.

w obronie życia

W Kalifornii założył fundację, która pomaga odwodzić kobiety od aborcji. W 2008 roku namawiał Latynosów do głosowania przeciwko Barackowi Obamie ze względu na jego proaborcyjne poglądy. „Dostałem ponad 160 listów od kobiet, które po obejrzeniu filmu Bella postanowiły nie dokonać aborcji i urodziły swoje dzieci” – mówił w czasie rzymskiej projekcji Verástegui. Pierwsze owoce pojawiły się jednak już wcześniej. Spotkana przez aktora przed kliniką aborcyjną para nadała swemu synowi jego imię: Eduardo. A takich owoców są już dziesiątki.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama