Rzym świętych Piotra i Pawła

Przewodnik Katolicki 26/2010

Piotr i Paweł, apostołowie, których życiowe drogi często się krzyżowały, z pewnością wiele już nam powiedzieli. O Chrystusie, Jego życiu i Ewangelii, o szukaniu prawdy i o Bożej miłości… A może mogliby nam opowiedzieć także o „swoich” miejscach w Rzymie? Może dziś, w 2010 roku, chcieliby nas gdzieś koniecznie zaprowadzić?

 

Gdybyśmy trzymali się chronologii, wypadałoby najpierw zadać to pytanie Piotrowi, który pierwszy przybył do Rzymu. Było to być może jeszcze w latach czterdziestych po Chrystusie, za panowania cesarza Klaudiusza. Rzym był wtedy prawdziwą stolicą świata. Miasto liczyło ponad milion mieszkańców przeróżnych narodowości. Prowadziły do niego wszystkie ważne drogi, Forum Romanum było politycznym i towarzyskim centrum miasta, i chociaż Koloseum jeszcze nie wybudowano, rzymskie wzgórza dawno już patrzyły na powolnie spływający ku morzu Tybr.

Tak przybyliśmy do Rzymu

Ale nie trzymajmy się chronologii. Zacznijmy od Pawła. Św. Łukasz pisze w Dziejach Apostolskich, że po opuszczeniu Sycylii, płynąc wzdłuż wybrzeża Paweł przybył do Regium i po jednym dniu, gdy powiał wiatr południowy (czyli scirocco – charakterystyczny do dzisiaj dla Rzymu wiatr znad Sahary, przynoszący ciepło i opadający na ziemię ciemnoczerwony piasek), nazajutrz dotarł do Puteoli. „Tak przybyliśmy do Rzymu. Tamtejsi bracia, dowiedziawszy się o nas, wyszli nam naprzeciw aż do Forum Appiusza i Trzech Gospód. Ujrzawszy ich, Paweł podziękował Bogu i nabrał otuchy”.

Wiemy, że podróż Pawła nie była ani pielgrzymką, ani turystyczną zachcianką. Był więźniem, któremu zarzucano wystąpienie przeciwko cesarzowi, a ponieważ – jako rzymski obywatel – odwołał się do wyroku Cezara, był eskortowany do Rzymu. Pawła wraz z innymi więźniami konwojowano z Cezarei przez Kretę, Maltę (gdzie zawitali jako rozbitkowie po burzy na morzu) i Sycylię do wybrzeży Półwyspu Apenińskiego. Dzieje Apostolskie wspominają port Puteoli (dzisiejsze Pozzuoli), tuż obok Neapolu, nie zapominają też o gościnności i oczekiwaniu rzymskich chrześcijan. Niektórzy z nich wyszli po Pawła via Appia aż do Forum Appiusza, 43 mile od Rzymu (dzisiejsza Latina, a właściwie leżące tuż obok Borgo Faiti), inni do Trzech Gospód, 33 mile od stolicy cesarstwa (prawdopodobnie dzisiejsza Cisterna di Latina, w której herbie widnieją właśnie „trzy gospody”). Musiały one mocno zapaść w pamięć Cyceronowi, skoro kilka razy wspomina o nich w swoich listach. „Gdyśmy weszli do Rzymu, pozwolono Pawłowi mieszkać prywatnie razem z żołnierzem, który go pilnował” – kończy opowieść o podróży do Rzymu św. Łukasz. Był rok 61.

Rzymskie domy Piotra i Pawła

Kiedy Paweł przybył do Rzymu, Piotr głosił tam już Ewangelię od dawna. Ale i sam Paweł nie był Rzymianom nieznany. Podczas trzeciej podróży misyjnej, w Koryncie, napisał do nich list, wyrażając nadzieję, że wkrótce ich odwiedzi. Miał zamiar przybyć do Rzymu w drodze do Hiszpanii: „Chcę, bracia, abyście wiedzieli, że już wielokrotnie zamierzałem udać się do was i za każdym razem, aż do tej pory, napotykałem przeszkody… pragnę i wam, mieszkańcom Rzymu, głosić ewangelię”. Realizacja tego pragnienia przerosła zapewne najśmielsze, korynckie oczekiwania.

W Rzymie znajdziemy kilka ciekawych miejsc, kojarzonych z domami apostołów. Pójdźmy najpierw na Awentyn, to zaledwie kilkanaście minut szybkim krokiem z placu Weneckiego. Zostawiając za sobą Kapitol z wilczycą karmiącą Romulusa i Remusa (słynna rzeźba z brązu miała w czasach apostołów już przynajmniej pięćset lat), miniemy po prawej stronie piękny Teatr Marcellusa – widzieli go z pewnością i Piotr, i Paweł. Zaplanowany jeszcze przez Juliusza Cezara, wybudowany za czasów cesarza Augusta, był wtedy największym teatrem w Imperium i do dziś zachwyca łukami arkad i półkolistą fasadą. Zaraz za nim kościół tytularny kard. Zenona Grocholewskiego, S. Nicola in Carcere, którego podziemia kryją pozostałości budynków z czasów apostolskich.

Mijamy Forum Boarium, w zamierzchłych czasach zalążek przyszłego wielkiego Rzymu i „Usta prawdy”, czyli kamienną tarczę, stanowiącą osłonę starożytnej rynny, i wspinamy się na Awentyn, zostawiając po lewej stronie imponujący Circus Maximus. Dziś jest to już tylko wielki pusty plac. Za czasów Piotra i Pawła ogrodzony był pięknym, marmurowym murem wybudowanym z nakazu cesarza Klaudiusza po pożarze w 36 roku po Chrystusie. Jego trybuny mogły pomieścić ponad dwieście tysięcy widzów. Wiemy, że odnowiony obiekt spłonął jeszcze za życia apostołów, w słynnym pożarze w 64 roku po Chrystusie za cesarza Nerona, po którym wielu rzymskich chrześcijan spotkała męczeńska śmierć. Przez ogród różany podejdźmy jeszcze trochę w górę, na zaciszne wzgórze. Jesteśmy. Przed nami kościół Santa Prisca.

To jedna z „domowych” świątyń Rzymu, dom Pryscylli i Akwili (Prisca to zdrobnienie od Pryscylli, Akwila to imię męskie). Wspomina o nich św. Paweł w swoich listach. Często krzyżowały się ich drogi – w Koryncie, w Efezie i w Rzymie. Małżonkowie ci odegrali ważną rolę w pierwotnym Kościele. Przyjmowali w swoim domu chrześcijan na słuchaniu słowa Bożego i sprawowaniu Eucharystii. W ich domu gromadził się Kościół rzymski wokół św. Piotra. Według tradycji, apostoł miał tu także przez pewien czas mieszkać. Papież Benedykt XVI, wspominając podczas jednej z katechez tych świętych małżonków powie, że z ich przykładu możemy wyciągnąć ważną naukę: każdy dom może stać się małym Kościołem.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama