Nowe życie filmu

Więź 10/2010

Zaczęło się od kanału Kino Polska, gdzie prezentowaliśmy świetny przegląd polskich filmów. Okazało się jednak, że stan kopii filmowych jest zatrważający. Zrozumieliśmy, że coś z tym trzeba zrobić. Jednak nawet my sami nie wiedzieliśmy, jaki efekt możemy uzyskać.

 

– Po skończonej pracy okazało się, że efekt był wręcz sensacyjny. Świeżość, jaka wyłoniła się z obrazu, można porównać z przetarciem brudnej szyby i zajrzeniem do wnętrza tego filmu – tak operator Witold Sobociński opisuje swoje wrażenia po zakończonej cyfrowej rekonstrukcji Sanatorium pod klepsydrą. Te entuzjastyczne słowa oraz łzy, które miał w oczach po premierze odnowionego filmu, nie byłyby możliwe bez zaangażowania wielu ludzi skupionych wokół projektu KinoRP.

Zaczęło się od rozczarowania

Projekt ten swoją pierwszą odsłonę miał podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni w 2008 roku. Odnowiona, cyfrowa wersja Pociągu Jerzego Kawalerowicza została przyjęta entuzjastycznie. Widzowie przecierali oczy ze zdumienia. Ten wszystkim dobrze znany film nagle nabrał nowego życia. Słynna scena pościgu za mordercą, w której podróżni wybiegają z zatrzymanego w nocy pociągu i pędzą za uciekającym mężczyzną, istnieje w pamięci kinomanów jako ciemny niewyraźny obraz, gdzie nie do końca wiadomo, co się dzieje, kto rzuca kamieniem, a kto zostaje ranny. Tymczasem cyfrowa rekonstrukcja wlała w tę scenę tyle kolorytu i emocji, że z niegasnącym zdumieniem obserwujemy wszystkie detale, odcienie szarości oraz kolejne fazy świtu. Jan Laskowski, autor zdjęć do Pociągu, sam czuwał nad odnowieniem filmu, który nakręcił pół wieku wcześniej. I o dziwo – dopiero teraz mógł w pełni zobaczyć efekt tamtej pracy.

– Wszystko zaczęło się od rozczarowania – opowiada szef projektu KinoRP, Grzegorz Molewski, twórca kanału filmowego Kino Polska – od rozczarowania tym, że w Polsce nie ma dobrych kopii, a to, co oglądamy w telewizji, jest w opłakanym stanie. Zaczęło się od kanału Kino Polska, gdzie prezentowaliśmy świetny przegląd polskich filmów. Okazało się jednak, że stan kopii filmowych jest zatrważający. Zrozumieliśmy, że coś z tym trzeba zrobić. Jednak nawet my sami nie wiedzieliśmy, jaki efekt możemy uzyskać. Odnawianie starych kopii to delikatna sprawa, postanowiliśmy więc pokazać środowisku filmowemu, co może z tego wyniknąć. Na początek scyfryzowaliśmy tylko kilka filmów – chcieliśmy udowodnić, że to, co obecnie oglądamy, to w istocie karykatura powstałych przed laty filmów, pośród których są również arcydzieła. Uzyskany efekt przekonał zarówno nas, jak i całe środowisko filmowe.

Grzegorz Molewski zaprosił do współpracy dwie polskie firmy specjalizujące się w obróbce obrazu i dysponujące sprzętem najwyższej jakości: dom postprodukcyjny The Chimney Pot i Studio Filmowe TPS. Pracę nad dźwiękiem powierzono Toya Studios. Ważnymi partnerami projektu są Studio Filmowe KADR, a od niedawna również Studio Filmowe OKO.

Po Pociągi Sanatorium pod klepsydrą przyszedł czas na kolejne arcydzieła: Matka Joanna od Aniołów, Popiół i diament, Austeria, Salto, Seksmisja, Krzyżacy. A to dopiero początek.

Interpretacja cyfrowa

– W pracy nad rekonstrukcją obrazu współdziałają dwie profesje – mówi Witold Sobociński – kolorysty oraz operatora. Kolorysta stara się wyrównywać obraz, decyduje o jakości koloru, żeby wszystkie ujęcia były pod tym względem równe. Kiedy kolorysta ma możność współpracować z operatorem, który robił dany film, wówczas wspólnymi siłami mogą poprawiać obraz zarówno pod względem technicznym, jak i artystycznym. Jeśli obecność operatora przy rekonstrukcji filmu jest niemożliwa, obowiązuje zasada wierności oryginalnej koncepcji barwnej dzieła.

Zanim rozpoczną się prace nad rekonstrukcją trzeba odnaleźć negatyw filmu. I tu pojawiają się pierwsze problemy. Zdarza się bowiem, że negatyw istnieje, ale jest straszliwie zniszczony albo brakuje w nim sporej liczby klatek. Bywa i tak, że negatyw zaginął i rekonstrukcję trzeba przeprowadzać na podstawie materiałów pośrednich – interpozytywów lub internegatywów. Negatyw jest skanowany klatka po klatce, po czym każda jest zapisywana oddzielnie w postaci odrębnego pliku o wysokiej rozdzielczości. Obróbka obrazu dokonuje się właśnie na tych plikach – na każdym z osobna. Warto dodać, że na przeciętny film o długości 100 min. składa się około 140 tysięcy klatek. Nawet najlepsi i najbardziej pracowici specjaliści nie poradziliby sobie z tak obszernym materiałem bez odpowiedniego sprzętu.

– Sprzęt i oprogramowanie, jakimi obecnie dysponujemy – mówi Jędrzej Sablinski, szef The Chimney Pot – są takie same, jak w zaawansowanych technologicznie firmach na świecie, choćby w Hollywood. Jedyna różnica to mniejsza skala. Zamiast kilkuset stanowisk mamy kilkanaście. Dzięki tym narzędziom standard rekonstrukcji cyfrowej, jaki oferujemy, jest porównywalny z tym, który obowiązuje w świecie.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama