Prowadziła małżeństwa do Boga

Magzyn Familia grudzień/2010 Magzyn Familia grudzień/2010

Świat stał przed nią otworem. Jadwiga Skudro pochodziła z zamożnej rodziny, była piękna i inteligentna. Jako nastolatka odkryła w sobie powołanie zakonne i wybrała klasztor. Gdy była już stateczną zakonnicą po sześćdziesiątce, Bóg obdarzył ją nowym powołaniem

 

Siostra Jadwiga Skudro urodziła się w grudniu 1914 roku w Kijowie. Jej ojciec Antoni, inżynier elektryk, absolwent Politechniki Kijowskiej, był dyrektorem filii firmy Siemens odpowiedzialnym za elektryfikację Krymu, co zapewniało rodzinie odpowiedni poziom życia. Po wybuchu rewolucji październikowej zawalił im się świat; ojciec, zdegradowany do roli robotnika, cudem uniknął rozstrzelania przez bolszewików, a matka zmarła na tyfus w 1920 roku. Dwa lata później rodzina Skudrów (Antoni po śmierci żony poślubił jej młodszą siostrę Wandę) osiadła w Zakopanem, w pensjonacie prowadzonym przez babcię Jadwisi. Z tego okresu pozostały Jadwidze wspomnienia zabaw z małym Zdzisiem Jeziorańskim, późniejszym „kurierem z Warszawy”. Antoni otworzył zakład elektrotechniczny, który świetnie prosperował. Dziesięcioletnia Jadwiga została natomiast wysłana do Zbylitowskiej Góry koło Tarnowa, gdzie siostry z Sacré Cœur (Zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa) prowadziły szkołę dla dziewcząt. Tu w 1933 roku zdała maturę.

Cudowne lata

W życiu Jadwigi był to bardzo szczęśliwy okres. W szkole istniała harmonia między nauką, modlitwą i odpoczynkiem, karnością i poczuciem humoru. Uczennice – wspominała po latach siostra Jadwiga – były zżyte, poważnie traktowały naukę, ale niektóre ich pomysły przyprawiały zakonnice o ból głowy. A to kogut wyskoczył spod łóżka o trzeciej nad ranem, wyrywając cały dom ze snu, a to dzwon nie obudził księdza, sióstr i uczennic na poranną Mszę św., bo ktoś owinął jego serce pakułami. Jadwiga też nie stroniła od figli. Jednocześnie w jej duszy zaczęło się dziać coś głębszego. Zauważyła, że bardziej od katechizmowych rozważań o grzechu i cnocie zaczyna ją pociągać osoba Jezusa Chrystusa. Kim był? Jak postępował? Co dla nas uczynił? Jak nas kocha? – te pytania ją nurtowały. Z żywota pewnej zakonnicy zapamiętała słowa Jezusa: „Przyrzeknij mi kwadrans rozmyślania, a ja ci przyrzeknę niebo”. Od tej pory Jadwiga co dzień znajdowała czas na modlitewne rozmyślanie. „Choć nie zdawałam sobie jeszcze z tego sprawy, coraz mocniej odczuwałam pragnienie oddania się Panu na zawsze. Przeszkodą było dla mnie mniemanie, że do klasztoru wstępują tylko osoby, które słyszą głosy, mają wizje, nadzwyczajne objawienia itd. A u mnie nic z tego” – wspominała po latach. Zrodziło się w niej przekonanie, że z miłości do Jezusa należy Mu złożyć możliwie największą ofiarę. W jej przypadku miała to być rezygnacja z klasztoru na rzecz… zamążpójścia. „Pamiętam walkę wewnętrzną, jaką wówczas (miałam 14 czy 15 lat) stoczyłam, i «zwyciężyłam»! Obiecałam Bogu, że rezygnuję z powołania i wychodzę za mąż, chociaż nie było żadnego kandydata. To miała być ta ofiara. Na pociechę przyszła mi wówczas myśl, że Pan Jezus będzie na tyle dla mnie łaskawy, że pozwoli, aby mój mąż szczęśliwie umarł, a ja będę mogła, choć później, wstąpić do zakonu”.

Szalony karnawał

Na szczęście dla niedoszłego wybranka Jadwiga dorastała i snuła bardziej dojrzałe plany. Po maturze, pewna, że chce podążyć drogą powołania zakonnego, zrezygnowała z 5-letnich studiów i poszła do pracy. Zamierzała tak doczekać 21. urodzin, czyli pełnoletności. Z powodu niechęci rodziny władze zakonne podeszły do jej powołania ostrożnie i kilka miesięcy przed planowanym wstąpieniem kazały jej się „wykarnawałować”. Jadwiga zaliczyła więc 16 balów i pojechała na narty do Krynicy. Zwieńczeniem była podróż (Jadwiga nazwała ją przedślubną) z ojcem po Polsce i zwiedzanie m.in. Wilna, Lwowa, Małopolski i Wybrzeża. W Sopocie wybrała się do… kasyna – chciała sprawdzić, co czuje człowiek opętany hazardem… W maju 1936 roku wypoczęta i opalona stawiła się w klasztorze Zgromadzenia Sióstr Sacré Coeur we Lwowie i rozpoczęła postulat.  Skierowano ją na dwa lata do nowicjatu w Brukseli, gdzie w marcu 1939 roku złożyła pierwsze śluby. Do Polski wróciła w samą porę, by doświadczyć grozy wojny.

„Dał nam Bóg przejść Bug”

Trafiła do placówki we Lwowie, mieście, które w ciągu miesiąca z polskiego stało się „czerwone”, sowieckie. W szkole władze zakwaterowały aktorów. Zakonnice, pracujące jako kelnerki, serwowały im posiłki. Ojciec, świadomy, czym grozi jedynaczce przebywanie w sowieckiej strefie okupacyjnej, zorganizował przewodnika, który przemycił Jadwigę i jej współtowarzyszkę przez „zieloną granicę” do Generalnej Guberni – przekroczyły wpław graniczny Bug i dotarły do Warszawy. Tutaj, we względnym spokoju, Jadwiga doczekała końca wojny. Kolejne 30 lat jej życia zakonnego wypełniły posługi z ramienia Zgromadzenia. W 1947 roku w Rzymie złożyła śluby wieczyste, a potem pracowała jako nauczycielka, opiekunka internatu, wychowawczyni, katechetka i osoba dbająca o finanse klasztoru.

Nowe powołanie

W 1969 roku rozpoczął się ciąg zdarzeń, które odmieniły życie siostry. Ukończyła trzyletnie Studium Rodzinne w Poznaniu, a w 1972 roku odbyła trzymiesięczną podróż po Włoszech, Francji i Belgii, aby przekonać się, jak w tych krajach działa duszpasterstwo rodzin. Po powrocie miała podjąć pracę w poradnictwie rodzinnym w jednej z poznańskich parafii. W przeddzień wyjazdu z Paryża ktoś skierował ją do centrali Equipes Notre Dame, ruchu skupiającego katolickie małżeństwa, założonego przez francuskiego księdza Henri Caffarela w 1938 roku. Obdarowano ją tam walizką materiałów formacyjnych w języku francuskim. W Belgii, która była kolejnym etapem jej podróży, siostra zapoznała się z życiem tego ruchu. Przez miesiąc sumiennie uczęszczała na spotkania formacyjne małżonków. Po powrocie do Polski okazało się, że plany zatrudnienia w poradnictwie rodzinnym są nieaktualne; walizka z materiałami formacyjnymi trafiła na strych, a siostra podjęła pracę jako sekretarka biskupa Kazimierza Majdańskiego.

 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...