Rymkiewicz czyli uparte wzywanie Polaków do istnienia

Zeszyty Karmelitańskie 4/2009

Bez wątpienia Rymkiewicz należy do tej wielkiej linii polskich pisarzy, którzy za swój obowiązek uważali „organizowanie” wyobraźni narodowej, przypominanie, że „Polska to jest wielka rzecz”. Dowodem, głośne „śledztwa” na temat naszych dziejów, a poniekąd parabole na temat współczesności.

 

Rozmowy polskie w latach 1995-2008 (Wyd. Sic!, Warszawa 2009)potwierdzają rzecz dla mnie od wielu już lat oczywistą: Jarosław Marek Rymkiewicz jest obecnie najważniejszym polskim pisarzem[1]. Najważniejszym, bo mówi o sprawach niezwykle ważnych, czyniąc to w sposób, który mało kogo pozostawia obojętnym. Jest przy tym wielkim artystą i niezależnym intelektualistą. Jego postawa łączy – romantyczne, wieszcze – zaangażowanie w sprawy narodowe z klerkowskim dystansem wobec salonów i mód umysłowych. Dystans ten bywa świadomie prowokacyjny i podszyty jest anarchicznym, ironicznym chwilami duchem przekory. Bez wątpienia Rymkiewicz należy jednak do tej wielkiej linii polskich pisarzy, którzy za swój obowiązek uważali „organizowanie” wyobraźni narodowej, przypominanie, że „Polska to jest wielka rzecz”. Dowodem, głośne „śledztwa” na temat naszych dziejów, a poniekąd parabole na temat współczesności, a więc Wieszanie czy Kinderszenen, czy wreszcie Rozmowy.

Te ostatnie gromadzą wywiady, jakich udzielał pisarz w latach 1995-2008. Właściwie każdy z nich był ogromnym wydarzeniem – szeroko, czasem zjadliwie, komentowanym. Że przypomnę sławną rozmowę Rymkiewicza z Joanną Lichocką z roku 2007. Mówiąc, iż Kaczyński obudził Polskę do istnienia, pisarz posłużył się szczególnym obrazem: słodko śpiący białowieski żubr, ugryziony przez premiera w d…, „podniósł głowę, potrząsnął rogami, ryknął i popędził”. Charakterystyczny był tu i gest uznania dla polityka ośmieszanego przez znaczącą część polskich elit, jak i dowcipny koncept oraz dosadny język, w jakim to uznanie znalazło wyraz. Rymkiewicz lubi zresztą ubarwiać swe polityczne wywody metaforyką zwierzęcą. W innym wywiadzie porówna Rosję do zranionego niedźwiedzia, który pozostawił w Polsce śmierdzące odchody, z których to wylęgły się robaki i „oblazły zwłoki Polski”. Nie chodzi tu chyba tylko o turpistyczny efekt literacki, ale też o swego rodzaju naturalistyczną wizję polityki i historii, wpisującą się w przyrodniczy, a więc – poniekąd niezmienny w swym okrucieństwie „sens” kosmosu.

Sławny był też wywiad, jakiego udzielił Rymkiewicz Cezaremu Michalskiemu dla „Europy” w roku 2004. Słowa pisarza, że aktem założycielskim III RP w roku 1989 powinno być wieszanie zdrajców na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie („właśnie to się od nas naszym wrogom należało”), tak wystraszyły właściciela pisma, że rozmowa ostatecznie ukazała się w niszowym dwumiesięczniku „Arcana”.

O tym, że Rymkiewicz jest znakomitym rozmówcą, wiemy doskonale. Znamy bardzo ciekawą rozmowę – rzekę o Mickiewiczu z Adamem Poprawą, pamiętamy, że wiele jego wierszy stanowi mniej lub bardziej zamaskowaną rozmowę z sobą samym, z czaszką, przeszłością, tradycją, Bogiem… Bo też istotą pisarstwa Rymkiewicza jest gadanie z Istnieniem. Komentując w roku 1996 swój cykl Mickiewiczowski, mówił on zresztą:

[…] nasze życie składa się z pytań, jest pytaniem postawionym istnieniu, pytaniem o sens naszego tu pobytu. Trzeba pytać o wszystko, a może coś z tego wyniknie: właśnie w sprawie sensu tutejszego naszego przebywania. […] W ogóle nie potrafiłbym żyć bez stawiania tych moich pytań wszystkiemu, co żyje, co istnieje.

W Rozmowach słowo „istnienie” należy zresztą do kluczowych i w tym sensie książka ta wpisuje się w sposób harmonijny w całą twórczość Rymkiewicza, choć dominują tu pytania o sens istnienia Polski i Polaków. Stąd „rozmowy polskie”. Te rozmowy prowadzili z Rymkiewiczem: Cezary Michalski (autor aż pięciu rozmów), a dalej dziennikarze „Rzeczpospolitej”, „Życia”, „Frondy”, „Tygodnika Solidarność”, „Polityki” i „Newsweeka”. Widać więc wyraźnie, że pisarz najchętniej gawędził z prasą raczej konserwatywną, prawicową, tak jak on z dystansem patrzącą na Polskę po roku 1989. Z tego powodu zresztą w „Gazecie Wyborczej” nazwano go przed wielu laty ojcem duchowym… skinheadów, a całkiem niedawno w „Europie” można było przeczytać o powinowactwach Rymkiewicza z faszyzmem. Rozmowy polskie pozwalają zobaczyć, jak bardzo mylne były to etykiety.

Tytuł zbioru nawiązuje oczywiście do znakomitych „fragmentów powieści”, które pt. Rozmowy polskie latem 1983 ukazały się w roku 1984. Przypomnijmy: ich główny bohater, porte parole autora, Pan Mareczek, spędza wakacje na Mazurach, zastanawiając się przede wszystkim nad losem Polski. Powieść Rymkiewicza wyraźnie nawiązywała do Pana Tadeusza. Jak arcypoemat Mickiewicza – była nieco baśniową, idylliczną, humorystyczną, ale i metafizyczną apoteozą Polski powiatowej, zaściankowej, „leśnej i łąkowej”. Była też pochwałą I Rzeczypospolitej, polskiej anarchii i demokracji szlacheckiej. Co zresztą nie zmieniało niepokoju, jaki budziła kruchość polskiego istnienia A.D. 1983 w głowie Pana Mareczka. Wiedział on, czym jest komunizm, totalitaryzm, jak wielki jest spryt Diabła buszującego w dziejach. „Dobranoc Polsko. I bardzo cię prosimy, nie męcz nas tak strasznie”, mówił pan Mareczek w zakończeniu powieści, dodając: „Takie to były nasze rozmowy, takie zabawy nasze latem roku 1983, kiedy to Polska – po rozwiązaniu Solidarności przez Jaruzelskiego – znowu dostała się pod panowanie komunistów. A na jak długo się dostała? Tego wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy”.

Rozmowy polskie w latach 1995-2008odpowiadają na to ostatnie pytanie i w tym sensie stanowią ciąg dalszy powieści. Inna jest oczywiście konwencja literacka, ale podobne pytania i odpowiedzi, które w gruncie rzeczy są upartym wzywaniem Polaków do istnienia, czy też – jak powiedzieliby romantycy – do utwierdzania się w jestestwie swoim. Polityka Rymkiewicza jest w gruncie rzeczy metafizyką. „Zdolności istnieniowe” narodu, jego „godność istnieniowa” są czymś, co tłumaczy polityczne pasje poety i jego niepokój w związku z sytuacją Polski po roku 1989. Istnienie Polski jest bowiem dla Rymkiewicza wartością szczególnie cenną, a nawet – tak powie w roku 2008 – najcenniejszą, bowiem: „wszystko, co polskie, jest dobre. Polska jest naszym najwyższym i jedynym dobrem, ono jest naszym sensem, nadaje sens naszemu istnieniu”. A zarazem wypadki polityczne przekonują go, że ten i ów stawia sobie pytanie, czy Polska ma w ogóle istnieć.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama