Brońmy normalności

Don BOSCO 2/2011

Trzeba oswoić się ze świadomością, że czas tolerancji dla katolików dobiega – także w Polsce – końca. Środowiska liberalno-laickie chcą nas wypchnąć z przestrzeni debaty publicznej, ośmieszyć, a na koniec wyprowadzić do getta. I jeśli już teraz nie zaczniemy walczyć o normalność, to za kilka, może kilkanaście lat, będzie za późno.

 

Przesadzam? Otóż nie. Od kilkunastu miesięcy jestem bombardowany kolejnymi pozwami sądowymi. A to dwójka homoseksualistów (ops, przepraszam, homoseksualista i biseksualistka) poczuła się osobiście dotknięta porównaniem (bynajmniej nie prostym) zoofilii i homoseksualizmu. I od razu bach – proces. Wcześniej urażeni porównaniem do prawników z III Rzeszy okazali się adwokaci, którzy z obrony aborcjonistów uczynili swój znak rozpoznawczy. Równocześnie grupa lewaków na portalu Facebook postanowiła założyć sobie „żartobliwą” grupę pod nazwą „Odebrać dzieci redaktorowi Terlikowskiemu i przekazać je parze homoseksualnej”. Prof. Magdalena Środa zaś za każdym razem, gdy ktoś zaprasza ją na spotkanie czy debatę, w których mam brać udział, odpowiada, że z pewnymi ludźmi elita nie rozmawia.

Te rzeczy, choć – oczywiście nie mają ze sobą bezpośredniego związku – układają się w spójny ciąg. Chodzi o to, by dać jasny sygnał, że ludzie o spójnych, katolickich poglądach powinni zostać wykluczeni z debaty. Na razie nie da się tego zrobić, bo jednak większość Polaków myśli jak katolicy (nawet jeśli ma problemy z realizacją katolicyzmu w życiu osobistym), a nie jak Środa. Ale to tylko kwestia czasu. Najpierw wypchnie się katolików z mediów (choćby nękając redakcje pozwami sądowymi, tak by zrezygnowały one z prezentowania pewnych poglądów), później przestanie się z nimi spotykać. A później przyjdzie czas na odmawianie im pewnych praw.

Z polskiej perspektywy może się wydawać, że przesadzam. Ale przypominam, że w Wielkiej Brytanii już nie przyznaje się dzieci do adopcji czy na wychowanie rodzinom, które przyznają, ze wyznają biblijne stanowisko w sprawie oceny homoseksualizmu. A powodem jest obawa przed przekazaniem „homofobicznych” opinii dzieciom. Dziennikarze przedstawiający nauczanie Kościoła są skazywani w procesach w Holandii za „mowę nienawiści”.

Obrona dobrego imienia homo-lobbystów nie oznacza jednak, że chroni się również katolików. Nas, a także na przykład Jezusa Chrystusa, można obrażać bezkarnie. Jaś Kapela bez większej żenady określa katolików mianem „katolicofilów” i „jezusoholików”, a także oskarża księży o pedofilię. I co? I nic! Jemu wolno, bo on jest postępowy, a my katolicy nie mamy w sobie dość odwagi, by złożyć doniesienie do prokuratury. I jeszcze tłumaczymy to miłosierdziem.

A efekt tych zaniedbań będzie taki, jak przedstawia go w „Dzienniku zarazy” Michael O’Brien. Jeśli w końcu się nie zmobilizujemy, to postulat by odbierać dzieci katolikom przestanie być niesmacznym żartem, a stanie się rzeczywistością. Oczywiście nikt nie będzie mówił, że dzieci odbierane są z powodu religii czy światopoglądu. Powody będą inne. „Ograniczenie możliwości odkrywania tożsamości seksualnej”; „ograniczenie swobody wyboru”, „mowa nienawiści”, „narzucanie systemu religijnego”, „kwestionowanie odkryć nauk szczegółowych” albo jeszcze coś innego. A jako że zmiany następują coraz szybciej, to kto wie, czy nie stanie się to już za naszego życia.

Aby temu przeciwdziałać trzeba wreszcie przestać milczeć. Kiedy obraża się Kościół, katolików, niszczy rodzinę czy ośmiesza nauczanie Biblii – nasz głos musi być słyszany. Nie wystarczy pobolewać w domu. Trzeba organizować marsze, wysyłać pozwy do sądów, przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu instytucjom, które opowiadają się przeciwko nam. Trzeba wreszcie otwarcie mówić, co myślimy, nawet jeśli mają nas za to skazywać. I nie chodzi tylko o to (choć to oczywiście jest najważniejsze), by przyznać się do Chrystusa i Jego nauczania przed ludźmi, ale również o to, by nasze dzieci mogły żyć w normalnym kraju, na normalnych zasadach. By nie prześladowano ich za to, że uznają, że homoseksualizm nie jest normą, a aborcja to zwyczajne morderstwo.

Od naszych dzisiejszych decyzji, od odwagi lub jej braku zależy to, jak będzie wyglądał świat za lat dwadzieścia. Lewicy można zarzucić brak rozumu, ale nie brak odwagi. I dlatego to oni wciąż wygrywają. A największymi przegranymi będą nasze dzieci. O nie zawalczmy, dopóki nie jest za późno.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • yomi
    21.02.2011 10:33
    "Aby temu przeciwdziałać trzeba wreszcie przestać milczeć. Kiedy obraża się Kościół, katolików, niszczy rodzinę czy ośmiesza nauczanie Biblii – nasz głos musi być słyszany. Nie wystarczy pobolewać w domu. Trzeba organizować marsze, wysyłać pozwy do sądów, przeszkadzać w normalnym funkcjonowaniu instytucjom, które opowiadają się przeciwko nam. Trzeba wreszcie otwarcie mówić, co myślimy, nawet jeśli mają nas za to skazywać"

    Dla mnie to jest właśnie wbijanie Kościoła w getto. Akcja rodzi reakcję. Będziemy się naparzać po sądach i w gazetach a Ewangelia będzie leżeć w kącie (Bo jak to się ma do trzciny nadłamanej i knotka o nikłym płomyku? A myślę teraz o prześmiewcach.)
    Był u nas na parafii ksiądz, który chcił nieomal masowo różne dziwne indywidua spotykane po bramach najbardziej zakapiorskiej dzielnicy. Proboszcz mu pozazdrościł. Też podszedł do takiej grupki w bramie. Jak wrócił zapytał: "Jak ty to robisz. Jak podszedłem, to mnie zwyzywali od nagorszych." Ten się tylko zaśmiał: "No właśnie - trzeba było poczekać, aż skończą wyzywać i zacząć rozmawiać."
  • matkacorek
    21.02.2011 11:11
    Nie zawsze zgadzama sie z panem Tomaszem jesli chodzi o sposób wyrazania myśli. I jako matka borykająca sie z najstarszą córką i jej problemami daleka sama bym była od uzywania odwołań do zoofilii w pewnych przypadkach......
    Ale to prawda, ze indoktrynacja środowisk wszelakich jest ogromna i coraz trudniej dawać świadectwo.Na pewno trzeba bronić naszych dzieci. prawda jest taka, ze tez nie tylko my ale i księza i episkopat i swieccy powinniśmy tworzyć wspólny głos. A jakoś trudno jest.
  • perswazje
    31.07.2012 17:42
    Dobrze,że są jeszcze dziennikarze , którzy nie boją się mówić prawdy.

    Trzeba być głuchym i ślepym,żeby nie zauważać, że katolik to chłopiec do bicia.

    Równość,tolerancja...? Dla kogo?
    Dla osób, które nienawidzą wszystkich i wszystkiego, co wiąże się z katolicyzmem?

    Mówimy twarde n i e: związkom homoseksualnym, amoralności, aborcji, eutanazji, szydzeniu z wiary.

    Kościół nigdy nie potępiał człowieka, tylko jego zachowanie.

    W żadnym innym kościele nie ma takiego otwarcia na człowieka jak w naszym. Może dlatego tak łatwo w niego uderzać. Ale ostatecznie...bramy piekielne go nie przemogą :)


    Pytanie: co ja i ty zrobimy, by świadczyć o Chrystusie?...:)

  • Andrzej
    30.08.2014 10:46
    Sw. JPII mówił: "brońcie krzyża...." Ważnym miejscem tej obrony są media oczywiście katolickie (nie katolicko-podobne). Ale ile ich jest i jaki maja nakład? W sumie wydawanej prasy w Polsce mamy ich ok. 2%. Więc jakie może być ich oddziaływanie? Co kościół hierarchiczny robi aby zwiększać czytelnictwo prasy katolickiej? Czy to byłby wysiłek ponad stan gdyby proboszczowie byli odpowiedzialni za czytelnictwo prasy katolickiej w parafii? CZy tego ks biskupi nie są w stanie wymóc na proboszczach? Ile osób kupuje prasę katolicką wychodząc z kościoła - nieliczne pojedyncze osoby. A powinno być tak aby na rodzinę był przynajmniej jeden tytuł nabyty. To na pewno wymagałoby stosownych rekolekcji w kościele dla parafian co czytać, jak czytać, poco czytać. media katolickie to ciąg dalszy ewangelizacji po wyjściu z kościoła. Bez mediów katolickich ludzi dopadają na następne 24 h przez 7 dni media ateistyczne, lewackie, wręcz walczące z kościołem. I to nie zostaje bez efektu. Dlatego apeluję do ks biskupów o pilną reakcję w sprawie katolickich mediów. Media kształtują świadomość i nic tego nie zmieni.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama