Kapuściński rozkopany

Przegląd Powszechny 4/2010

O książce wypowiada się każdy, bo w każdym porusza ona inną strunę. Każdy nosi w sobie inny obraz Kapuścińskiego. Domosławski, stawiając różne pytania, niekiedy zbyt pochopnie albo za mocno, rzuca na ten obraz inne światło – a może raczej rzuca cień.

 

Artur Domosławski, „Kapuściński non-fiction”, Świat Książki, Warszawa 2010.

 

Zaledwie trzy lata po śmierci Ryszard Kapuściński doczekał się biografii krytycznej. Mimo że w księgarniach pojawiło się już kilka opracowań mu poświęconych – „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego jest pierwszą książką, którą naprawdę zapamiętamy. Poprzednie, choć przypominają postać reportera, odsłaniają niewiele nowego, są przewidywalne, przede wszystkim przesłodzone. Dostaliśmy więc ciekawą lekturę. Tylko dlaczego tak wielu osobom się ona nie podoba?

O książce wypowiada się każdy, bo w każdym porusza ona inną strunę. Każdy nosi w sobie inny obraz Kapuścińskiego. Domosławski, stawiając różne pytania, niekiedy zbyt pochopnie albo za moc­no, rzuca na ten obraz inne światło – a może raczej rzuca cień. Nic dziwnego, że każdy ma o książce inne zdanie. W prasie ukazało się o niej już tak wiele artykułów, że znaczące staje się to, kto nie wypowiedział się w ogóle. Niektórzy wręcz poczuwają się do obrony Kapuścińskiego. W każdym razie dawno nie mieliśmy takiej debaty wywołanej publikacją książki. Jej pierwszy, 45tysięczny nakład wyczerpał się w ciągu pięciu dni.

Kolonializm i stalinizm

Przetrwa ten, kto stworzył swój świat – napisał w jednym z wierszy Kapuściński. Być może dlatego nie chce on rozmawiać o drodze, jaką przeszedł, zanim został dziennikarskim autoryte­tem, tłumaczem kultur. Po upadku PRL nie oglądał się wstecz. Mieczysław Rakowski napisze w „Dziennikach politycznych”, że było dla niego nieprzyjemne, jak w jednym z biogramów pominął fakt czteroletniej pracy w „Polityce”, w której wypłynął na szerokie wody. Niechęć do mówienia o przeszłości to – wydaje się – jeden z wielu powodów, dla których Kapuściński nie chciałby zobaczyć tej książki na półkach księgarskich.

Widzimy, jak wielkie znaczenie miała dla niego autokreacja. Budował własną historię daleką od rzeczywistości, tworzył obraz rodzinnego Pińska jako miejsca zgodnej koegzystencji kultur, o oj­cu mówił, że zginął w Katyniu. To oczywiście jeszcze nie zbrodnia. Ani to, że Domosławski próbuje stworzony przez Kapuścińskiego mit podważyć. Dzięki lekturze oglądamy go i takim, jaki chciał być, i takim, jakim mógł być. Czy wiemy, jaki był? A czy jest to w ogóle możliwe?

Domosławski ukazuje dojrzewanie reportera. Uczeń warszaw­skiego liceum im. Staszica zaczyna jako poeta. Pisze wiersze so­crealistyczne, tworzy z kolegami koło poetyckie. Śledzimy początki jego kariery dziennikarskiej, czytamy nieudane teksty. Widzimy, jak trudno mu na początku odnaleźć się w roli reportera wysłanego do krajów Trzeciego Świata, jeśli nie zna nawet języków. Po pierwszym dniu w New Delhi chce wracać do Polski. Po pierwszym powrocie z Afryki w 1958 r. na spotkaniu na wydziale historii, wspomina koleżanka, robił wrażenie naiwnego i prostackiego, to, co mówił, było mieszaniną myślenia kolonialnego i chyba krytyki własnych poglądów z poprzedniego, znaczy stalinowskiego, etapu.Zaraz po­tem widzimy jednak narodziny klasyka. Już trzy lata później w swo­im dzienniku pod datą 23 czerwca 1961 r. redaktor naczelny „Polity­ki” Rakowski zanotuje: Rysiek zakończył cykl pt. „Kongo z bliska”. Opublikowaliśmy 12 reportaży. Rysiek jest fantastycznym repor­terem. To już nie jest zwykłe dziennikarstwo. To jest literatura polityczna tworzona przez piekielnie utalentowanego twórcę.

Widzimy drogę, jaką przechodzi Kapuściński: komunista, zaangażowany zetempowiec, poszukiwacz ideału rewolucji w Trzecim Świecie, reporter zakochany w polskim Sierpniu 1980 r. Później – pisze Domosławski – z doświadczeń pracy reportera w Trzecim Świecie Kapuściński wcześnie wyciąga wniosek, że oglądanie świata przez okulary zimnowojennego podziału Wschód – Zachód, komunizm – kapitalizm, zaciem­nia obraz miast go rozjaśniać. Ważniejsza i aktualniejsza jest dlań perspektywa Północ – Południe; podział na świat dostatni i świat nędzy, wykluczenia oraz wszystkie tego podziału kon­sekwencje.

Listę największych polskich dziennikarzy XX w. ogłosił w 1999 r. miesięcznik „Press”. Z 41 kandydatów najwięcej głosów zdobył Ry­szard Kapuściński.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama