W cieniu Katynia

Niedziela 39/2010

Gdyby polityka kształtowała historię, to by było straszne! Gdy tzw. polityka historyczna stara się kształtować historię, to nazywamy to po prostu manipulacją.

 

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Panie Profesorze, czy można powiedzieć, że we współczesnym świecie – w którym tak chętnie uciekamy od polityki i historii – to polityka tworzy i kształtuje historię, a historia politykę?

PROF. WOJCIECH MATERSKI: – Gdyby polityka kształtowała historię, to by było straszne! Gdy tzw. polityka historyczna stara się kształtować historię, to nazywamy to po prostu manipulacją. W tym sensie klasyczną politykę historyczną uprawia dziś Rosja, od pierwszej kadencji Putina; wybiera się kilka faktów, które uważa się za korzystne dla współczesnego wizerunku, i wokół nich ogniskuje wszystkie rocznice, wydawnictwa okolicznościowe, popiera autorów, którzy w odpowiednim duchu naświetlają historię. Powiedziałbym więc raczej, że polityka nie tyle kształtuje historię, ile stara się na niej żerować. Przez tzw. politykę historyczną stara się tworzyć taką aurę wokół władz, aby można było odnieść wrażenie, że są to władze optymalnie wybrane przez naród, że dobrze rozumieją przeszłość historyczną, tradycje i interes narodowy.

– O polityce historycznej chętnie mówił prezydent Lech Kaczyński i uzasadniał jej rację w obecnej sytuacji Polski.

– To było jednak coś innego niż żerowanie na historii! Wręcz przeciwnie – to była raczej krytyka tego żerowania. Tak jak ja rozumiałem politykę historyczną Lecha Kaczyńskiego, przede wszystkim jeszcze jako prezydenta Warszawy, a później jako prezydenta Polski, to była to polityka rewindykacji tych kart historii Polski, które zostały niesłusznie zapomniane lub właśnie przez kogoś zmanipulowane. Polityka historyczna prezydenta Kaczyńskiego w żadnym razie nie była instrumentem praktyki politycznej. Zresztą w Polsce prezydentura nie realizuje takich zadań jak prezydentura w Rosji, gdzie panujący system prezydencki może wprost narzucać kierunek interpretacji przeszłości.

– Rosyjska polityka historyczna to nie jest przywracanie pamięci i odkłamywanie kart historii?

– Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Prowadzona przez Władimira Putina polityka historyczna jest aktywna, manipulatorska i niebezpieczna.

– ...A jej ostrze jest skierowane często przeciw Polsce. Dlatego mamy Polsko-Rosyjską Grupę do Spraw Trudnych...

– Pomysł jej utworzenia pojawił się już w 2002 r., jednak pierwsze posiedzenie tej Grupy odbyło się dopiero w czerwcu 2008 r., po wizycie premiera Donalda Tuska w Moskwie. Jej podstawową ideą była rola gremium doradzającego obu ministerstwom spraw zagranicznych w sprawach trudnych, łączących się z nieznanymi, zakłamanymi, przemilczanymi, tragicznymi kartami historii. Zrobiono listę takich trudnych spraw w okresie od 1917 r. po dziś dzień… Powstała już praca zbiorowa pt. „Polska – ZSRR, białe plamy w historii stosunków wzajemnych”, która będzie opublikowana w październiku br. Będzie to synteza zawarta w kilkunastu rozdziałach, a każdy z nich w dwu wersjach: jedna – pisana przez politologa lub historyka polskiego, druga – przez rosyjskiego. Jest to jak gdyby „mapa drogowa”, pokazująca zakres problemów i drogi wyjścia.

– Które z tych problemów uznano za najpilniejsze do wyjaśnienia?

– Najszerzej, oczywiście, i najgłębiej omówiliśmy kwestię katyńską. I w zasadzie doszliśmy tu do pełnego porozumienia. W ramach Grupy nie było na ten temat kontrowersji, co będzie widoczne we wzmiankowanej pracy. Ze strony rosyjskiej tekst napisała Natalia Siergiejewna Lebiediewa, znany historyk, od dawna zajmująca się problematyką katyńską, zaś autorem polskiego tekstu jest nieżyjący już, niestety, Andrzej Przewoźnik – zginął w katastrofie smoleńskiej.

– Mówi Pan Profesor o pełnym porozumieniu w sprawie zbrodni katyńskiej? To wprost niewiarygodne!

– Mówię o pełnym porozumieniu w ramach naszej Grupy, czyli w ramach gremium eksperckiego, co nie jest równoznaczne z ostatecznym rozwiązaniem tej najtrudniejszej sprawy. Problemy zaczynają się tam, gdzie zaczyna się rosyjska polityka historyczna. Katyń trudno mieści się w tej polityce.

– I dlatego, jeśli już nie ma zaprzeczenia tej zbrodni, to przynajmniej się ją pomniejsza i bagatelizuje...

– Tak. Polityka Putina-Miedwiediewa to polityka kreowania mitu wielkiego mocarstwa, które zwyciężyło w II wojnie światowej i chce wytyczać globalną perspektywę rozwoju stosunków międzynarodowych. Z całej przeszłości historycznej Rosja, zmierzająca dziś do odzyskania roli imperium światowego, musi czerpać to, co ją wzmacnia. A właściwie nie ma z czego czerpać, bo cała ta historia to albo zbrodnie, albo wynaturzenia… Pozostaje tylko ten mit wielkiego zwycięzcy w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Na ten mit nie mogą padać cienie, takie jak: zbrodnia katyńska, pakt Ribbentrop-Mołotow, deportacje ludności, maruderstwo Armii Czerwonej w Europie Środkowej, szczególnie w Niemczech w latach 1944-45. O tym mało się mówi albo nie mówi się wcale.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama