Macie prawo pytać

Tygodnik Powszechny 27/2010

Zła medialna passa Kościoła trwa. Kim jest kardynał, którego nazwisko pojawiło się w kontekście poważnej afery korupcyjnej we Włoszech?

 

Dawno już minęły czasy, kiedy to papież przestępców wsadzał do watykańskiego więzienia. Ostatnim takim więźniem (za Piusa XII) był prałat Eduardo Prettner-Cippico – ponura postać, opisana u nas przez Hansjakoba Stehle w „TP” 15/2001. Prałat Cippico z watykańskiego więzienia uciekł. Przekupił żandarmów, którzy dostarczyli mu jego prałackie szaty, w których spokojnie wyszedł i udał się do swego mieszkania w pobliżu Watykanu. Ostatecznie jednak został skazany przez włoski trybunał i przesiedział 5 lat w więzieniu.

Jego przestępstwo polegało na tym, że w Banku Watykańskim, nielegalnie w świetle obowiązującego wtedy prawa, wymieniał potentatom finansowym liry na dewizy. Sprawa Cippico była wówczas głośnym skandalem. Mimo ostrożności Watykanu znacznie większy rozgłos zyskała sprawa Banco Ambrosiano. Nikt już wtedy nie trafił do watykańskich lochów. Główny podejrzany, abp Paul Marcinkus, długo nie opuszczał Watykanu, chroniąc się jego eksterytorialnością przed włoskim aparatem ścigania.

I oto dziś włoskie media, niektóre z wyraźną satysfakcją, obwieściły nowy skandal: kard. Crescenzio Sepe, obecnie arcybiskup Mediolanu, jest podejrzany o udział w aferze korupcyjnej! Jego nazwisko znaleziono w książce adresowej jednego z głównych podejrzanych! Rzecz dotyczy czasu, gdy Sepe z nominacji Jana Pawła II kierował Kongregacją ds. Ewangelizacji Narodów.

Czerwony papież

Sepe urodził się w 1943 r. w Carinaro w diecezji Aversa, skończył watykańską akademię dyplomatyczną, praktykował w nuncjaturach na terenie Ameryki Łacińskiej i Azji, potem pracował w Sekretariacie Stanu, gdzie był odpowiedzialny za środki przekazu. To jemu się przypisuje wybór Joaquína Navarro-Vallsa na stanowisko szefa watykańskiego Biura Prasowego i mianowanie zaprzyjaźnionego z nim Mario Agnesa na stanowisko dyrektora dziennika „L’Osservatore Romano”. Jego działalność wysoko oceniał Jan Paweł II.

W 1987 r. Sepe został asesorem Sekretariatu Stanu (stanowisko uważane za „nr 3”). Już wtedy wyróżniał się jako skuteczny organizator watykańskich uroczystości. Np. na jedne z papieskich urodzin sprowadził do Rzymu kilkuset mężczyzn urodzonych dokładnie tego samego dnia co Jan Paweł II. W 1992 r. Sepe został mianowany tytularnym arcybiskupem i sekretarzem Kongregacji ds. Duchowieństwa. Na tym stanowisku okazał się niezwykle czynny. Podróżował, organizował, na światową skalę, rekolekcje kapłańskie i różnego rodzaju wydarzenia, m.in. związane z papieskimi rocznicami.

Nic dziwnego, że kiedy trzeba było przystąpić do organizowania rzymskich obchodów Roku Jubileuszowego 2000, Papież powierzył tę ogromną pracę właśnie arcybiskupowi Sepe. A ten z zadania wywiązał się znakomicie. Nagrodą było wyniesienie go w roku 2001 do godności kardynalskiej i postawienie na czele Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, której prefekt nie bez kozery zwany jest „czerwonym papieżem”. Kongregacja bowiem wyróżnia się wśród innych: to jej prefekt proponuje nominacje biskupów na terenach misyjnych, Kongregacja posiada własny uniwersytet, na którym kształci się elita duchowieństwa dla krajów misyjnych, oraz dysponuje poważnymi środkami finansowymi płynącymi na cele misyjne z całego katolickiego świata.

Jako prefekt Kongregacji kard. Sepe także okazał się aktywny i skuteczny. „L’Osservatore Romano” (pod dyrekcją Agnesa) skrupulatnie informował o jego kolejnych podróżach. Zwykle zresztą towarzyszył mu w nich specjalny wysłannik dziennika Gianfranco Grieco.

Bodaj raz tylko zdarzyło się kardynałowi popełnić poważny błąd. W marcu 2003 r. „L’Osservatore Romano” opisał jego wizytę na Kubie. Fidel Castro ufundował (może tylko zezwolił na ufundowanie) w Hawanie dom zakonny sióstr brygidek z niewielkim kościółkiem. Na inaugurację przybyli kard. Sepe i przełożona generalna brygidek matka Tekla. Przemówienia wygłosili Castro i Sepe. Matka Tekla wręczyła Fidelowi Order św. Brygidy, a kardynał wychwalał „wielkoduszne otwarcie Fidela Castro i dziękował za braterską pomoc”. Na transmitowanych przez telewizję uroczystościach zabrakło jednak arcybiskupa Hawany. Kard. Jaime Lucas Ortega y Alamino nie wziął w nich udziału na znak protestu, bowiem w tym właśnie czasie Castro aresztował i skazał na wieloletnie więzienie blisko osiemdziesięciu przeciwników politycznych, w większości zresztą katolików.

Kard. Ortega przybył zaraz potem do Rzymu, gdzie wyraził swój gwałtowny protest, jednak niewiele z tego wynikło.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama