Szatan, niestety, istnieje

Przegląd Powszechny 3/2010

Bywa tak, że ci, którzy mówią, że w złego ducha nie wierzą, mają rację. Po pierwsze, warto zauważyć, że w sensie ścisłym wierzyć można w Boga i w Jego działanie w świecie, a nie w szatana.

 

William Blatty przytacza – jako motto dla swej słynnej książki „Egzorcysta” – taką oto wypowiedź: Dla niektórych zbrodni nie istnieje inne wytłumaczenie… Ksiądz z dwunastoma gwoźdźmi wbitymi w czaszkę… Albo tych siedmioro dzieci z ich nauczycielem. Odmawiali „Ojcze nasz”, kiedy znaleźli ich żołnierze. Jeden z nich wyjął bagnet i uciął język nauczycielowi. Drugi wziął pałeczki, jakich Chińczycy używają przy posiłkach i wbił dzieciom w uszy. Z jakiego punktu widzenia powinniśmy rozważać tego typu przypadki? Blatty sugeruje, że w tego rodzaju sytuacjach nie sposób nie dostrzec rzeczywistej obecności diabła, który działa przez zdrowych – z medycznego punktu widzenia – na umyśle ludzi. Ale czy takie rozumowanie nie jest jedynie jakąś próbą przerzucenia potwornego zła z człowieka na demona? Czy w gruncie rzeczy szatan nie jest jakąś przenośnią, personifikacją zła, w którym nie ma żadnego celu oprócz chęci zadawania cierpienia? Czyż za popełnione zło nie ponosimy odpowiedzialności my sami, a zwalanie winy na złego ducha – jak to uczyniła Ewa w raju (zob. Rdz 3,13) – nie jest tylko żałosną próbą usprawiedliwienia siebie?

Nie wierzę w diabła!

Bywa tak, że ci, którzy mówią, że w złego ducha nie wierzą, mają rację. Po pierwsze, warto zauważyć, że w sensie ścisłym wierzyć można w Boga i w Jego działanie w świecie, a nie w szatana. W „Credo” wyznajemy naszą wiarę w Trójcę Świętą, założony przez Chrystusa Kościół i Boże obietnice. Nie głosimy natomiast: Wierzę w szatana… Wiara w chrześcijańskim znaczeniu łączy się z zaufaniem, nadzieją i miłością, a takiej postawy nie można mieć wobec diabła. Wolę więc mówić, że katolik – pouczony Objawieniem i nauczaniem Kościoła – przyjmuje istnienie i działanie złego ducha, a nie wierzy w Złego. Po drugie, wyobrażenie, jakie o diable mają ludzie, jest często takie, że trzeba powiedzieć, iż takiego diabła nie ma. Jeśli diabeł kojarzy się komuś z ludyczną istotą z rogami i ogonem, to oczywiście taki diabeł nie istnieje. Z drugiej strony, jeśli ktoś rozumiałby szatana jako samoistną moc, która walczy z Bogiem jak równy z równym, to trzeba by stanowczo stwierdzić, że takiego ducha zła nie ma.

Kogo ma na myśli Kościół, nauczając o diable? W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy, że Bóg stworzył istoty duchowe (anioły), z których niektóre dokonały fundamentalnego wyboru przeciwko Bogu. Nieodwołalny charakter ich „upadku” nie jest wynikiem braku Bożego miłosierdzia, ale tego, że osoba może świadomie i dobrowolnie wypowiedzieć ostateczne „nie” wobec daru Bożego przebaczenia i miłości, a Bóg nikogo nie zbawia przemocą, wbrew wolnej woli stworzenia (zob. nr 391-393). Kościół w mówieniu o szatanie unika dwóch skrajności. Z jednej strony przypomina, że diabeł nie jest średniowiecznym zabobonem czy też jedynie symbolem czynionego przez człowieka zła, z drugiej zaś odrzuca wszelką niezdrową fascynację działaniem złych duchów. Ostatni papieże nie bali się drwin ze strony tzw. postępowego świata i nauczali wprost o szatanie i jego działaniu w świecie. 15 listopada 1972 r. podczas audiencji generalnej Paweł VI poświęcił całą katechezę kwestii diabła. Powiedział wówczas m.in.: Jedną z największych potrzeb współczesnego Kościoła jest obrona przeciw złu, które nazywamy diabłem. (…) Zło to nie tylko brak czegoś, ale aktywna siła, żywy duchowy byt, który jest zdeprawowany i deprawuje innych. (…) On jest złym, sprytnym uwodzicielem, który wie w jaki sposób może dotrzeć do nas przez nasze zmysły, wyobraźnię, przez utopijną logikę, czy też przez nieuporządkowane kontakty społeczne, czy przez naszą działalność. Jan Paweł II w liście do młodych z 1985 r. napisał: Trzeba sięgać stale do korzeni zła i grzechu w dziejach ludzkości i wszechświata – tak jak Chrystus sięgnął do tego korzenia w swej wielkanocnej tajemnicy krzyża i zmartwychwstania. Nie trzeba się lękać nazywać po imieniu pierwszego Sprawcę zła: Złego. Taktyka, jaką stosował i stosuje, polega na tym, aby się nie ujawniać – aby zło, szczepione przez niego od początku, (…) coraz bardziej stawało się grzechem „strukturalnym”, a coraz mniej pozwalało się zidentyfikować jako grzech „personalny”. XX wiek był świadkiem rozprzestrzeniania się komunizmu, faszyzmu, maoizmu itp., które to ideologie głosiły przemianę świata przez zmianę struktur – ostateczne owoce tych fascynacji okazały się jednak iście diabelskie.

Istnienie i działanie szatana nie znosi ludzkiej odpowiedzialności za czynienie zła. Powinniśmy być jednak świadomi, że niekiedy próbuje na nas wpłynąć duch, który nie jest tylko personifikacją naszych słabości i chorób, ale odrębnym bytem. Paweł apostoł w Liście do Efezjan przestrzega: Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich (Ef 6,12). Negowanie istnienia diabła prowadzi do tego, że nie jesteśmy w stanie właściwie rozeznać sytuacji. Szukamy wówczas zbawienia w różnych rodzajach psychoanalizy lub pokładamy nadzieję w modnych ideologiach, a zapominamy o rzeczywistości duchowej, która jest przestrzenią łaski, ale i zmagania. Tymczasem – jak ktoś zauważył – kohorty szatana nigdy tak szybko nie rosną, jak wówczas, gdy zdoła on rozpowszechnić wieść, że sam już dawno umarł.

Nauka Kościoła a mitologia

Kościół w swoim oficjalnym nauczaniu mówi o szatanie tyle, ile jest to konieczne, by pomagać ludziom w ich drodze do Boga. To nauczanie można by streścić następująco: Istnieją istoty duchowe, które w danej im przez Boga wolności opowiedziały się definitywnie przeciwko Stwórcy; te istoty próbują wpływać na człowieka, aby zniszczyć jego relację z Bogiem. Kościół bardzo poważnie traktuje płynące z tego zagrożenie, czego wyrazem jest mianowanie diecezjalnych egzorcystów, ale – z drugiej strony – daleki jest od epatowania wiernych opowieściami o szatanie. Jednak dwa tysiące lat chrześcijaństwa i jego przenikanie się z innymi religiami oraz kulturami zaowocowało powstaniem rozbudowanej, mitologicznej demonologii, do której trzeba podchodzić bardzo ostrożnie, co nie znaczy, że nie można wyciągnąć z niej jakichś duchowych pożytków.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama