Obraz, który odnosi do tego, co niewidzialne

Ethos 1/89/2010

Kino metafizyczne jest próbą odzwierciedlenia takiego myślenia, które nie stawia sobie granic, oraz wykreowania wizji świata zakładającej istnienie Tajemnicy. Siłą napędową twórców bywa często pytanie „dlaczego?” zawieszone ponad filmowym obrazem, pozostawione bez odpowiedzi, wyrażające wątpliwości.

 

O kinie metafizycznym przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku 

(fragm. art. ze str. 85-87)

 

Ostatnie dwie dekady gruntownych przemian w naszej części świata nie sprzyjały pogłębionemu namysłowi nad człowiekiem i światem. Naturalną przyczyną zanikania tego typu refleksji na filmowych ekranach jest fakt, że odeszli lub odchodzą po kolei wielcy mistrzowie, którzy podejmowali tego typu problematykę: Federico Fellini, Michelangelo Antonioni, Ingmar Bergman. Niektórzy z dawnych mistrzów kina metafizycznego, jak Eric Rohmer, Werner Herzog czy Theodoros Angelopoulos, a w Polsce Krzysztof Zanussi i Witold Leszczyński, wciąż tworzą, jednak ich filmy powstają sporadycznie i raczej należą do przeszłości, niż wyrażają ducha nowych czasów. Reżyserzy ci posługują się na ogół podobną jak dawniej poetyką. Ich dzieła wyznaczają jednak pewien standard. We współczesnym kinie metafizycznym obecne są dwie tendencje: jedna - nawiązująca do wypracowanych dotąd w kinie artystycznych formuł służących przekazywaniu sfery duchowości, druga - będąca znakiem nowych czasów, podejmująca podobną refleksję z zastosowaniem nowoczesnych środków filmowych, nowych - na tym gruncie - estetyk.

Kino metafizyczne jest próbą odzwierciedlenia takiego myślenia, które nie stawia sobie granic, oraz wykreowania wizji świata zakładającej istnienie Tajemnicy. Siłą napędową twórców bywa często pytanie „dlaczego?” zawieszone ponad filmowym obrazem, pozostawione bez odpowiedzi, wyrażające wątpliwości[1]. Sztuka „metafizyczna” jest „konstruktywnym buntem” przeciw samoograniczeniu, przeciw zamknięciu refleksji nad bytem w jakikolwiek system, a nawet przeciw samemu rozumowi, który co prawda tego typu refleksję zrodził, ale pozostaje narzędziem „metafizycznego” poznania dopóty, dopóki nie zaczyna jej stawiać barier. Dlatego w filmach tego nurtu wiele jest konstrukcji otwartych, wieloznaczności, zawieszeń. Z drugiej strony kino metafizyczne często posługuje się zamkniętym kształtem przypowieści, czasem alegorii. Dzieło filmowe, będąc przedmiotem artystycznym, zamkniętym i skończonym (podobnie jak obraz malarski - w przeciwieństwie do fotografii, mającej charakter fragmentaryczny), jest zawsze jakąś hipotezą całości, nawet jeśli hipoteza ta zostaje sformułowana jako sąd otwarty. Na ogół prezentuje całościową wizję człowieka i świata. Tendencja do scalania, poszukiwania jedności, opisu przedmiotu poznania jako całości jest przecież ważną cechą „myślenia metafizycznego”[2]. Kino metafizyczne w pewnym stopniu posługuje się więc pytaniami charakterystycznymi dla filozofii: Kim jest człowiek? Jaka jest natura dobra? Skąd zło? Dlaczego zło? Czym jest szczęście? Czy człowiek może je osiągnąć? Pobudza do podejmowania filozoficznej refleksji, a w ten sposób w pewnym sensie kreuje nowe elity intelektualne.

Kino ostatnich dwudziestu lat nie wykorzystywało w pełni całego repertuaru filmowych środków charakterystycznych dla kina metafizycznego, takich jak: pokazywanie cudów dziejących się w naturze, kreowanie niepokojącej, tajemniczej aury emanującej z dzieł sztuki lub elementów natury, posługiwanie się „metafizycznym medium” w postaci dziecka lub człowieka niemieszczącego się w pewnej społecznej normie lub też stosowanie stylizacji kreujących obrazy filmowe lub filmowych bohaterów na filmowe ikony Boga. Nader rzadko filmowe struktury bywały wykorzystywane do przywoływania idei samego Boga, wyłaniającego się za sprawą takich atrybutów, jak wszechmoc, groza, tajemniczość. Pod tym względem ciekawszy był wcześniejszy okres. Niemniej jednak sposób, w jaki refleksja tego rodzaju była obecna w kinie przełomu tysiącleci, sporo mówi o naszej epoce, wrażliwości, potrzebach i preferowanych wartościach. Najważniejszy wydaje się fakt, że sztuka „metafizyczna” może być traktowana jako próba zneutralizowania „lęku przed nieistnieniem”[3].

W kinie ostatnich lat niemal nie pojawiały się filmy, które byłyby ewokacją rzeczywistości transcendentnej, a tym bardziej próbą „sfilmowania Transcendentnego” (do wyjątków należą koreańska Wiosna, lato, jesień zima…i wiosna[4] Kim Ki-duka oraz rosyjska Wyspa[5] Pawła Łungina, ale film ten jest raczej przykładem kina jawnie religijnego niż metafizycznego). Obecność Boga w świecie przedstawionym zostaje zamanifestowana wprost w kontrowersyjnym filmie Larsa von Triera Przełamując fale[6], który jest efektem przewrotnej inspiracji protestanckim i katolickim chrześcijaństwem[7]. Są to jednak raczej rzadkie przypadki, częściej podejmowano próby przedstawienia, zasugerowania bądź odzwierciedlenia w rozmaity sposób dwuwymiarowości ludzkiej egzystencji i świata. W ostatnich latach zmniejszyła się znacznie odległość między kinem artystycznym a popularnym[8], stąd dwie wspomniane na początku tendencje i częstsze posługiwanie się konwencjami kina gatunków. Rozrosło się także pogranicze między czystym realizmem (obyczajowym, psychologicznym, społecznym) a opowieścią „metafizyczną”. Dwuwymiarowość ludzkiej egzystencji ujawnia się najczęściej, gdy udziałem człowieka stają się tak skrajne doświadczenia, jak miłość, cierpienie, śmierć. Świat przedstawiony natomiast ujawnia swoje transcendentne korzenie zarówno wówczas, gdy zostaje ogołocony, zredukowany, jak i wtedy, gdy reżyser poddaje go estetyzacji w poetyckiej wizji eksponującej przyrodzone piękno bądź w wizualnej metaforze.

[1] Por. B. S k a r g a, O znaczeniu wymiaru metafizycznego w kulturze, w: taż, Człowiek to nie jest piękne zwierzę, Znak, Kraków 2007, s. 17n.
[2] Por. tamże.
[3] J. K o p a n i a, Metafizyka moralności w perspektywie XXI wieku, w: Etyka wobec problemów współczesnego świata, red. H. Promieńska, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2003, s. 45.
[4] Bom yeoreum gaeul gyeoul geurigo bom, Niemcy–Korea Południowa, 2003.
[5] Ostrow, 2006.
[6] Breaking the Waves, Dania–Francja–Holandia–Islandia–Norwegia–Szwecja, 1996.
[7] Występuje tu nawiązanie do protestanckiej teologii oraz do postaci Joanny d’Arc. W śmierci bohaterki zaś niektórzy widzą rodzaj „figury Chrystusa”. Zob. ks. M. L i s, Figury Chrystusa w „Dekalogu” Krzysztofa Kieślowskiego, Redakcja Wydawnictw Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, Opole 2007.
[8] Zob. wypowiedź Ryszarda Legutki w dyskusji „Znaku”: „Pulp Fiction” i proste historie. O kinie lat dziewięćdziesiątych rozmawiają: Alicja Helman, Elżbieta Wiącek, Krzysztof Biedrzycki, Bartłomiej Dobroczyński, Ryszard Legutko i Tadeusz Lubelski („Znak” 2000, nr 10, s. 24-43).

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

TAGI| KINO, METAFIZYKA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama