Znak zapytania – francuska debata o polskim antysemityzmie

Znak 10/2010

W pewnym sensie ta książka ukazała się we właściwym czasie i osiągnęła swój cel. Byłem wzruszony, kiedy w 2009 roku otrzymała nagrodę za najlepszą książkę historyczną o tematyce żydowskiej przyznawaną przez Fonds Social Juif Unifié – najważniejszą organizację społeczności żydowskiej we Francji.

 

Francuska debata na temat stosunków polsko-żydowskich i polskiego antysemityzmu od wielu lat znacząco wpływa na wizerunek Polski w Europie. Niedawno w polskiej prasie głośnym echem odbiła się dyskusja między Claude’em Lanzmannem i Yannickiem Haenelem, w której przy okazji kłótni o powieść tego ostatniego powrócono m.in. do tematu polskich postaw wobec Żydów w czasie wojny. W nowej książce Jean-Yves Potela, zatytułowanej Koniec niewinności, której fragment publikujemy poniżej, autor wraca do tych kwestii starając się krytycznie spojrzeć na obie strony sporu – polską i francuską. Nie ogranicza się przy tym jedynie do zreferowania sporu Lanzmann-Haenel, przedstawia całą panoramę francuskich stanowisk w obecnej debacie na temat stosunków polsko-żydowskich.

 

Moja książka została dobrze przyjęta we Francji. Zarówno w prasie, jak i podczas licznych spotkań, na które mnie zapraszano, zauważyłem pewną zmianę. Dyskusje na temat stosunków polsko-żydowskich zaczynają wykraczać poza wąski krąg specjalistów, zajmujących się nimi od wielu lat. Stopniowo, dzięki intensyfikacji kontaktów od początku lat dziewięćdziesiątych, dzięki podróżom i wymianom naukowym informacje rozprzestrzeniają się szybciej i skuteczniej, tłumaczone są ważne polskie teksty na temat stosunków polsko-żydowskich, ukazują się poważne artykuły. W ostatnich latach dużym zainteresowaniem cieszyły się poświęcone tej tematyce sesje naukowe, jak ta w 2005 roku w Bibliothèque national de France, dostępna dla szerokiej publiczności, czy też dwudniowa sesja zorganizowana w 2009 roku w Bibliotece Polskiej w Paryżu we współpracy z Radą Przedstawicieli Organizacji Żydowskich we Francji. W pewnym sensie ta książka ukazała się we właściwym czasie i osiągnęła swój cel. Byłem wzruszony, kiedy w 2009 roku otrzymała nagrodę za najlepszą książkę historyczną o tematyce żydowskiej przyznawaną przez Fonds Social Juif Unifié – najważniejszą organizację społeczności żydowskiej we Francji. Potwierdza to rozbudzenie zainteresowania stosunkami polsko-żydowskimi w środowisku Żydów francuskich.

Owa zmiana nie likwiduje jednak całkowicie istniejących uprzedzeń. Było mi dane to zaobserwować. Dyskusje bardzo szybko przeradzają się w pełne emocji spory. Angażują się w nie najróżniejsze środowiska, z wielką uwagą śledzą je także – co zupełnie naturalne – Polacy mieszkający we Francji od dwóch lub trzech pokoleń. Wielu z nich jest Żydami. Ich rodziny i oni sami opuścili Polskę często w dramatycznych okolicznościach. Wycierpieli nie tylko zbrodnie niemieckie, ale także antysemityzm i denuncjacje przez polskich szmalcowników, a później czystki z lat 1956 i 1968. Długo odwracali się plecami do ziemi, która jest dla nich przede wszystkim cmentarzem. Na skutek tych doświadczeń wciąż jeszcze żywią silne uprzedzenia, ale jednocześnie zaczynają stawiać sobie pytania. Niektórzy z nich udają się w podróż śladami rodzinnej historii, patrzą, jak ich dzieci i wnuki zaczynają interesować się Polską, uczyć się polskiego, i są zaskoczeni życzliwym przyjęciem przez Polaków.

Co się zatem nie zmienia?

Zacznijmy od spotykanej we Francji typowej postawy, polegającej na patrzeniu na Polskę z pewną wyższością. Jeśli chodzi o drugą wojnę światową i jej skutki, wielu zdaje się zapominać lub wręcz nie wiedzieć o rozmiarach katastrofy, o tym, że ten kraj został wymazany z mapy i poddany niewyobrażalnemu terrorowi nazistowskiemu. Zapominają wreszcie o ogromie strat. Francuzi, dumni z pojednania francusko-niemieckiego w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, które umożliwiło tworzenie wspólnoty europejskiej, oraz z włączenia zbrodni reżimu Vichy do pamięci oficjalnej, pytają czasem, dlaczego Polacy nie wykonali wcześniej swojej „pracy nad pamięcią”. Zdają się zapominać, że w tej części Europy trwała wówczas zimna wojna, a kraje znajdowały się pod panowaniem sowieckim.

Wolna debata nie była możliwa, a rządzących nie wybierano w demokratycznych wyborach, z czego wynika chociażby, że to nie „wszyscy Polacy”, ale rządzący komuniści wypędzili z kraju swoich żydowskich współobywateli w latach 1968–1969. Chociaż wielu Francuzów w latach osiemdziesiątych z entuzjazmem wspierało Solidarność, z nieufnością podchodzili oni do jej katolicyzmu, który uważają za dowód zacofania, a także – jeśli chodzi o stosunki polsko-żydowskie – do jej „wyraźnego” ich zdaniem antysemityzmu. Podczas każdej debaty spotkałem kogoś, kto znał Polaka czy Polkę odpowiadających tym stereotypom. Jest to temat do refleksji.

Brałem również udział w charakterystycznych dla tych nastrojów dyskusjach, które miały miejsce w okresie ukazania się książki. Podczas paryskiej premiery Katynia Andrzeja Wajdy pewien krytyk filmowy żałował na łamach jednej z gazet, iż w filmie brak odniesienia do eksterminacji polskich Żydów, i przy użyciu pokrętnych sformułowań sugerował antysemityzm reżysera. Niewiarygodne! Dziennikarz ów wycofał ostatecznie swoje słowa, kiedy w tej samej gazecie ukazał się list Adama Michnika, bardzo dobrze oddający uczucia nas wszystkich. Mimo to Wajda wciąż jest we Francji obiektem absurdalnych zarzutów ze strony dość licznej grupy krytyków filmowych, którzy – od Ziemi obiecanej (1974) po Korczaka (1990) – odwołują się do stereotypu „Polaka antysemity”, przyznając sobie rolę moralizatorów.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama