Ojcowska przyjaźń

Wychowawca 1/2011

W dzieciństwie chłopcy walczą o uwagę, życzliwość i przyjaźń swych ojców. Narzucają im się z różnymi drobnymi sprawami. One nie są dla nich ważne, to tylko pretekst, by zbliżyć się do taty, od czegoś zacząć rozmowę. A kiedy ojciec mówi: „Nie zawracaj mi głowy drobiazgami”, czują się odrzuceni, zranieni

 

Ze wszystkich darów natury, cóż jest słodszego dla mężczyzny
niż dar jego dzieci?
(Cyceron)

Dzieci potrzebują nie tylko naszej opieki i rodzicielskiej miłości, ale także partnerskiego spotkania i przyjaźni. Co prawda staramy się o nasze dzieci, robimy dla nich wiele, jednak rzadko się z nimi przyjaźnimy. One, dorastając, mają swoje młodzieżowe sprawy, a my nasze dorosłe – męskie, kobiece, zawodowe. Szukając wokół siebie przyjaźni i bliskości, często nawet nie przychodzi nam do głowy, że moglibyśmy zaprzyjaźnić się z własnymi dziećmi.

Każda przyjaźń, także z własnym dzieckiem, zakłada wspólną płaszczyznę zainteresowania. Przyjaciele wspólnie „coś” zgłębiają, budują, czegoś poszukują. Im głębsza jest wspólnota myślenia i tworzenia, tym mocniejsza przyjaźń. W dzieciństwie to ojciec proponuje dzieciom płaszczyznę twórczości i spotkania: zabawę, spacer, sport, wyjście do kina, hobby, lekturę. „Najwspanialszymi chwilami dla mnie są te, kiedy mój ojciec i ja robimy to, co on sam robił, gdy był jeszcze chłopcem” – mówi siedmioletni Robert.Znany pisarz J. M. Coetzee w książce Chłopięce lata pisze: „Nigdy tak mocno nie czułem, że żyję, jak w te wczesne poranki, gdy jako chłopiec wyruszałem z ojcem ze strzelbą w górę suchego koryta rzeki, tropiąc zwierzyną, antylopy, zające”. Wspólne bycie razem ojca z dzieckiem to doskonała okazja do szczerych rozmów. Gdy nawiąże się pierwsza nić przyjaźni w dzieciństwie, wówczas w miarę dorastania dzieci same będą dzielić się własnymi zainteresowaniami z tatą.

Ojcowie zapracowani, zajęci karierą, pracą, hobby muszą zdawać sobie sprawę z tego, że krótki jest czas na zbudowanie przyjaźni ze swymi dziećmi: tylko do okresu dorastania. Wielu czuje się zawiedzionych swoimi dziećmi, gdy w okresie dojrzewania stawiają opór: zachowują się niegrzecznie, prowokująco, nie dają sobie nic powiedzieć, pyskują. To sygnał, że dziecko traci serce do ojca, bo nie czuje się z nim związane. To ostatni dzwonek, aby podjąć próbę budowania z nim przyjaźni. Ojciec w takich chwilach nie powinien się obrażać, kłócić, gniewać – to jedynie pogłębia konflikt.

A kiedy syn nagromadzi wiele żalu do ojca z powodu jego obojętności, poniżania, alkoholizmu, będzie z nieufnością traktował każdą próbę nawiązania z nim dialogu. Kiedyś jeden z ojców żalił się przede mną: „Chciałem porozmawiać z moim synem po przyjacielsku «jak z mężczyzną». On nie chciał ze mną rozmawiać. Rozpoczynałem rozmowę na różne sposoby. Pewnego dnia powiedział mi wprost: «Trzeba było zacząć ze mną rozmawiać, kiedy byłem młodszy». Wtedy uświadomiłem sobie swój błąd: zgodziłem się, by całe jego dzieciństwo zajmowała się nim tylko matka. To z nią jest teraz związany, a mnie traktuje prawie jak wroga”.

W dzieciństwie chłopcy walczą o uwagę, życzliwość i przyjaźń swych ojców. Narzucają im się z różnymi drobnymi sprawami. One nie są dla nich ważne, to tylko pretekst, by zbliżyć się do taty, od czegoś zacząć rozmowę. A kiedy ojciec mówi: „Nie zawracaj mi głowy drobiazgami”, czują się odrzuceni, zranieni. Chłopięca duma zostaje upokorzona. Gdy syn przychodzi do ojca i o coś go prosi, ten nie powinien odsyłać go do matki. Syn szuka bowiem spotkania i więzi z nim. Wie, że do matki może udać się w każdym momencie.

Dorastający chłopcy stają się coraz bardziej niezależni i samodzielni, a gdy noszą w sercu wiele żalu do swoich ojców, wówczas odsuwają się od nich. Grupa rówieśnicza zaspokaja ich potrzebę afiliacji, a ojciec przegrywa w rywalizacji o pozyskanie syna. Teraz sytuacja się odwraca. To ojciec prosi o trochę uwagi i życzliwość syna, ale ten staje się głuchy na jego prośby. Jeżeli ojciec nie doceni walki dzieci, zwłaszcza synów, o jego miłość, akceptację i czas w okresie dzieciństwa, może być pewny, że one z kolei nie zauważą jego starań o ich serdeczność, życzliwość i pomoc na stare lata. To żony winny przypominać mężom, by pamiętali o tej prawidłowości, gdy dzieci zbliżają się do nich. Jeżeli dziś dla ojca ważniejsza jest jego kariera i praca niż dziecko, jutro dla dziecka ważniejsze niż ojciec mogą okazać się jego własne sprawy.

Ojciec winien szukać przyjaźni zarówno z córką, jak i z synem, choć będą to dwa rodzaje przyjacielskiej więzi. Dorastającej dziewczynce łatwiej jest nieraz znaleźć wspólny język z ojcem niż z matką. Ma to miejsce szczególnie wówczas, gdy mama, niepewna siebie i swojej kobiecości, nieświadomie z nią rywalizuje. Przyjaźń z ojcem jest pozbawiona tej rywalizacji. Przyjaźń ojca z córką jest budowana bardziej wokół ich więzi uczuciowej, troski o siebie oraz gotowości udzielania sobie wzajemnej pomocy, aniżeli na wspólnych zainteresowaniach intelektualnych, zawodowych czy na wspólnym działaniu. Świat zainteresowań nastolatki i dorosłego mężczyzny zwykle różni się diametralnie. Ważny dar, jaki ojciec może ofiarować swej córce, to poczucie bezpieczeństwa i kobieca pewność siebie, której tak bardzo w okresie wzrastania potrzebuje.

Przyjaźń ojców z synami bywa trudniejsza. Nastoletni chłopcy pragną nie tylko dorównać swoim ojcom, ale ich także przewyższyć, pokonać. W okresie dorastania następuje swoista rywalizacja syna z ojcem. I choć bywa to forma zabawy, mimo wszystko syn usiłuje wygrać z tatą, by potwierdzić własną dorosłość. Jeżeli ojciec jest dojrzały, nie obawia się tej rywalizacji, zna bowiem doskonale swoją rolę i pozycję syna. Gdy jednak zbyt poważnie traktuje narzucone mu przez syna wyścigi, może poczuć się zagrożony. Łatwo może obudzić się w nim niechęć do własnego dziecka. Przyjaźń ojca z synem nie polega na wzajemnej trosce o siebie czy też silnej więzi emocjonalnej (te mężczyźni realizują przede wszystkim w relacji do kobiet), lecz na wspólnej pracy, zainteresowaniach religijnych, intelektualnych, społecznych, politycznych.

W latach dorosłych, gdy synowie już mają swoje dzieci, winni starać się budować przyjaźń ze swoimi ojcami wbrew wszystkim zranieniom, których być może doznali w dzieciństwie. Wzajemna niechęć, obojętność, jaka narosła, nie może się przecież utrwalić na wieki. Oto szczere wyznanie dorosłego mężczyzny w książce List do ojca: „Miałeś, tato, 59 lat. Odszedłeś. Żal, że przez tyle lat nie otworzyłem się pierwszy. Nie powiedziałem Ci, jak bardzo Cię kocham. Jak bardzo chciałbym dziś z tobą pogadać. Nie potrafię się z tym pogodzić”. Parafrazując słowa ks. Jana Twardowskiego, chciałoby się powiedzieć dorastającym i dorosłym już synom: „Spieszcie się kochać waszych ojców, tak szybko odchodzą”. To bardzo bolesne nieść przez dorosłe życie świadomość skłócenia z własnym ojcem.

Aby mężczyzna mógł patrzeć z ufnością w oczy swoich dzieci, zwłaszcza synów, musi najpierw w ten sam sposób spojrzeć w oczy własnego ojca.

Ks. dr hab. Józef Augustyn SJ – profesor Ignatianum w Krakowie, autor wielu publikacji z zakresu wychowania i duchowości

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama