Jakiego nauczyciela potrzebuje młodzież?

Wychowawca 10/2010

Nauczyciel najpierw musi nauczyć się kształtować samego siebie. Dopiero wtedy jest gotowy zauważać potrzeby i oczekiwania zarówno dyrekcji, współpracujących z nim osób, jak i uczniów, a jednocześnie na nie odpowiada. Przełamuje schematy i jest elastyczny – co do metod i form dydaktycznych.

 

Sokrates nazywany nauczycielem ludzkości powiedział:„Nie mogę nikogo nauczyć czegokolwiek. Mogę jedynie sprowokować do myślenia”. A o co powinien się troszczyć nauczyciel, który chce kształtować zarówno intelekt, jak i dojrzałe postawy oraz moralność swoich uczniów? Który chce przygotować do życia i mierzenia się z wyzwaniami współczesnego świata i rzeczywistości?

Samo wykształcenie już nie wystarcza. Wprawdzie daje kapitał umiejętności intelektualnych, ale zawodzi brakiem społecznych i wspólnotowych zdolności. W całym procesie edukacyjnym rzadko wskazuje się, jak wiedzę przekuć na praktykę, myślenie w skuteczne działania, a zmianę na postęp.

Niewątpliwie potrzeba kogoś, kto przeszedł już tę drogę, ma doświadczenie, fenomenalny stan umysłu, który zawsze poszukuje tego, co dobre, cenne i wartościowe. Jest autentyczny i przekonujący. Kapitalnie umie docenić to, co ma. Jest cierpliwym realistą, skupionym na osobach, z którymi pracuje. Jednocześnie też wierzy w swoje ideały i cele. Jego postępowanie i osobowość stanowią dopełniającą się całość.

Aby stać się takim wychowawcą, nauczyciel najpierw musi nauczyć się kształtować samego siebie.

Dopiero wtedy jest gotowy zauważać potrzeby i oczekiwania zarówno dyrekcji, współpracujących z nim osób, jak i uczniów, a jednocześnie na nie odpowiada. Przełamuje schematy i jest elastyczny – co do metod i form dydaktycznych.

Prawdziwy nauczyciel przede wszystkim uobecnia najwyższe wartości, ma czas i jest gotowy go poświęcić dla podopiecznych. Jest otwarty, dlatego autentycznie słucha, konfrontując opinie różnych stron. Zwłaszcza kiedy rodzice, bliscy i a nawet przyjaciele nie mają na to czasu i zawodzą.

Młodzi ludzie potrzebują kogoś, kto dostrzegałby w nich znaki ich wyjątkowości i unikatowości. Nauczyciela, który doceni i zauważy cechujące ich zalety, posiadane talenty i dary. Kogoś, kto nie będzie ich osądzać ani potępiać, ale będzie im towarzyszyć, wskazując wyzwania, mobilizując i motywując do pracy czy treningu.

Słowem – zrozumie młodych ludzi. Trafi do ich serca, sprawiedliwie rozstrzygnie konflikty, mówi prawdę. Nie wchodząc w rolę kumpla, jest obecny, gotów wysłuchać i wesprzeć. Dowartościuje, doda poczucia pewności, że coś się potrafi i robi dobrze. To wielka umiejętność dostrzegania każdego z osobna, udowadniająca, że lepiej troszczyć o to, kim się jest i jakim, niż o to, co się posiada.

Osobiste zaangażowanie jest tu bezsporne. Taki nauczyciel odkrywa potencjał, a następnie rozwija talenty, ale jego myślenie jest zgodne z możliwościami danego ucznia. Zna mocne i słabe strony. Pozostaje do dyspozycji – dla każdego. Szuka i pokazuje więcej perspektyw, angażuje do dobrych, rozwojowych przedsięwzięć. Jednocześnie ma świadomość, że w grupie pracujących ze sobą osób nie ma indywidualnego wyniku, ani hierarchii. Jako lider wyłuskuje to, co najbardziej wartościowe w danym zespole. Choć jako przewodnik motywuje do pójścia za nim, inspiruje, tworzy, to jednak dyskretnie współuczestniczy w zadaniach.

Z jednej strony jest odpowiedzialny za swoją wizje, umie je kontynuować, rozwijać i osiągać efekty, ale z drugiej strony ma w sobie dość przestrzeni i wewnętrznej siły, by sprostać frustracji i brakom rezultatów i postępów, a także zaradzić sporom, agresji i wszelkim problemom.

Jak to zweryfikować?

Kiedy młody człowiek potrafi podejść (np. po lekcji, na przerwie) i poprosić o radę, pomoc, wsparcie, lub po prostu opowiada o wszelkich swoich trudnościach, wydarzeniach i doświadczeniach.

Głębokie kompetencje dialogu i rozmowy współdziałania, kooperacji i bycia z innymi ludźmi są konieczne w pacy pedagogicznej, gdyż niewątpliwie to największy deficyt samoświadomości społecznego współistnienia. Kluczem jest także prostota, wypływająca z autentycznej, żywej umiejętności tworzenia więzi, pasji oraz kochania, a przynajmniej lubienia tego, co się robi.

Rozmowa z takim nauczycielem wpływa nie tylko na intelekt, lecz na całą duszę ucznia. „I taki dialog okazuje się uprawianym wspólnie ćwiczeniem duchowym, zachęcającym do wewnętrznego ćwiczenia, do badania świadomości, krótko mówiąc do sławnego <<poznaj samego siebie>>”[1].

Może potrzebny jest dzisiaj ktoś, kto trzy rzeki kompetencji wiedzy, inteligencji społecznej i dojrzałości emocjonalnej łączy się w jeden nurt życiowej mądrości, samorealizacji i szczęścia budowanego we wspólnocie z bliźnimi dla siebie i innych.

Niewątpliwie to zaledwie szczyt idealnego wizerunku nauczyciela, któremu trudno sprostać. Jednak warto konfrontować się z ideałami, spojrzeć na nie z perspektywy zmian, jakie mają w człowieku wywołać. Czerpać wskazówki do ćwiczeń, próbować i dążyć do tego, co wielkie.

To fakt, że ideały wraz z autorytetami zrzuca się z piedestału, ale też stale poszukuje się nowych wyzwań, idei i wzorców, za którymi można by podążyć.

Mądre życie, jak i dojrzałe kompetencje pedagogiczne nie polegają na braku wad i słabości. To raczej przeżywanie napięcia między ideałami a słabościami, w taki sposób, by prowadziło do rzeczywistego, a nie pozornego rozwoju. Paradoksalnie w kształceniu młodych ludzi „mniejszą ma wartość rozwiązanie problemu niż przebyta wspólnie droga. Rzecz nie w znalezieniu rozwiązania, lecz w ćwiczeniu sposobów jego poszukiwania”[2].

Nauczyciel o tyle staje się mistrzem, o ile sam stosuje mądrość innym przekazywaną.Wymaga od  siebie, jak i daje podstawy zdrowej wiary w siebie. Tego czynnika ludzkiego nie da się przekalkulować na ekonomiczne wyznaczniki, rankingi i zyski. Nie chodzi o nieomylność i absolutną niezawodność, ale o obecność, wsparcie i bycie blisko – obok młodego człowieka. A ta żywa, dynamiczna i wzmacniająca więź powstaje właśnie w wyniku międzyosobowej relacji.

Patrycja Woźniak – nauczycielka języka polskiego w Gimnazjum i w Szkole Podstawowej w Zespole Szkół Sióstr Salezjanek w Ostrowie Wielkopolskim

[1] Pierre Hadot, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, Warszawa 1992, s. 29, por. Joanna Femiak, Metody wychowawcze Sokratesa, czyli o tym, co winien od siebie wymagać nauczyciel, [w:]Kultura Fizyczna, nr 1-2/2003, Warszawa 2003, s. 30-31.
[2] Pierre Hadot, tamże.
«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama