Radość według Teresy od Jezusa

Zeszyty Karmelitańskie 51/2/2010

Radość Teresy wyrażała się na trzech płaszczyznach: w doświadczeniu relacji międzyludzkich, w życiu wspólnoty zakonnej, do której należała, oraz w jej osobistej przestrzeni życia duchowego

 

Radość Teresy od Jezusa posiadała bardzo wiele odcieni. Mistyczka z Ávila niejednokrotnie przeżywała ją bardzo intensywnie i w wieloraki sposób. W jej spuściźnie pisarskiej, jak słusznie zauważa znawca doktryny terezjańskiej Tomás Álvarez, napotykamy bogaty zasób słów określający ten stan w jej życiu. Wymienia on następujące słowa, których używa Teresa na określenie tego, co nazywamy radością: alegría, gozo, contento, júbilo, deleite, gustos, risa, fiesta, recreación, regalo, consuelos, cielo, co po polsku możemy wyrazić odpowiednio jako: radość, uciecha, zadowolenie, wesołość, rozkosz, przyjemność, uśmiech, zabawa, rozrywka, komfort, pocieszenie, niebo[1]. Jednak szeroki wachlarz semantyczny jedynie w pewnym stopniu może odzwierciedlić to, co w rzeczywistości działo się we wnętrzu Świętej. Pragnąc choć po części poznać ten pozytywny wymiar życia Teresy z Ávila, przyjrzymy się z różnych perspektyw temu, jak ona go przeżywała.

Zasadniczo radość Teresy wyrażała się na trzech płaszczyznach: w doświadczeniu relacji międzyludzkich, w życiu wspólnoty zakonnej, do której należała, oraz w jej osobistej przestrzeni życia duchowego. Dla uwidocznienia tych płaszczyzn, przedstawimy w skrócie trzy aspekty radości wyszczególnione w spuściźnie pisarskiej Teresy oraz w przekazie osób jej współczesnych.

Zwykła radość z życia

Jak łatwo możemy się domyślać, fundamentem radości Teresy w doświadczeniu życia we wspólnocie były zasadniczo wydarzenia dnia codziennego i relacje międzyludzkie.

Kontakty z osobami najbliższymi, ze swoim rodzeństwem, bardzo często były źródłem szczerej radości. Pisząc np. do swojego brata Wawrzyńca, tak stwierdza: „Śmieję się z tego, że ty mi przysyłasz słodycze, prezenty i pieniądze, a ja ci posyłam włosiennicę” (List 177,14 do Wawrzyńca, Toledo, 17 stycznia 1577 r.).

Teresa umiała również czerpać radość ze swych głębokich przyjaźni. Wiele razy wyraża ją w listach do jednej ze swych najlepszych przyjaciółek, m. Marii od św. Józefa. Tutaj radość dają jej wspólne zmagania przy dziele prowadzenia klasztorów i życia we wspólnotach Karmelu odnowionego. „Zanim zapomnę: bardzo mnie ubawił wykaz jałmużn, jaki mi przysłałaś – pisze Teresa do swej przyjaciółki, która jest w tym czasie przełożoną w Sewilli – oraz dokładne wyliczenie, ile zyskałyście.... Również ubawiło mnie, że tak niedbale piszesz: «tutaj siostry dołączają wierszyki», a pewnie ty byłaś organizatorką wszystkiego” (List 175,2 i 5, Do matki Marii od św. Józefa w Sewilli, Toledo, 9 stycznia 1577 r.). Innym razem radość sprawia jej świadomość pewnego komfortu duchowego, jaki odnoszą siostry w Sewilli z powodu obecności o. Hieronima Gracián, który stara się im towarzyszyć i posługuje jako spowiednik:

Wyznaję, że bardzo wam zazdroszczę, że tak dobrze i spokojnie korzystacie z naszego ojca. Ja nie zasługuję na taki odpoczynek, ale nie mam powodów do narzekania. Bardzo się cieszę, że ty masz tę pociechę. Gdyby jej nie było, nie wiem, jak mogłabyś to znosić (List 148,5, Do matki Marii od św. Józefa w Sewilli, Toledo, 11 listopada 1576 r.).

Według słów ludzi jej współczesnych, Teresa cechowała się osobowością otwartą, a jej przyjemny wygląd zewnętrzny oraz sposób bycia spontanicznie zachęcały do nawiązania kontaktu z nią. Podaje nam m. Maria od św. Józefa: „Patrzeć na nią i słuchać jej sprawiało ogromną przyjemność, była bowiem bardzo łagodna, a w słowach i gestach pełna uroku (…). Oczy [miała] czarne, żywe i okrągłe; niezbyt duże, ponadto dobrze osadzone”. Jeden z pierwszych biografów, Franciszek de Ribera, dodaje, iż oczy te były „lekko uwydatnione. Gdy się śmiała, śmiały się jej oczy, były zaś bardzo poważne, kiedy chciała podkreślić powagę”.

Z wielu relacji Teresa czerpała radość i zadowolenie. Była też osobą bardzo wylewną, a w relacjach pełną odwagi i stanowczości. Nie lękała się utrzymywać bardzo bliskich i głębokich przyjaźni. Taka właśnie łączyła ją z o. Hieronimem Gracián. Ta szczególna relacja Teresy z blisko 30 lat młodszym od siebie karmelitą, była przestrzenią, w której doznawała wiele wytchnienia w chwilach trudności i niepewności oraz światła na jej drodze życia duchowego. Umiała czerpać z niej siły dla ducha, a także cieszyła się wprost z uczuć, jakie Hieronim jej okazywał. Pisała o tym w ten sposób: „Och, jak bardzo się ucieszyła Aniela [tym imieniem nazywa samą siebie] z uczucia, jakie wyraża załączona do listu stronica, jaką jej posłał!” (List 174,5, Do o. Hieronima Gracián w Sewilli/Grenadzie, Toledo, 9 stycznia 1577 r.).

Teresa umiała radować się również z rzeczy zwyczajnych, codziennych: „Bardzo się cieszę – pisała do o. Hieronima – gdyż widzę, że jest dobra pogoda na podróżowanie” (List 118,6, Do o. Hieronima Gracián w Almodóvar, Toledo, 5 września 1576 r.). Niejednokrotnie jej własna nieporadność staje się powodem do wesołości. Redagując swe pisma, potrafi jednocześnie śmiać się z samej siebie: „Sama się śmieję z tych moich porównań i widzę ich niedoskonałość, ale nie mam lepszych” (Twierdza wewnętrzna [T] 7,2,11).

_______________________________________________________________________________

[1] Por. T. Álvarez, Alegría, w: Diccionario de Santa Teresa, T. Álvarez (dir.), Monte Carmelo, Burgos 2002, s. 30.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama