Dyplomata dyplomowany

Przewodnik Katolicki 38/2010

Ktoś nazwał kiedyś abp. Celesitno Migliore „najtwardszym zderzakiem Watykanu”. Teraz ten żelazny, konserwatywny dyplomata przybywa do Warszawy jako nowy nuncjusz apostolski w Polsce.

 

Mylą się ci, którzy twierdzą, że najważniejszym powodem nuncjuszowskiej nominacji abp. Migliore, dotychczasowego Stałego Obserwatora Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, była jego znajomość języka polskiego. Owszem, wśród watykański dyplomatów nie jest to dziś najpopularniejszy z używanych języków, jednak takie tłumaczenie byłoby stanowczo zbyt proste. Migliore to wszak ceniony, niezwykle kompetentny, a nade wszystko wypróbowany współpracownik Benedykta XVI. Jednym słowems idealny kandydat do kierowania nuncjaturą w tak ważnym dla Kościoła katolickiego kraju jak Polska.

Zobaczyć Phenian

Abp Celestino Migliore legitymuje się najlepszym z możliwych dyplomatycznym curriculum vitae. Ten absolwent Papieskiej Akademii Kościelnej – kuźni watykańskich dyplomatów - od 30 lat nieprzerwanie pracuje w szeregach cieszącej się zasłużenie dobrą sławą zewnętrznej reprezentacji Stolicy Apostolskiej. Od samego początku na pierwszej linii dyplomacji, niemal zawsze zaangażowany w sprawy trudne i jeszcze trudniejsze. Praca w nuncjaturze apostolskiej wAngoli, Stanach Zjednoczonych, Egipcie oraz okres działalności u boku abp. Józefa Kowalczyka w Warszawie w latach 1989-1992 – tak wyglądały pierwsze etapy dyplomatycznej kariery Migliore.

Potem przyszło mu balansować na cienkiej dyplomatycznej linie podczas pełnienia funkcji sekretarza ds. relacji z państwami w watykańskim Sekretariacie Stanu, odpowiedzialnego za ekstremalnie trudne kontakty z komunistycznymi reżimami azjatyckimi. Wielokrotnie odwiedzał w tamtym czasie Chiny, Wietnam i Koreę Północną – a więc państwa nieutrzymujące żadnych stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. Te doświadczenia sprawiły, że Migliore błyskawicznie przeszedł długą drogę od teoretyka zza biurka do rasowego dyplomaty z bogatym bagażem doświadczeń naocznego obserwatora. W końcu ilu ludziom Zachodu dane było zobaczyć na własne oczy realia zakazanego komunistycznego Phenianu pod rządami Kim Ir Sena?

Abp Migliore zyskał dzięki temu niezbędny dystans i inną perspektywę światowej polityki, które z powodzeniem mógł wykorzystać jako przedstawiciel Watykanu przy rozmaitych organizacjach międzynarodowych. Jego doświadczenie i kompetencje nie uszły oczywiście uwadze w Rzymie - 14 kwietnia 2002 r. Jan Paweł II mianował go arcybiskupem i nuncjuszem apostolskim oraz Stałym Obserwatorem Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Malaria i konflikt nuklearny

Do czasu objęcia przez abp. Celestino Migliore oenzetowskiego przedstawicielstwa Watykanu, stanowisko to uznawane było za tyleż prestiżowe, co raczej niewiele znaczące. Świeżo upieczony włoski arcybiskup uczynił zeń skuteczną trybunę i tubę do wyrażania stanowiska Kościoła wobec wszystkich najważniejszych problemów współczesności. Jako Stały Obserwator Stolicy Apostolskiej przy ONZ stał się wyrazicielem spraw trudnych, które albo nie były wcześniej w ogóle poruszane na areopagach światowej polityki, albo przedstawiane w wykrzywionym świetle.Wbrew dyplomatycznej zasadzie oszczędnego, lakonicznego i stonowanego prowadzenia dyskursu międzynarodowego, Migliore zaczął mówić rzeczy niepopularne, nijak mające się do kanonów współczesnej politycznej poprawności. To była twarda dyplomacja – bez dwóch zdań.

Przedstawiciel Watykanu nie wahał się krytykować również samego ONZ-etu jako organizacji sytych egoistów, skupionej bardziej na pilnowaniu własnych interesów, niż rozwiązywaniu najważniejszych problemów ludzkości, skorumpowanej, toczonej przez raka biurokracji, sparaliżowanej prawem weta w rękach możnych tego świata. A nade wszystko ulegającej relatywistycznym modom i dyktatowi „political correctness”. „W sposób nieunikniony narzuca się wrażenie, iż rosnące zaludnienie postrzegane jest jako przeszkoda do dalszego rozwoju społecznego i ekonomicznego (…). Komisja przedkłada kontrolę populacji i przymus wobec ubogich, by zaakceptowali ów punkt widzenia, nad działania zmierzające do rozwiązania problemów z edukacją, podstawową opieką medyczną, dostępem do wody, higieny i zatrudnienia” – grzmiał w 2008 r. podczas posiedzenia Komisji Ludności i Rozwoju - jednego z wielu oenzetowskich gremiów zajmujących się kwestiami demograficznymi.

Imponujący był także zakres spraw poruszanych przez abp. Migilore podczas jego wystąpień na forum ONZ - począwszy od walki z malarią w Aryce, poprzez kwestie łamania praw człowieka i braku wolności religijnej na świcie, aż po konieczność rozbrojenia atomowego oraz walki z degradacją środowiska naturalnego. Przedstawiciel Watykanu mówił o rzeczach powszechnie znanych, ale jako jeden z niewielu zwracał uwagę na faktyczne przyczyny tych negatywnych zjawisk. „Niektóre nurty ekologii są oparte na idei konfliktu między ludzkością i środowiskiem. Człowiek tymczasem nie jest zagrożeniem dla natury, lecz tym, któremu powierzono nad nią pieczę. Aby uporać się ze skażeniem środowiska i zmianami klimatycznymi, nie obejdzie się bez radykalnej zmiany stylu codziennego życia oraz samych koncepcji produkcji i konsumpcji” – apelował dwa lata temuna forum ONZ. Podobne argumenty wysuwał także podczas ubiegłorocznej konferencji na temat światowego kryzysu gospodarczego i finansowego: „Ubodzy, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się, najdotkliwiej doświadczają skutków kryzysu i najtrudniej jest im się przed nimi bronić. Dlatego to właśnie oni powinni się znaleźć w centrum uwagi wszystkich antykryzysowych programów” – przekonywał oenzetowskich delegatów.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama